UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Przystanek Sztum (Cudze chwalicie, swego nie znacie, odcinek 7)

 
Elbląg, Przystanek Sztum  (Cudze chwalicie, swego nie znacie, odcinek 7)
fot.Michał Skroboszewski

- Co jeszcze można zobaczyć w Sztumie? - zapytaliśmy na sztumskim zamku. Odpowiedź nie była taka jakiej się spodziewaliśmy: - W sumie nic. Możecie jechać np. do Białej Góry, albo do Waplewa. Po spacerze po Sztumie stwierdzamy, że jednak warto tam pojechać na kilkugodzinną wycieczkę z dziećmi. Zobacz zdjęcia ze Sztumu

Pierwsze skojarzenie ze Sztumem? Olimpia. Nic nie poradzę już tak mam, że próbuje skojarzyć nazwę klubu z miejscowością. Ale nie oszukujmy się: raczej nikt z Elbląga nie wybierze się na mecz Olimpii Sztum. Sztumska drużyna rywalizuje obecnie w pomorskiej A klasie. Chociaż były czasy, kiedy rezerwy elbląskiej Olimpii rywalizowały ze swoją imienniczką w niższych ligach, gdy jeszcze oba miasta znajdowały się w województwie elbląskim. Po reformie administracyjnej w 1998 r. - Sztum trafił pod skrzydła Gdańska. I tu pewna ciekawostka o tym mieście: na początku Sztum trafił do powiatu malborskiego, co nie spodobało się mieszkańcom. I w 2002 r. „wybili się na niepodległość” i wywalczyli własny powiat. Czyli zrobili to, czego nie udało się zrobić elblążanom, którzy też nie byli zadowoleni z przynależności terytorialnej po 1998 r.
       Kończąc wątek Olimpii Sztum: w tym klubie grał m.in. związany z Elblągiem Jarosław Talik, a trenował ich m. in związany z Elblągiem Andrzej Bianga. Na stadion (gdyby jednak ktoś chciał pojechać) łatwo trafić, bo znajduje się przy głównej drodze.
       Sztum przyciąga przede wszystkim jeziorem. A właściwie dwoma: Zajezierskim i Barlewickiem – które kiedyś tworzyły jedność: jezioro Białe.
       Samochodem jedzie się niecałą godzinę, korci też aby wybrać się tam rowerem, gdyż miasto przebiega kilka ciekawie zapowiadających się szlaków. Sztum przyciąga jeziorem i to nad jezioro Zajezierskie kierujemy pierwsze kroki. Problemy z parkowaniem umiarkowane, miejsce pod samochód da się znaleźć. Można też dojechać pociągiem (z przesiadką w Malborku).
       Na co należy zwrócić uwagę w Sztumie, to na zagospodarowanie brzegu jeziora. Przede wszystkim (i tego elblążanie mogą im zazdrościć) mają kąpielisko. Obiektywnie mówiąc: kąpielisko jak kąpielisko, ale mieszkańcy Sztumu, żeby skorzystać z uroków wody na świeżym powietrzu nie muszą jeździć po okolicy. Obok kąpieliska jest wypożyczalnia sprzętu wodnego (kajaki – 15 zł za godzinę, rowery wodne: 20 – 30 zł w zależności od modelu).
       Wzdłuż jeziora ciągnie się ścieżka piesza (a obok droga dla rowerów). Ciekawie pomyślana, jest tam dużo ławek, placów zabaw, więc nawet spacer z małym dzieckiem nie będzie udręką. A przy okazji można poczytać informacje na na temat zamków w okolicy bliższej i dalszej. Dzieciom spodobają się też figury baśniowych stworów zamieszkujących brzeg jeziora oraz koni sztumskich. Koń jaki jest, każdy widzi, albo może sobie przeczytać na tablicy informacyjnej. Szkoda tylko, że na rzeźby nie można siadać, bo to zawsze frajda dla małych turystów.
       Jak jesteśmy w Sztumie, to wypadałoby wstąpić na zamek (bilet normalny – 2zł, ulgowy – złotówka, wejście na dziedziniec gratis). Zamek jest pokrzyżacki, wszak to panowie z czarnym krzyżem na białym płaszczu wprowadzali na tym terenie cywilizację chrześcijańską.
       W zamku są czynne wystawy, za dwa złote cudów się nie spodziewaliśmy, ale mimo wszystko... Na parterze mamy wystawę poświęconą osadnictwu pruskiemu i krzyżackiemu na tych terenach. Można zobaczyć co wykopano w ziemi, zapoznać się z podstawowymi informacjami. Na piętrze mamy wystawę rekonstrukcji strojów krzyżackich i polskich z dworu królewskiego z XV w. Sztumski zamek ma wystawy w tzw. „starym stylu”, nie uświadczysz tu nowych technologii. Ale gdyby „zamkowi” pomyśleli np. o rekonstrukcji stroju krzyżackiego, w którym można by było zrobić pamiątkową fotografię... Trzecia wystawa to zdjęcia... innych zamków pokrzyżackich. Oprócz tego można zobaczyć wystawę plakatu Międzynarodowego Biennale Ekslibrisu Współczesnego w Malborku.
       Niedaleko od zamku znajduje się kościół św. Anny. Robi wrażenie, pewnie skrywa w swoim wnętrzu jakieś ciekawostki. Niestety nie mogliśmy ich zobaczyć, bo świątynia była zamknięta. Pozostało nam obejrzeć przykościelny cmentarz z grobami z początku ubiegłego wieku. Tam m.in. jest pochowany dziedzic Hohendorfu Zygmunt Brochwicz – Donimirski wraz z małżonką Waleryą z Pruskich. On zmarł w 1903 r., a ona trzy lata po nim. Dla miłośników historii wizyta jak najbardziej na miejscu.
       Idziemy dalej i dochodzimy do... Centrum Kultury Chrześcijańskiej Alyem. Gdyby nie wielka tablica z informacją, to przeszlibyśmy obok. I wiele byśmy nie stracili, bo centrum było zamknięte. Grupy zorganizowane mogą się umawiać telefonicznie, osoby niezorganizowane mogą sobie poczytać w internecie, co jest w środku. Bo żadnej informacji nie znaleźliśmy.

