2:0 to niebezpieczny wynik. Wielki powrót Olimpii II

W piłce nożnej bywają mecze, które na pierwszy rzut oka nie elektryzują, a potem okazują się niezwykle emocjonujące. Tak było w przypadku spotkania rezerw Olimpii z Mazurem Ełk. Kto zdecydował się obejrzeć to starcie, z pewnością nie żałował, bo elblążanie zaliczyli wielki powrót z piłkarskiego piekła do nieba.
Młoda Olimpia wkroczyła w rundę wiosenną z porażką ze Startem Nidzica. Niedzielne spotkanie stało się więc okazją do rehabilitacji i - co równie istotne - do powiększenia dorobku punktowego, który pozwoliłby choć o krok oddalić się od dolnych rejonów tabeli. Mazur Ełk przyjechał jednak do Elbląga w podobnych nastrojach. Goście również nie rozpoczęli wiosny tak, jak sobie wymarzyli, ulegając silnej Polonii Lidzbark Warmiński. Dwunasta lokata w tabeli nie daje pełnego komfortu, dlatego każda zdobycz punktowa miała dla zespołu z Ełku znaczenie nie tylko sportowe, ale i psychologiczne.
Bezpośrednie spotkania z Mazurem uczą, że zawsze jest ciekawie i wyrównanie. Historia pojedynków przypomina klasyczną piłkarską sinusoidę. Cztery zwycięstwa Olimpii II, cztery triumfy Mazura i dwa remisy. Bilans oddawał charakter tej rywalizacji. Nie było wyraźnego dominatora, były za to mecze zacięte, często emocjonujące i nierzadko rozstrzygane w ostatnich minutach. Tak było chociażby w Ełku, w meczu rundy jesiennej, gdzie gospodarze triumfowali 3:2 po dramatycznej końcówce.
W niedzielę (15 marca) oglądaliśmy prawdziwe deja vu emocji. Rezerwy Olimpii dokonały rzeczy niezwykłej. Przegrywały już 0:2, ale ostatecznie zwyciężyły 3:2. Wielki comeback, wielki powrót albo jakby powiedzieli Hiszpanie: remontada.
Pierwszy gol dla gości padł po znakomicie wykonanym rzucie wolnym. Piłka poleciała idealnie nad murem i Wojciechowski był bez najmniejszych szans. Potem zrobiło się jeszcze trudniej. Błąd przy wyprowadzeniu piłki sprawił, że futbolówka trafiła pod nogi rywala i Mazur podwyższył prowadzenie na 2:0. W tamtym momencie wydawało się, że Olimpii będzie niezwykle trudno wrócić do gry, ale wtedy zaczęło się coś, co kibice lubią najbardziej.
Najpierw w 78. minucie sygnał do odrabiania strat dał Adam Rychter, który przymierzył zza pola karnego i zmniejszył straty na 1:2. Ten gol dodał gospodarzom skrzydeł. Kilka minut później rozpoczął się prawdziwy Marucha show. Napastnik Olimpii najpierw zawisł w powietrzu, by po chwili precyzyjnym strzałem głową doprowadził do wyrównania. Przy wyniku 2:2 coraz wyraźniej czuć było, że remis to absolutne minimum, bo Olimpia grała naprawdę dobrze i już w pierwszej połowie wyglądała piłkarsko lepiej. Kulminacja przyszła w 87. minucie. Marucha huknął z dystansu. Piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. Gol “stadiony świata” i komplet punktów dla Olimpii II.
Zwycięstwo zawsze smakuje wyjątkowo. Chce się wierzyć, że nikt z obozu Olimpii nie rzucił ręcznika, że nikt nie wywiesił białej flagi i że walka o utrzymanie nabrała intensywności. Czas zweryfikuje.
Olimpia II Elbląg - Mazur Ełk 3:2 (0:0)
bramki: 0:1 - Popławski (57. min.), 0:2 - Popławski (68. min.), 1:2 - Rychter (78. min.), 2:2 - Marucha (87. min.), 3:2 - Marucha (89. min.)
Olimpia II: Wojciechowski - Duszak, Turowski, Turulski, Markowski, Wilczek, Michoń, Majewski, Osowski, Tobojka, Marucha
zagrali też: Rutkowski, Rychter, Waleriański, Kulig, Tumowski