UWAGA!

Jestem szczęśliwym rap-emerytem!

Elbląg, Jestem szczęśliwym rap-emerytem!
(fot. nadesłana)

Urodził się w 1980 roku w Szczytnie. W Elblągu mieszka od jedenastu lat. Do naszego miasta sprowadziła go praca. Od kilku lat ma rodzinę i jest szczęśliwy. Rap to jego wielka pasja. Nagrał osiem swoich płyt. Jego teksty są odzwierciedleniem przeżyć i doświadczeń. Oto wywiad z elbląskim raperem, Soplem:

- Proszę powiedzieć kilka słów o swoich płytach. Ile ma ich Pan na swoim koncie? Co to są za płyty? Jakie nagrania zawierają?
       - Sopel: Płyty, które do jej pory nagrałem, są w jakiś sposób odwzorowaniem mojej osobowości, to znaczy, że są jedyne w swoim rodzaju, gdyż zostały nagrane w różnych okresach mojego życia. Powstawały średnio co dwa, trzy lata, a wiadomo, że człowiek ma raz lepsze, raz gorsze okresy. Ja miałem bardzo ostre zawirowania w życiu, w którym co dwa lata się coś zmieniało. Gdy miałem 20 lat, wyprowadziłem się od rodziców i byłem skazany na własny rachunek. Nigdy się od nich nie uzależniałem. Sam sobie byłem panem, a co się z tym wiąże, nikt mnie nie ostrzegł przed tym, jak życie w naszym kraju jest ciężkie i jakie niesie ze sobą pułapki, począwszy od pułapek miłosnych, a skończywszy na używkach, a raczej na środowisku, w którym stosowanie używek to chleb powszedni. Trochę przeżyłem i za każdym razem w miarę się opamiętywałem. W tych różnych okresach mojego życia zawsze przelewałem moje doświadczenia czy też obserwacje na papier w postaci rymów. Pomagało mi to spojrzeć na niektóre rzeczy z dystansem, dzięki czemu sam mówiłem do siebie i sam sobie tłumaczyłem: „co ty chłopie wyprawiasz! Przecież to jest takie czy owakie!”. Teksty przekładałem na utwory, a utwory na płyty, aby każdy o tym usłyszał. Sam je produkowałem czyli wydawałem w formie fizycznej. Na początku rozdawałem je znajomym. Tak zaczynałem, i tak to robiłem do chwili obecnej. Z biegiem czasu popyt na moje płyty zaczął się zwiększać i zwiększać, i musiałem poszerzyć moją „produkcję”. Tak to wszystko urosło, że można by o tym opowiadać i opowiadać. Uzbierało się tych albumów. Jest ich aż albo tylko osiem, zależy jak na to patrzeć. Wszystkie płyty to płyty rapowe. Zawierają nagrania różnego typu. Są wśród nich utwory melancholijne, agresywne, dynamiczne, spokojne, nastrojowe – takie, jakie było moje życie w danym okresie. Pod tym kątem nigdy się nie ograniczałem i zawsze pisałem to, co myślę na dany temat.
      
       Od ilu lat Pan śpiewa? Gdzie można Pana usłyszeć w Elblągu?
       - Zacząłem, gdy miałem 15 lat, a precyzyjniej w roku 1995. Trwa to już 18 lat. Z perspektywy czasu to sporo. Swego czasu można mnie było usłyszeć w Olsztynie, Szczytnie, Dobrym Mięście, Makowie Mazowieckim, ale nigdy w Elblągu, ponieważ wszyscy organizatorzy podchodzili do mnie zawsze jakoś sceptycznie i nie udawało mi się zagrać na elbląskiej scenie. Jak na ironię po wydaniu ostatniego mojego albumu, o dziwo, wszyscy się obudzili i wydzwaniają do mnie, żebym to tu, to tam zagrał w Elblągu. Dzwonią nawet osoby, które mnie wcześniej zbywały. Ja jednak odmawiam, bo już nie koncertuję.
      
       Czym jest dla Pana śpiewanie, muzyka? Odskocznią, pasją?
       - Dla mnie muzyka i to, co robiłem, to była pasja, nie hobby. Cały swój wolny czas poświęcałem moim produkcjom, utworom, dopieszczaniu tekstów, produkcji teledysków, okładek i całej tej otoczce. W pewnym momencie moja pasja pochłaniała cały mój czas wolny i zaczęło się to poważnie odbijać na mojej rodzinie i budżecie, bo jednak to wszystko kosztuje (studio, wydanie płyty). W tym momencie ocknąłem się i stwierdziłem, że jednak rodzina jest najważniejsza i trzeba poważnie przystopować pasją, aby rodzina nie cierpiała. Dlatego też album „Pożegnanie” jest ostatnim rap albumem, co nie oznacza, że definitywnie kończę z muzyką. Gdzieś głęboko czuję w sobie, że jeszcze się coś tam w głowie się tli. Chciałbym nadal to robić, ale wiem, że muszę odpuścić, aby nie stracić bliskich. Taki jest bowiem rynek muzyczny w Polsce: trzeba dać z siebie wszystko, sto procent, jak nie sto pięćdziesiąt procent.
      
       Co wyraża Pan przez swoją muzykę? O czym są Pana teksty?
       - Poprzez moje teksty i muzykę chcę wyrazić swój pogląd na pewne rzeczy czy to na sytuacje w kraju czy na problemy naszej społeczności. Ostatni album jest nagrany już tylko pod kątem udzielenia wskazówek młodym artystom i zarazem młodym ludziom, aby wiedzieli, jak funkcjonować w tym świecie, na naszym zakłamanym rynku muzycznym, na co zwracać uwagę podczas wyznaczania swoich celów życiowych.
      
       Czy w swoich tekstach promuje Pan Elbląg? Słyszałam, że jakiś czas temu nagrał Pan teledysk o Elblągu?
       - Elbląg jako miasto strasznie mi się podoba i wszyscy znajomi, których tu poznałem są w porządku. Mamy przecież Bażantarnię, Górę Chrobrego oraz piękną starówkę. Któregoś dnia stwierdziłem, że warto by było pokazać innym ludziom walory naszego miasta. I tak powstał kawałek, a potem teledysk „ELBLĄG”, który, jak mówią moi znajomi, bardzo promuje nasze miasto. Mieszkałem w wielu miejscach: dwa lata w Olsztynie, rok we Wrocławiu, sześć miesięcy w Poznaniu i troszkę w Trójmieście, i naprawdę mam porównanie walorów miast. Nie wychodzimy wcale tak blado na tle innych miast, jak się wydaje ludziom mieszkającym w Elblągu. Wiadomo, że nie jest to hiper-zurbanizowana metropolia, ale nie jest źle.
      
       Czyli na razie kończy Pan z nagrywaniem?
       Podjąłem taką decyzję i po prostu odszedłem. Myślę, że z niezłym dorobkiem muzycznym. Może, jak moje dzieci będą starsze i będę miał więcej wolnego czasu, to zacznę coś robić, ale to dalekie i odległe spekulacje. Na razie jestem na rap-emeryturze i jest mi z tym dobrze.
      
       Sam Pan pisze teksty do swoich piosenek?
       - Tak, zawsze pisałem teksty sam i nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Jakby ktoś za mnie przelewał moje przemyślenia i uczucia na papier, to byłoby fałszywe i przekłamane, a nie o to w tym chodzi, prawda? Wiem, że niektórzy artyści korzystają z tej furtki. Jednak nie są to prawdziwi artyści muzyczni tylko jakieś awatary lub bardziej aktorzy sceniczni.
      
       Czego życzy Pan sobie w Nowym Roku?
       - Przede wszystkim zdrowia i jeszcze raz zdrowia dla siebie i moich najbliższych. Życzę również moim fanom spełnienia najskrytszych marzeń.
      
       Czy zawodowo też zajmuje się Pan muzyką?
       - Nie, aż takiego szczęścia nie zaznałem, aby móc robić to, co kocham i mieć z tego pieniądze. Praca to jedna, a muzyka to druga część życia. Ostatnie cztery moje płyty znajdują się w Elbląskiej Bibliotece Muzycznej. Bardzo chciałbym podziękować wszystkim osobom, z którymi miałem możliwość współpracować nad wszystkimi albumami, a w szczególności Pawłowi Rogacewiczowi z ekipy D6 TEAM. Dziękuję mu, że bezinteresownie pomógł mi w wielu projektach, które były kluczowe w rozwoju mojej pasji, począwszy od okładki, a skończywszy na klipach.
      
dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
Reklama