Jędrzej Światkowski: „Nie weszliśmy na wymagany poziom” (komentarze pomeczowe)

Olimpia wróciła na Agrykola, ale niestety nie udało się wygrać z ŁKS-em Łomża. Spotkanie było wyrównane, ale nabrało nowej dynamiki w drugiej połowie i ostatecznie punkty pojechały na Podlasie. Z powodu zawieszenia trenera Hebdy drużynę prowadził asystent Światkowski.
Zabrakło energii i determinacji
Trener Olimpii, Jędrzej Światkowski, na wstępie pogratulował zwycięzcom oraz podziękował za organizację meczu.
– W pierwszej połowie zagraliśmy poprawnie. Mecz był bardzo wyrównany, ale nie wyszliśmy z szatni z odpowiednią energią i determinacją. Źle się zaczęła druga połowa i nie potrafiliśmy się pozbierać, a zmęczenie po dwóch trudnych wyjazdach mogło dać się we znaki. Po prostu nie weszliśmy na wymagany poziom - ocenił Światkowski.
Sasal: druga połowa dała zwycięstwo
– Na pewno był to mecz barwny i pełen wydarzeń - podkreślił trener gości, Marcin Sasal. – W naszym wykonaniu druga połowa wypadła bardzo dobrze. Stworzyliśmy kilka sytuacji, mieliśmy kontrolę nad grą i przy odrobinie skuteczności wynik mógłby być jeszcze wyższy. Pierwsza połowa była trudniejsza, odczuwaliśmy spory ciężar na boisku.
Sasal przyznał, że drużyna przyjechała po dwóch porażkach i cały tydzień pracowała nad mentalnym aspektem gry.
– Chcieliśmy wzbudzić iskrę w drużynie, przypomnieć zawodnikom, że potrafią grać w piłkę, że mamy ciekawych i dobrych piłkarzy, i że warto walczyć o zwycięstwo. Myślę, że się udało.
Wsparcie kibiców i wiara w drużynę
– Chciałbym podziękować naszym kibicom, którzy przez pełne 90 minut wspierali nas na trybunach - zaznaczył trener Olimpii.
Odnosząc się do przygotowań do kolejnych spotkań, Świątkowski dodał:
– Robimy wszystko, aby jak najlepiej trenować i przygotować się do rywalizacji. Analizujemy przeciwnika na następny mecz i planujemy, jak podejść do rywalizacji. Wierzę w to, co robimy, i w to, że nasza praca przyniesie efekty. Ta drużyna zbudowała dobrą atmosferę, czujemy się grupą i wierzę, że razem wyjdziemy z chwilowego kryzysu
ŁKS ma swoje problemy
– Chcieliśmy wygrać i wzbudzić w drużynie ducha sportowej rywalizacji. Udało się to osiągnąć i mam nadzieję, że będzie to sygnał lepszych czasów dla zawodników i klubu w Łomży – podkreślił trener Sasal.
– Cieszy obecność kibiców, którzy licznie stawili się na trybunach. Rozmowy po meczu dodały mi nadziei. Jeszcze tydzień czy półtora temu trudno było ją dostrzec, a dzisiaj widać światełko w tunelu. Szkoda byłoby rozbijać drużynę i klub, który wspólnie budujemy. Nadal mamy szansę powalczyć o coś sportowego – dodał Sasal.
Na zakończenie trener ŁKS-u podziękował wszystkim, którzy wspierają drużynę i zaapelował do władz klubu oraz osób decyzyjnych w piłce w Łomży o odpowiedzialność przy podejmowaniu kluczowych decyzji.
Wspomnienie sprzed lat
Sasal, zapytany, jak pamięta mecz z 2012 roku w 1. lidze, w którym Olimpia pokonała prowadzoną przez niego Pogoń Szczecin, odpowiedział: – Tamta porażka kosztowała mnie pracę, ale z perspektywy lat był to dziwny mecz. Najważniejsze, że Pogoń awansowała do ekstraklasy i gra w niej do dzisiaj. Cieszę się, że mogłem dorzucić swoją cegiełkę.