Kłaniam się Drodzy Czytelnicy!
Mazovia Mińsk Mazowiecki - Olimpia Elbląg 2:2,czyli kolejny morderczy test naszej aparatury! Zaczęło się od awarii zaworu (rzut karny) i gospodarze odpalili produkcję na 1:0.Zaraz potem jeden z ich operatorów wyrwał jednak czerwoną wajchę z panelu, musiał ewakuować się z hali i Mazovia ciągnęła zmianę w osłabieniu.
Mając przewagę przy taśmie, nasza inżynieria wcisnęła guzik z napisem „MAX”. Zamechowski reaktor zawył, z pewnymi problemami ale wytłoczyliśmy dwa gole i wydawało się, że trzy tony certyfikowanej stali są już zapakowane na naczepę, opieczętowane i jadą pod eskortą prosto do Elbląga.
I kiedy główny brygadzista zmywał już smar z rąk, nadszedł doliczony czas. Nagle w naszym układzie wywaliło błąd krytyczny, kadłub się rozszczelnił i Mazovia wcisnęła wyrównanie na 2:2.Zamiast triumfalnego wyjazdu z pełnym towarem, daliśmy sobie wyrwać ładunek prosto z rampy załadunkowej w ostatnich sekundach pracy fabryki.
Wracamy do Elbląga z jedną paletą punktów, choć wózek widłowy był gotowy na trzy. Wspaniałego wieczoru i całego weekendu Wam życzę! Żółto-biało-niebieska taśma się nie zatrzymuje. Ufajmy procesowi!