Na dwa głosy

Jaka jest elbląska kultura? Czy rzeczywiście nie dzieje się nic, czy dzieje się sporo? Przed zbliżającym się Elbląskim Kongresem Kultury pytamy elblążan, którzy w pewien sposób funkcjonują w obszarze działań dotyczących kultury o to, co myślą na jej temat.
Zbliżający się Elbląski Kongres Kultury (26- 27 października) to dobra okazja do tego, aby podyskutować na temat kondycji elbląskiej kultury. Z czego możemy być dumni? Czego nam jeszcze brakuje? Co można poprawić? O tym opowiedzą dwaj elblążanie, którzy są związani z kulturą miasta przede wszystkim odnosząc się do historii.
Wojciech Ławrynowicz, Jarl drużyny Witland z Elbląga, prezes Elbląskiej Spółdzielni Socjalnej “Wehikuł Czasu – Wikingowie, Słowianie, Bałtowie”: Uważam, że to, co dzieje się w Galerii El jest fantastyczne. Widzę tam dużo różnych działań na wielu płaszczyznach. Potrafili tam skupić wokół dużo młodzieży z różnych środowisk, artystów z górnej półki, wygenerować ciekawe działania twórcze. Dużo się tam dzieje. Galeria jest fascynująca. Z wielką przyjemnością oprowadzałem po niej gości z Włoch, którzy przyjechali na zaproszenie Urzędu Marszałkowskiego i widziałem, jak wielkie wrażenie na nich to wszystko zrobiło. Natomiast wciąż za mało "odcinamy kupony" od form przestrzennych, absolutnie unikatowych na skalę światową. Zaniedbaliśmy to, zamiast eksponować, bo we współczesnym świecie liczą się tylko ci, którzy maja do zaoferowania wybrednemu odbiorcy coś oryginalnego, niepowtarzalnego. Ponadto Elbląg w ogóle nie korzysta z potężnego kapitału jakim jest historia miasta. Zbiory elbląskiego Muzeum są eksponowane nader skromnie, a są to zbiory i stanowiska archeologiczne "wielkiego kalibru". Naprawdę Elbląg ma się czym chwalić. Wiele ośrodków, teoretycznie dużo poważniejszych i bardziej znanych, ma o wiele słabsze zbiory. Na ich tle Elbląg jest potęgą i nie potrafi tego wykorzystać. Totalnie nie korzystamy z tego, co mamy, a mamy tutaj kilka tematów, na których miasto mogłoby budować cały swój image i funkcjonować jako jeden z wiodących ośrodków jeśli chodzi o historię w Polsce. Elbląg nie "odciął kuponów" od Truso i zostało to raz na zawsze pogrzebane. To smutne, ale prawdziwe, takie są fakty. Wiele ośrodków, z dużo mniej imponująca historią , nauczyło się czerpać z niej nadspodziewanie zyski i robią całkiem fajne rzeczy, jak choćby Pruszcz Gdański ze swoją faktorią.
Tomasz Stężała, mieszkaniec, miłośnik oraz znawca historii Elbląga, autor książek o tematyce historycznej opartej na dziejach miasta: - Nie jestem specjalistą czyli człowiekiem zajmującym się kulturą na co dzień, jestem raczej jej obserwatorem, osobą „działającą z doskoku”. Myślę, że kultura w Elblągu jest odzwierciedleniem stanu socjalnego i ekonomicznego miasta, tak można byłoby to określić. Na takim poziomie towarzyskim, bezpośrednim uważam, że jest nieźle, czy to w sferze muzyki, literatury czy poezji. Natomiast jeżeli mówimy o działaniach na większą skalę, to mimo dużych wysiłków, które podejmują instytucje kulturalne w ostatnim czasie to jednak brakuje nam takiej dużej, ogólnopolskiej imprezy, która weszłaby do kalendarza imprez ogólnopolskich. Na przykład imprezy dotyczące piosenki poetyckiej, które są dla grona osób zainteresowanych ciekawe, są czymś na co takie osoby czekają, dla przeciętnego odbiorcy kultury, czyli takiego jakim jestem nie są to specjalnie ważne wydarzenia. Szedłbym zatem w kierunku poszukiwania pewnej formuły, czegoś na dużą skalą, czegoś, co jednoznacznie kojarzyłoby się z Elblągiem.
Wojciech Ławrynowicz, Jarl drużyny Witland z Elbląga, prezes Elbląskiej Spółdzielni Socjalnej “Wehikuł Czasu – Wikingowie, Słowianie, Bałtowie”: Uważam, że to, co dzieje się w Galerii El jest fantastyczne. Widzę tam dużo różnych działań na wielu płaszczyznach. Potrafili tam skupić wokół dużo młodzieży z różnych środowisk, artystów z górnej półki, wygenerować ciekawe działania twórcze. Dużo się tam dzieje. Galeria jest fascynująca. Z wielką przyjemnością oprowadzałem po niej gości z Włoch, którzy przyjechali na zaproszenie Urzędu Marszałkowskiego i widziałem, jak wielkie wrażenie na nich to wszystko zrobiło. Natomiast wciąż za mało "odcinamy kupony" od form przestrzennych, absolutnie unikatowych na skalę światową. Zaniedbaliśmy to, zamiast eksponować, bo we współczesnym świecie liczą się tylko ci, którzy maja do zaoferowania wybrednemu odbiorcy coś oryginalnego, niepowtarzalnego. Ponadto Elbląg w ogóle nie korzysta z potężnego kapitału jakim jest historia miasta. Zbiory elbląskiego Muzeum są eksponowane nader skromnie, a są to zbiory i stanowiska archeologiczne "wielkiego kalibru". Naprawdę Elbląg ma się czym chwalić. Wiele ośrodków, teoretycznie dużo poważniejszych i bardziej znanych, ma o wiele słabsze zbiory. Na ich tle Elbląg jest potęgą i nie potrafi tego wykorzystać. Totalnie nie korzystamy z tego, co mamy, a mamy tutaj kilka tematów, na których miasto mogłoby budować cały swój image i funkcjonować jako jeden z wiodących ośrodków jeśli chodzi o historię w Polsce. Elbląg nie "odciął kuponów" od Truso i zostało to raz na zawsze pogrzebane. To smutne, ale prawdziwe, takie są fakty. Wiele ośrodków, z dużo mniej imponująca historią , nauczyło się czerpać z niej nadspodziewanie zyski i robią całkiem fajne rzeczy, jak choćby Pruszcz Gdański ze swoją faktorią.
Tomasz Stężała, mieszkaniec, miłośnik oraz znawca historii Elbląga, autor książek o tematyce historycznej opartej na dziejach miasta: - Nie jestem specjalistą czyli człowiekiem zajmującym się kulturą na co dzień, jestem raczej jej obserwatorem, osobą „działającą z doskoku”. Myślę, że kultura w Elblągu jest odzwierciedleniem stanu socjalnego i ekonomicznego miasta, tak można byłoby to określić. Na takim poziomie towarzyskim, bezpośrednim uważam, że jest nieźle, czy to w sferze muzyki, literatury czy poezji. Natomiast jeżeli mówimy o działaniach na większą skalę, to mimo dużych wysiłków, które podejmują instytucje kulturalne w ostatnim czasie to jednak brakuje nam takiej dużej, ogólnopolskiej imprezy, która weszłaby do kalendarza imprez ogólnopolskich. Na przykład imprezy dotyczące piosenki poetyckiej, które są dla grona osób zainteresowanych ciekawe, są czymś na co takie osoby czekają, dla przeciętnego odbiorcy kultury, czyli takiego jakim jestem nie są to specjalnie ważne wydarzenia. Szedłbym zatem w kierunku poszukiwania pewnej formuły, czegoś na dużą skalą, czegoś, co jednoznacznie kojarzyłoby się z Elblągiem.
mw