Nowy Rok 2012

Nowy Rok to – jak niegdyś – dzień odpoczynku po hucznym sylwestrze oraz odwiedzin krewnych, sąsiadów i przyjaciół. Dawniej wchodzący do domu goście noworoczni witali gospodarzy uroczystą oracją, będącą formułą zaklinania zdrowia, urodzaju i wszelkiej pomyślności. Dziś wystarczą życzenia – zdrowia, szczęścia w miłości i wszelkiego dostatku.
W starożytnym Rzymie 1 stycznia obchodzony był jako święto boga Janusa, otwierając kalendarz oficjalnych uroczystości państwowych i religijnych. Od 46 r. p.n.e. wyznaczał pierwszy dzień nowego roku w kalendarzu juliańskim, nazywanym tak od imienia Juliusza Cezara, za panowania którego został poprawiony i wprowadzony w życie. Jest to też pierwszy dzień roku w kalendarzu gregoriańskim, czyli zreformowanym przez papieża Grzegorza XIII w 1586 r. kalendarzu rzymskim. Kalendarzem tym (w którym rok liczy 365 dni) posługujemy się do chwili obecnej
Sam Nowy Rok jako odrębne święto, oznaczające pewien przełom, obchodzi się w Polsce od 1630 r.
Dzień zaklinania rzeczywistości
Każdy przełom zapowiadał zmiany. Pragnąc, aby były to zmiany na lepsze, sięgano po działania magiczne, które miały zadecydować o pozytywnym przebiegu całego roku. Życzenia przeplatały się z prośbami o opiekę boską:
Życzę wam zdrowia, szczęścia,
Błogosławieństwa świętego,
od Pana Jezusa miłego
i najświętszej Matki Jego!
W tym nowym roku,
który nam Pan Bóg dał,
aby wam się dobrze powodziło
i długoście żyli na świecie,
żebyście mieli w każdym kątku po
dziesiątku,
a w pośrodku izby miech pieniędzy!
(Pośpiech, 1987, s. 113)
W myśl przysłowia: „Jaki Nowy Rok, taki cały rok” starano się spędzić cały dzień w zgodzie i radości. Myto się w zimnej wodzie, w misce ze srebrną monetą, aby zapewnić sobie zdrowie i urodę. Strzelanie z batów na wiwat miało wystraszyć zło, a przywdziewanie tego dnia najlepszych ubrań miało oszukać biedę.
W Nowy Rok nie należało udzielać żadnych pożyczek, aby szczęście i dostatek nie opuściły domu. Na podwórku palono snopek słomy, symbolizujący stary rok i wszystkie ubiegłoroczne kłopoty. Dbano ponadto, aby w Nowy Rok leżał na stole nienapoczęty bochenek chleba (aby go nie zabrakło przez cały rok) oraz kraszony groch z kapustą, kiełbasa, ciasto i piwo. W Nowy Rok matki chrzestne miały zwyczajowy i zapomniany już obowiązek pieczenia słodkich bułeczek i ciasta dla wszystkich swoich chrześniaków, aby cały rok był słodki.
„Dosiego roku”, czyli czego nam życzą?
Tradycja życzeń noworocznych jest długa i zachowała się do naszych czasów. W formułach życzeń oraz nadrukach na noworocznych kartkach powtarza się często staropolski zwrot „Dosiego roku” lub z inną pisownią – „Do siego roku”, którego znaczenie dla wielu współczesnych spowiła tajemnica. Tymczasem noworoczne życzenie nawiązuje do historii pewnej nadobnej panny, Doroty Trajtlerówny z Krakowa (zdrobniale Dosi), która dożyła sędziwych lat w dostatku, umierając w wigilię Bożego Narodzenia, o czym poinformował „Kurier Litewski”, nr 4 z 11 stycznia 1818 roku. Życząc więc komuś „dosiego roku”, życzymy mu po prostu długowieczności, którą przy okazji urodzin czy imienin wyrażamy obecnie w znanym toaście „100 lat”!
Sam Nowy Rok jako odrębne święto, oznaczające pewien przełom, obchodzi się w Polsce od 1630 r.
Dzień zaklinania rzeczywistości
Każdy przełom zapowiadał zmiany. Pragnąc, aby były to zmiany na lepsze, sięgano po działania magiczne, które miały zadecydować o pozytywnym przebiegu całego roku. Życzenia przeplatały się z prośbami o opiekę boską:
Życzę wam zdrowia, szczęścia,
Błogosławieństwa świętego,
od Pana Jezusa miłego
i najświętszej Matki Jego!
W tym nowym roku,
który nam Pan Bóg dał,
aby wam się dobrze powodziło
i długoście żyli na świecie,
żebyście mieli w każdym kątku po
dziesiątku,
a w pośrodku izby miech pieniędzy!
(Pośpiech, 1987, s. 113)
W myśl przysłowia: „Jaki Nowy Rok, taki cały rok” starano się spędzić cały dzień w zgodzie i radości. Myto się w zimnej wodzie, w misce ze srebrną monetą, aby zapewnić sobie zdrowie i urodę. Strzelanie z batów na wiwat miało wystraszyć zło, a przywdziewanie tego dnia najlepszych ubrań miało oszukać biedę.
W Nowy Rok nie należało udzielać żadnych pożyczek, aby szczęście i dostatek nie opuściły domu. Na podwórku palono snopek słomy, symbolizujący stary rok i wszystkie ubiegłoroczne kłopoty. Dbano ponadto, aby w Nowy Rok leżał na stole nienapoczęty bochenek chleba (aby go nie zabrakło przez cały rok) oraz kraszony groch z kapustą, kiełbasa, ciasto i piwo. W Nowy Rok matki chrzestne miały zwyczajowy i zapomniany już obowiązek pieczenia słodkich bułeczek i ciasta dla wszystkich swoich chrześniaków, aby cały rok był słodki.
„Dosiego roku”, czyli czego nam życzą?
Tradycja życzeń noworocznych jest długa i zachowała się do naszych czasów. W formułach życzeń oraz nadrukach na noworocznych kartkach powtarza się często staropolski zwrot „Dosiego roku” lub z inną pisownią – „Do siego roku”, którego znaczenie dla wielu współczesnych spowiła tajemnica. Tymczasem noworoczne życzenie nawiązuje do historii pewnej nadobnej panny, Doroty Trajtlerówny z Krakowa (zdrobniale Dosi), która dożyła sędziwych lat w dostatku, umierając w wigilię Bożego Narodzenia, o czym poinformował „Kurier Litewski”, nr 4 z 11 stycznia 1818 roku. Życząc więc komuś „dosiego roku”, życzymy mu po prostu długowieczności, którą przy okazji urodzin czy imienin wyrażamy obecnie w znanym toaście „100 lat”!
mk