UWAGA!

----

Megitza: śpiewam prosto z serca

 Elbląg, Od lewej: Megitza, czyli Małgorzata Babiarz i Teresa Miłoszewska
Od lewej: Megitza, czyli Małgorzata Babiarz i Teresa Miłoszewska (fot. WS)

Centrum Spotkań Artystycznych Światowid, po raz kolejny zaserwuje nam sporą dawkę niesamowitych artystycznych doznań. W ciągu najbliższych trzech dni nie zabraknie w nim spektakli, koncertów, warsztatów teatralnych czy muzycznych, prezentacji tanecznych, wernisaży i pokazów filmowych. Rozpoczęły się Międzynarodowe Spotkania Artystyczne.

Wernisażem Joanny Pawlik oraz koncertem zespołu „Megitza” zainaugurowano wczoraj (21 listopada) VI edycję spotkań. Kolejne dni dostarczą elblążanom wielu doznań artystycznych w różnorakiej formie.
       - Bardzo się cieszę, że to już szósta edycja spotkań – powiedziała podczas konferencji prasowej organizatorka MSA, Teresa Miłoszewska. - Wcześniej odbyło się dziesięć edycji Ogólnopolskich Spotkań Osób Niepełnosprawnych. Po dziesięciu latach doszliśmy do wniosku, że ten etap jest już zamknięty, że chcemy iść dalej – dodała. - Chcemy wspólnie z osobami niepełnosprawnymi celebrować sztukę, brać razem z nimi udział w wydarzeniach kulturalnych. Osoby niepełnosprawne, które biorą udział w tegorocznych MSA, są w CSE Światowid praktycznie na co dzień. Właśnie skończyła się próba do spektaklu „Przenikanie”, który to spektakl uczestnicy zaprezentują jutro (22 listopada) na dużej scenie kina Światowid. W spektaklu uczestniczą profesjonalni muzycy i młodzież z niepełnosprawnościami. Są to dla nich ogromne emocje i przeżycia. Ważne jest dla nas wszystkich, że nie jesteśmy gdzieś obok nich, ale razem z nimi.
      
       Muzyka o prawdzie
       MSA rozpoczął koncert unikatowej muzyki Megitzy. Jest to oryginalna muzyka, mieszanka jazzu, popu, rocka, swingu i Americana. Piosenkarka o tajemniczym imieniu jest także kompozytorką i kontrabasistką. Naprawdę nazywa się Małgorzata Babiarz i pochodzi z Podhala. Płynie w niej także cygańska krew. Jej artystyczny pseudonim odwołuje się do amerykańskiego odpowiednika imienia Małgorzata – Meggie. Megitza to z kolei scygańszczony czy zbałkaniony odpowiednik imienia Meggie. Artystka od 11 lat przebywa w USA. Jej muzyka trafia w gusta tamtejszej publiczności, ponieważ wielu ludzi, których spotyka w Chicago, ma polskie korzenie i to, o czym śpiewa jest im bliskie. Artystka śpiewa prosto z serca, nie lubi udawanej muzyki. Śpiewa o rzeczach wzniosłych, prawdziwych. Megitzy nie zgubiła sława. Pozostała skromną dziewczyną, która rano i wieczorem rozmyśla nad rzeczami, za które powinna być losowi wdzięczna. Śpiewa w wielu językach: po angielsku, polsku, romsku, serbsku, słowacku, węgiersku i oczywiście góralsku.
       - Jestem góralką z krwi i kości, a poszukiwania moich dalszych korzeni doprowadziły mnie do śladów Romów – mówi Megitza. - Muzyka folkowa drzemie więc gdzieś we mnie w środku od dzieciństwa i nie wyobrażam sobie grać innej. W Chicago, gdzie obecnie mieszkam, moja muzyka znajduje wielu odbiorców. W mieście tym jest wiele obcokrajowców, w tym wielu Polaków, jest to taka mieszkanka narodowa, stąd wielu ludzi odnajduje w mojej muzyce coś dla siebie. 90 proc. ludzi, których tam spotykam, ma w mniejszym lub większym stopniu korzenie polskie i czuje moją muzykę, mimo, że nie rozumie języka. Gdy wytłumaczę moim słuchaczom, o czym dana piosenka jest, zamykają oczy, wczuwają się w muzykę i staje się ona im jeszcze bliższa.
       Artystka śpiewa w Stanach głównie dla amerykańskiej publiczności. W lipcu tego roku po raz pierwszy wystąpiła na scenie europejskiej. Dała koncert w Szwajcarii, Niemczech, Austrii i Polsce.
       - Jest to inna publiczność, ale myślę, że ludzie tak samo przeżywają proste rzeczy – mówi artystka. -Bo o to właśnie chodzi w tej mojej muzyce. Staram się śpiewać o tym, co jest proste i ludzkie. Nie o imprezach, pieniądzach, bogactwie, bo to nie jest ważne. Dla mnie ważny jest człowiek, praca i to, co do życia nas budzi czyli łzy czy uśmiech. A to, co te łzy i śmiech wywołuje, to narodziny i śmierć. Są to integralne części życia. Nie lubię udawanej muzyki. Nie rozumiem jej i nigdy nie poczuję. Prawdziwa muzyka jest wtedy, gdy włosy dęba stają, a po ciele przechodzą ciarki. Moja muzyka jest o prawdzie.
       Artystka wydała trzy płyty, na których można usłyszeć zarówno jej oryginalną muzykę jak i muzykę folkową. Megitza miała w Stanach możliwość zaśpiewania także przed publicznością składającą się z osób niepełnosprawnych.
       - Osoby niepełnosprawne przeżywają muzykę zupełnie inaczej niż my – mówi. – Niesamowicie przeżywają muzykę. Nie mają żadnych granic. Nie mają w sobie złości. Są jak dzieci, które po prostu wstają, tańczą, bawią się i to jest piękne! My jesteśmy zblokowani przez życie, czasami zdołowani, hamujemy nasze emocje, czujemy, że może nam czegoś nie wypada, często mamy niskie poczucie własnej wartości, a niepełnosprawni tego nie mają tego, są bardzo spontaniczni. Od nich trzeba się uczyć!
       Wczoraj (21 listopada) Megitza wystąpiła przed elbląską publicznością.
      
dk

Najnowsze artykuły w dziale Kultura

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama