Wyłowić z Wisły punkty

III liga grupa 1 weszła w moment, w którym tabela coraz mniej przypomina zwykły układ punktów, a coraz bardziej mapę nerwów i zależności. Olimpia Elbląg mimo sześciu kolejnych porażek wciąż znajduje się nad kreską, ale spokoju przy Agrykola nadal nie ma. Przed żółto-biało-niebieskimi trzeci mecz w ciągu dziewięciu dni, tym razem wyjazd do Płocka, gdzie czeka rywal znajdujący się w lepszym nastroju sportowym.
Chyba nie ma już kibica, który uważa, że o utrzymaniu decyduje wyłącznie własna tabela. III liga przypomina system naczyń połączonych, gdzie jeden gol strzelony setki kilometrów dalej potrafi zmienić nastroje w Elblągu, Bełchatowie czy Wikielcu. Każdy wynik uruchamia efekt domina, bo liczba spadkowiczów zależy nie tylko od samej III ligi, ale również od spadków z II ligi, baraży i regionalnych układów. W teorii, na tę chwilę, tabela III ligi wygląda dość płasko. W praktyce dolne rejony grupy 1 przypominają tonący statek, na którym każda kolejka przesuwa ciężar z burty na burtę. Symuliga.pl pokazuje liczby, ale terminarze odsłaniają prawdziwe napięcie tej walki.
Znicz Biała Piska i KS Wasilków są już pogodzone ze spadkiem. Najbliżej krawędzi znajduje się obecnie GKS Wikielec. Ponad 82 procent ryzyka degradacji nie bierze się z przypadku, bo przed drużyną mecze z Wartą Sieradz, Ząbkovią Ząbki i KS CK Troszyn. Równie niepokojąco wygląda sytuacja Broni Radom. Prawie 79 procent szans na spadek i starcia z Legią II Warszawa oraz Wartą Sieradz brzmią jak próba ucieczki z pożaru przez zamknięty korytarz. GKS Bełchatów po walkowerze z Olimpią znalazł się w trudnym położeniu. Symulacje pokazują blisko 60 procent ryzyka spadku. Nerwowo zrobiło się również w Mławie. Mławianka ma ponad 46 procent ryzyka degradacji, a wyjazd do Widzewa II i ofensywnie grający rywale sprawiają, że każdy błąd może kosztować podwójnie.
Na tym tle Olimpia Elbląg wygląda jak drużyna, która wywalczyła sobie tlen, choć brzmi to niezwykle irracjonalnie biorąc pod uwagę sześć kolejnych porażek ligowych. Siedem i pół procent ryzyka spadku nie oznacza jeszcze pełnego spokoju, a poza tym ciąży wydłużająca się fatalna passa. Nie ukrywajmy, walkower z Bełchatowem okazał się gigantycznym zwrotem akcji, ale co dalej? Wisła II Płock, Znicz Biała Piska i Lechia Tomaszów Mazowiecki - przydałoby się w końcu zapunktować.
Napięty terminarz
Przed Olimpią trzeci mecz w ciągu zaledwie dziewięciu dni i kolejna próba zatrzymania coraz bardziej niepokojącej serii. Po porażkach z Widzewem II Łódź oraz Wigrami Suwałki żółto-biało-niebiescy pojadą do Płocka na starcie z Wisłą II, czyli drużyną, która obecnie zajmuje szóste miejsce w tabeli i wiosną wielokrotnie pokazywała, że potrafi być bardzo niewygodna dla każdego rywala.
Rezerwy Wisły w 2026 roku punktują solidnie. Potrafiły wygrać z Mławianką Mława, GKS-em Wikielec czy Ząbkovią Ząbki, pokonały też zawsze groźny ŁKS Łomża. Do tego doszedł remis chociażby z Lechią Tomaszów Mazowiecki i efektowny awans do półfinału finału Wojewódzkiego Pucharu Polski po zwycięstwach 6:0 z Szopenem Sanniki oraz 3:0 z Hutnikiem Warszawa. Jednocześnie pozostają zespołem nieprzewidywalnym, bo zdarzały się również straty punktów z drużynami z dolnych rejonów tabeli.
Olimpia jedzie więc na teren rywala będącego w zdecydowanie lepszym momencie. W Elblągu sytuacja wygląda znacznie bardziej nerwowo. Środowa przegrana była pierwszą domową porażką Olimpii z Wigrami Suwałki w historii, a seria ligowych niepowodzeń zaczyna coraz mocniej ciążyć mentalnie. Problemy pojawiają się również kadrowo. Sarnowski ostatnio znalazł się poza kadrą z powodu bardzo wysokiej gorączki, natomiast przeciwko Wiśle II zabraknie Czaplińskiego, który po czwartej żółtej kartce musi pauzować. Przy tak napiętym terminarzu i kolejnych porażkach marzy się, aby te katusze w końcu się skończyły. Oczywiście bez spadku.
Wisła II Płock - Olimpia Elbląg w niedzielę, 17 maja, godz. 14.