UWAGA!

Kwiat wiśni – najpiękniejszy symbol przemijania

Elbląg, Kadr z filmu.
Kadr z filmu.

W czwartkowy (8 października) wieczór do kina Światowid zawitali sympatycy Dyskusyjnego Klubu Filmowego. Tym razem wyświetlono film „Hanami – kwiat wiśni” w reżyserii Doris Dörrie. Klubowicze zostali uraczeni dwugodzinnym obrazem o życiu i śmierci. Tak zapowiedziany temat przewodni obrazu może nie brzmieć zachęcająco, jednak reżyserka pokazała te „wytarte” wątki w niebanalny sposób.

Film pokazany podczas czwartkowego DKF-u to historia małżeństwa Trudi i Rudiego. Ich życie to lata wspólne przyzwyczajeń, utartych szlaków komunikacji. Można odnieść wrażenie, że bohaterowie żyją trochę obok siebie, jest to jednak bezpieczne, ułożone, wygodne życie. Rutyna, podążanie utartą, wybraną przed laty drogą, codzienne rytuały, wypracowane kompromisy, paradoksalnie spajają małżeństwo. Nie ma w nim miejsca na rozpamiętywanie, drążenie problemów i inne egzystencjalne burze. Para, która wypuściła już dzieci z domu rodzinnego, teraz żyje dniem codziennym, i wydawać by się mogło, że nic nie jest w stanie zburzyć ich spokoju.
       Widzowie głównych bohaterów poznają w czasie, gdy ich spokojny świat zostaje zburzony druzgocącą diagnozą lekarzy o zdrowiu Rudiego. Trudi, która wysłuchuje tej informacji, postanawia zachować ją dla siebie. Jednocześnie stara się w wyjątkowy sposób zadbać o męża w jego ostatnich dniach. Za radą lekarzy proponuje Rudiemu wyjazd do Berlina i spotkanie z dziećmi. Ta wizyta to pasmo bolesnych doświadczeń. Dorosłe dzieci nie mają czasu dla rodziców i nie starają się nawet tego zmienić. Rodzice, patrząc na życie dzieci, widzą przepaść nie do pokonania. Jedyne, co łączy rodziców i dzieci, to więzy krwi. Poza tym są sobie obcy. Podczas wizyty w Berlinie, widzowie mogą jednak bliżej przyjrzeć się Trudi. Odkrywają, że żona i matka miała też swoje pasje i marzenia. Wybrała jednak życie rodzinne i dopiero po latach wracają do niej dawne tęsknoty. Tym, co wyzwala w niej powrót do zapomnianych marzeń, jest występ mistrza tańca Butoh. Jak nietrudno się domyślić, to właśnie ten taniec był niespełnionym, porzuconym marzeniem Trudi.
       Rozczarowani wizytą u dzieci Trudi i Rudi jadą nad morze. Tam okazało się, że los ma inny, niż wydawało się to Trudi, scenariusz ich przyszłości. Kobieta umiera. Zrozpaczony mąż poszukuje sposobu na uporanie się z sytuacją, żalem, żałobą. Wyjeżdża do syna, do Tokio, miejsca marzeń Trudi. Tam zaczyna się przemiana Rudiego. W otoczeniu drapaczy chmur, cywilizacji nowoczesnych technologii znajduje coś, co umknęło mu w życiu. W dalekim Tokio znajduje bliskość, zrozumienie. To podróż nie tylko do innej kultury, ale i w głąb siebie.
      
       Swoimi odczuciami i wrażeniami po filmie jak zawsze podzieliła się grupka zaangażowanych widzów. Klubowicze byli zgodni, że to film o przemijaniu, ale i przemianach, o bliskości i oddaleniu, o rezygnacji z marzeń i o tym, co wybieramy w zamian. Dostrzeżono, że film, choć zawiera nieprzyjemne treści, to jednak niesie ukojenie. Uczestnicy DKF-u byli zgodni, że to poruszający obraz. Szczególnym wątkiem, któremu poświecono rozmowę, były kontakty miedzy rodzicami a dziećmi. I choć to nie jest optymistyczna wizja, trzeba przyznać, że reżyserka uchwyciła sedno pokoleniowych nieporozumień. Choć brak w filmie szczęśliwego zakończenia, nie można powiedzieć o nim gorzki. Refleksyjny obraz na pewno na długo zostanie w myślach klubowiczów.
      
      
kos
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama