Jak ratowaliśmy Małą

O targach w Skaryszewie było głośno. Niestety było, a już nie jest. Ciekawy, medialny temat, który powoli umiera śmiercią naturalną. Teraz ci, którzy uratowali konie od rzezi muszą walczyć o ich zdrowie sami. Ludzie zapominają, coraz mniej jest odruchów pomocy, nie ma pieniędzy na leki dla koni, na ich rehabilitację. Najważniejsze jednak, zwierzęta żyją i są bezpieczne.
Karolina Zagrodzka, prezeska „Stowarzyszenia Patrol Interwencyjny Do Spraw Zwierząt Gospodarskich” pojechała na targi wraz z innymi członkami elbląskiego patrolu interwencyjnego (i nie tylko, były też osoby z innych miejsc w naszym województwie). Targi w Skaryszewie to okrucieństwo handlarzy, przerażenie, ból i strach koni, przerażająca obojętność weterynarzy i policji oraz zaciekła, niestrudzona walka obrońców praw zwierząt. Wszystko to składa się w dramatyczny obraz. Krzyki, płacze, wyzwiska, rżenie przerażonych koni, nierzadko ich ostatnie tchnienia. Czym jest zdychający z bólu koń dla handlarzy? Jedynie kłopotem, który trzeba szybko zapakować do auta, póki żyje. Bo żywego, nawet ze złamanym kręgosłupem, weterynarze zgodzą się zaliczyć jako gotowy do wywozu, chociaż prawo ewidentnie tego zabrania. Próbujący ratować umierające zwierzę członkowie z Fundacji TARA są dla handlarzy powodem do drwin, a jednocześnie denerwują swoim „głupim” zachowaniem, bo nie dają w spokoju upakować konia z połamanym kręgosłupem do ciężarówki.
Chociaż powinno być inaczej, handlarzom pozwala się na wszystko. Obrońcy praw zwierząt nie wszystko widzą, nie zawsze mogą interweniować, nie podważą słów weterynarza. Są więc wywożone zwierzęta, których przewóz jest zakazany. Źrebaki, źrebne kobyłki, chore, stare, czy kobyły z malutkimi źrebiątkami.
Karolina Zagrodzka opowiada „Tym ludziom, handlarzom, cierpienie zwierząt sprawiało radość, satysfakcję, oni się z nas śmiali” – mówi. Nie potrafi zrozumieć takiego okrucieństwa i chyba nigdy nie zrozumie. Kim może być człowiek czerpiący radość ze sprawiania bólu innym ludziom i zwierzętom? Na to pytanie chyba każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Dziwi się też słowom burmistrza, który całą sprawę bagatelizuje podkreślając, że nic się takiego tam nie dzieje, że przecież skaryszewskie targi to tradycja. „Wywozy koni odbywają się w nocy. Czy tak dzieje się na <
Chociaż powinno być inaczej, handlarzom pozwala się na wszystko. Obrońcy praw zwierząt nie wszystko widzą, nie zawsze mogą interweniować, nie podważą słów weterynarza. Są więc wywożone zwierzęta, których przewóz jest zakazany. Źrebaki, źrebne kobyłki, chore, stare, czy kobyły z malutkimi źrebiątkami.
Karolina Zagrodzka opowiada „Tym ludziom, handlarzom, cierpienie zwierząt sprawiało radość, satysfakcję, oni się z nas śmiali” – mówi. Nie potrafi zrozumieć takiego okrucieństwa i chyba nigdy nie zrozumie. Kim może być człowiek czerpiący radość ze sprawiania bólu innym ludziom i zwierzętom? Na to pytanie chyba każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Dziwi się też słowom burmistrza, który całą sprawę bagatelizuje podkreślając, że nic się takiego tam nie dzieje, że przecież skaryszewskie targi to tradycja. „Wywozy koni odbywają się w nocy. Czy tak dzieje się na <