W poczekalni lekarskiej musi być czysto
Gdy w dniu 20 ub. m. przybyłem do poradni okulistycznej w Elblągu, poczekalnia pełna była pacjentów. No, cóż. Trzeba czekać. Postanowiłem zatem usiąść, informował Dziennik Bałtycki z 5 kwietnia 1957 r.
- Uwaga! – zawołała jedna z niewiast – Pan się zabrudzi!
Rzeczywiście, krzesło, po które sięgnąłem, a także inne, dotąd nie zajęte, ławki, stoły – wszystko pokryte było grubą warstwą kurzu. Spojrzałem na podłogę – pełno śmieci.
- Skoro w przychodni lekarskiej jest tak brudno, to gdzie właściwie ma być czysto? – zakląłem w duchu. – A może sprzątaczki sądzą, że do okulisty przychodzą tylko niewidomi, albo w ogóle ludzie o upośledzonym wzroku, którzy i tak nie zobaczą śmieci i kurzu?
Ktoś jednak z kierownictwa tej placówki „zdrowia” powinien wyprowadzić je z błędu
Rzeczywiście, krzesło, po które sięgnąłem, a także inne, dotąd nie zajęte, ławki, stoły – wszystko pokryte było grubą warstwą kurzu. Spojrzałem na podłogę – pełno śmieci.
- Skoro w przychodni lekarskiej jest tak brudno, to gdzie właściwie ma być czysto? – zakląłem w duchu. – A może sprzątaczki sądzą, że do okulisty przychodzą tylko niewidomi, albo w ogóle ludzie o upośledzonym wzroku, którzy i tak nie zobaczą śmieci i kurzu?
Ktoś jednak z kierownictwa tej placówki „zdrowia” powinien wyprowadzić je z błędu
oprac. Olaf B.