 


       Idziemy dalej do wieży ciśnień (o tym, że taka istnieje dowiedzieliśmy się z internetu). Po drodze mijamy cmentarz (a raczej teren, na którym walają się nagrobki), na którym chowano katolickich obywateli Sztumu do 1950 r. Teren jest zaniedbany strasznie i prosi się o uporządkowanie. Wrażenie bałaganu potęgują ruiny czegoś, co kiedyś było zapewne kapliczką, a dziś jest śmietnikiem.
       Tuż obok jest cel naszego spaceru: wieża ciśnień. Niestety, niespodzianka: zamknięta. Tabliczka obok informuje, że może głowa spaść na głowę, więc może faktycznie lepiej nie pchać się do środka. Trudy spaceru wynagradza nam śliwa rosnąca obok, z której zerwaliśmy kilka owoców.
       Z ciekawostek: jedno z rond w Sztumie ma nietypowego patrona: Garbusa – markę kultowych samochodów. W parku mamy też mini amfiteatr stworzony do aktywności kulturalnej i nie tylko. W Sztumie jest też więzienie z początku XX w., ale tam to nie chcieliśmy się pchać za bardzo.
       Reasumując: Sztum dla turystów oferuje jezioro i jego okolice. Jako miejsce kilkugodzinnej wycieczki z dzieckiem nad kąpielisko pasuje jak najbardziej. Ale nie do końca wykorzystuje swój potencjał turystyczny. Brakuje przede wszystkim informacji, co mijamy, dokąd warto się udać, drogowskazów. Miasto może być przystankiem np. w drodze do pałacu Sierakowskich w Waplewie i/lub zespołu śluz w Białej Górze.
      

SM
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama