W żłobku
Przydałoby się, aby choć raz w tygodniu lekarz zaglądał do żłobka przy „Odzieżówce” i badał dzieci podejrzane o chorobę, informował Dziennik Bałtycki z 4 stycznia 1957 r.
Żłobek tygodniowy przy Elbląskich Zakładach Przemysłu Odzieżowego cieszy się dobrą opinią i zaufaniem matek. Nic dziwnego jest schludny, zasobny, dzieci mają w nim dobre wyżywienie i należytą opiekę. Jedna tylko sprawa powinna być rozwiązana inaczej, aby naprawdę pracownice „Odzieżówki” nie miały żadnego powodu do narzekań. Mianowicie gdy dziecko zdradza jakieś objawy chorobowe, natychmiast zwraca się je rodzicom, nie poddając dziecka oględzinom lekarskim. Matka musi wtedy udać się z chorym dzieckiem do Pogotowia Ratunkowego lub do ośrodka zdrowia, a wiadomo, ile tam czekania i zdenerwowania, tym bardziej, że Ośrodek nie zawsze jest czynny.
O ileż byłoby lepiej i prościej, gdyby lekarz obejrzał dziecko, od razu w żłobku na miejscu postawił diagnozę i przepisał leczenie. Przydałoby się, aby choć raz w tygodniu lekarz zaglądał do żłobka przy „Odzieżówce” i badał dzieci podejrzane o chorobę.
O ileż byłoby lepiej i prościej, gdyby lekarz obejrzał dziecko, od razu w żłobku na miejscu postawił diagnozę i przepisał leczenie. Przydałoby się, aby choć raz w tygodniu lekarz zaglądał do żłobka przy „Odzieżówce” i badał dzieci podejrzane o chorobę.
oprac. Olaf B.