UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Najważniejsze - nie bać się reagować

2008-05-29
Aktualizowany 2008-05-29 12:58
Elbląg, Najważniejsze - nie bać się reagować
(fot. PS)

- Nie chodziło o to, by zrobić z nich ratowników medycznych, ale zaszczepić odwagę do podejmowania szybkich i trafnych decyzji w sytuacjach, gdyż zagrożone jest życie ludzkie - wyjaśnia Dorota Januszkiewicz z Alstom Power.

1550 uczniów pierwszych klas elbląskich gimnazjów oraz innych placówek edukacyjnych wzięło udział w trwającym od października ubiegłego roku projekcie „Alstom uczy - ratuj życie!”. Do udziału w projekcie przystąpili, oprócz spółki Alstom Power, Szkoła Policealna im. Jadwigi Romanowskiej w Elblągu, Urząd Miejski oraz Harcerska Grupa Ratownicza „Vamos”.
     - Głównym założeniem było zapoznanie uczniów z podstawami resuscytacji krążeniowo-oddechowej - wyjaśnia Dorota Januszkiewicz. - Dlatego właśnie zajęcia teoretyczne i praktyczne z młodzieżą prowadzili profesjonaliści-ratownicy z „Medyka” oraz członkowie grupy „Vamos”. Mieli do dyspozycji profesjonalny sprzęt ratowniczy.
     Zajęcia odbywały się w dziewięciu elbląskich gimnazjach (klasy pierwsze) oraz w Zespole Szkół Zakonu Pijarów, Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym nr 1 i Zespole Szkół Zawodowych nr 1. W sumie uczestniczyło w nich 1550 uczniów z 58 klas. Ratownicy przeprowadzili 228 godzin wykładów i zajęć praktycznych.
     - Wiemy, że czterogodzinne zajęcia to zaledwie „liźnięcie” tematu - podkreśla Dorota Januszkiewicz. - Chodziło nam jednak o zwiększenie świadomości młodych ludzi w zakresie najważniejszych dla ratowania życia minut.
     - Nie wiemy przecież, kiedy i komu potrzebna będzie pomoc - dodaje Józek, ratownik ze Szkoły Policealnej im. J. Romanowskiej. - A najważniejsze są pierwsze minuty. Chodzi o to, by wiedzieć, jak się zachować, i by w ogóle nie bać się podjąć decyzję.
     - Okazuje się, ze nawet niektórzy młodzi ludzie nie wiedzą, jaki numer alarmowy wybrać - mówi Mariusz Gągalski z Harcerskiej Grupy Ratowniczej „Vamos”. - Najpopularniejszy jest nr 997, a sytuacjach zagrożenia życia bez wahania należy wybrać 999.
     Projekt „Alstom uczy - ratuj życie!” będzie kontynuowany. Kolejne szkolenia w pierwszych klasach gimnazjów rozpoczną się w październiku.
     
     Relacja Marty Hajkowicz:
A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • W Polsce to niemożliwe, gdy ratowana osoba "zejdzie" wsadzą CIę za morderstwo, niestety tak w tym kraju jest z takim prawem
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Kwadrat(2008-05-29)
  • Nie słyszałem o takim prawie, zeby uratowac czlowieka nie trzeba wiele i nie jest to nic strasznego, dlatego nie bójcie sie udzielac pomocy a jesli ktos juz to robi to nie przeszkadzaje mu w tym. Bo tego typu akcje zdarzają sie bardzo często. Ktoś chce udzielic pomocy a tłum gapiów krzyczy " zostaw go" "niech pan go nie rusza" itp.
  • Moim zdaniem uczenie dzieci resuscytacji to podejście do tematu trochę od d. .. strony. W realnej sytuacji wypadku najważniejsze jest rozpoznanie, zabezpieczenie miejsca, ocena stanu poszkodowanych, selekcja - decyzja komu i jakiej pomocy udzielić. Najgorsze, że gdy trafimy na wypadek i jesteśmy sami, musimy to wszystko we własnym zakresie zrobić i mamy na to kilkadziesiąt sekund. Sama resuscytacja jest jednym z wielu zabiegów ratowniczych - oczywiście w pewnych przypadkach kluczowym dla przeżycia - ale sprowadzanie ratownictwa do resuscytacji to duże uproszczenie i może okazać się "niedźwiedzią przysługą". Powiedzmy sobie szczerze - w przypadku wypadków komunikacyjnych jeśli poszkodowany jest zatrzymany, to z reguły ma takie obrażenia, że i tak nie przeżyje :( Nie jest to oczywiście argument za odstąpieniem od ratowania, ale taka jest prawda. ..
  • RM moze i masz racje ale ja wychodzę z tego zalozenia lepiej mieć jednego trupa jak dwa. .. .a osba ktora udziela pierwszej pomocy nie musi znac zasad selekcji o której piszesz wazne aby chcial pomóc bo na ulicy nie tylko wypadki drogowe sie zdarzają co do nauki dzieci resescytacji znane są przypadki że to właśnie takie dzieciaki uratowały człowiekowi życie. .. wiec nie pisz takich dyrdymalów bo te dzieciaki kiedys dorosną a wiadomo czym skorupka za młodu itd. .. pozatym jak ty sie czegos nauczyłes to co w kieszeniach to nosisz ?
Reklama