UWAGA!

----

Warto pomagać

 Elbląg, Tomek:  - Przechodzę szereg zabiegów i jestem pozytywnie nastawiony. Coś zaczęło się dziać
Tomek: - Przechodzę szereg zabiegów i jestem pozytywnie nastawiony. Coś zaczęło się dziać (fot. AD)

Zastałam go uśmiechniętego, jak podczas naszego pierwszego spotkania. Przez ostatnie trzy tygodnie jego życie nabrało barw. Pierwsze wyjście z domu w pewien piątkowy wieczór, koncert, spotkanie z ludźmi, zajęcia rehabilitacyjne w wodzie stały się powodem, by dalej się uśmiechać, by zacząć wierzyć, że będzie lepiej.

Trzy tygodnie temu opowiedzieliśmy na naszych łamach historię Tomka. Historię smutną, naznaczoną cierpieniem i bólem. Cierpienie wdarło się w życie młodego mężczyzny ponad dwa lata temu, gdy uległ on wypadkowi samochodowemu. O mało nie stracił życia. Dzięki ukochanej mamie, 23-letni Tomek Kłosiński powoli wracał do życia. Bo ona za wszelką cenę walczyła o niego, przychodziła codziennie do szpitala (przez pewien okres musiała jeździć codziennie do Pasłęka), rozmawiała z nim, gdy był nieprzytomny, karmiła sondą, pielęgnowała go, pomagała pielęgniarkom w opiece nad synem. Zupełnie zapomniała o swoich chorobach i dolegliwościach, które od dawna jej doskwierają.
       Gdy chłopak wrócił ze szpitala do domu okazało się, że w tych czterech ścianach musi pozostać.Rodzina mieszka na drugim piętrze, co utrudniło Tomkowi kontakt z zewnętrznym światem. Problemem stała się także kwestia dalszej rehabilitacji. Podczas ostatnich ćwiczeń, które miały miejsce we wrześniu, Tomek robił ogromne postępy. Wszystko utknęło jednak w martwym punkcie. A Tomek jest chłopakiem pełnym życia i pragnie nauczyć się funkcjonowania w jakże nowej dla niego rzeczywistości. Tymczasem jego życie od kilku miesięcy stanowiły cztery ściany małego pokoju i okno, przez które codziennie spoglądał.
       I wtedy wydarzyło się to Coś. Coś, czego Tomek się nie spodziewał. Lawina telefonów, które przyniosły pomoc i nadzieję. Słowa pełne wzruszeń i zapewnień, że może być tylko lepiej. Łzy szczęścia mamy Tomka i uśmiech na twarzy chłopaka mówią same za siebie.
       Dziś Tomek uczestniczy w zajęciach rehabilitacyjnych w wodzie. Wkrótce odwiedzi go wolontariusz z Regionalnego Centrum Wolontariatu. Dziś chłopak zaczyna serię zabiegów rehabilitacyjnych. Być może wyjedzie na obóz do Buska-Zdroju.
       - Wydarzyło się w naszym życiu bardzo dużo – mówi z przejęciem mama Tomka, Wioletta Kłosińska. – Tyle czasu nie wychodziliśmy z domu, a teraz, proszę, już czwarty raz Tomek jest na basenie! Gdy był tu po raz pierwszy, był bardzo przejęty i spięty. Tyle czasu się nie ruszał. Zobaczyłam wielką radość na jego twarzy, gdy był w tej wodzie. Nie umiem tego wypowiedzieć słowami, jaka to dla mnie, jako matki, wielka radość, zobaczyć syna tak szczęśliwego.
       Do Tomka odezwała się Fundacja Dlaczego Pomagam. Od niej wszystko się zaczęło. Wystarczyło kilka telefonów i Tomek dziś korzysta z zabiegów rehabilitacyjnych, wkrótce ma go odwiedzić wolontariusz.
       - Rozdzwoniły się telefony – mówi mama Tomka. - Byłam w szoku! Wyciągnęło do nas rękę mnóstwo ludzi. Jesteśmy bardzo wdzięczni wszystkim, którzy nam pomagają: pani Anecie Szczepińskiej z Fundacji Dlaczego Pomagam, ludziom, którzy dobrowolnie przywożą Tomka, pomagają nam dostać się na basen, wsadzić go do wody, IKS „ATAK” za umożliwienie Tomkowi korzystania z zabiegów rehabilitacyjnych w wodzie oraz terapii energotonowej – dodaje z przejęciem. - Do czerwca Tomek może bezpłatnie korzystać z tych zabiegów. Tomek ma też swojego trenera, pana Karola, który dobrowolnie poświęca swój czas i ćwiczy z nim w wodzie. Wkrótce przyjdzie do nas wolontariusz. Jestem bardzo przejęta, jak się to dalej potoczy. Pomaga nam też Fundacja Maltańska, która szuka jakiegoś zajęcia dla Tomka. Zadzwoniła do mnie też pani Małgosia Talarek. Udzieliła mi kilku rad, jak załatwić Tomkowi obóz rehabilitacyjny w Busku-Zdroju. Zostaliśmy zaproszeni do „ATAKU”, otrzymaliśmy tam wiele informacji, broszurek. Są plany, by Tomek w przyszłości mógł uprawiać jakiś sport w klubie.
       Tomka czeka wkrótce profesjonalna rehabilitacja. W jej zorganizowaniu pomógł pani Wiolecie pan Ryszard Werchowski, którego również poruszył los Tomka.
       - Na rehabilitację czeka się z reguły jakiś czas. Składa się dokumenty i się czeka – mówi pani Wioletta. - Proszę sobie wyobrazić, że dzięki panu Ryszardowi załatwiłam wszystko niemal jednego dnia! Skserowałam potrzebne dokumenty, zaniosłam je, gdzie trzeba i jeszcze tego samego dnia wiedziałam, że Tomasz za tydzień będzie miał rehabilitację. Dziś przyjedzie po Tomka samochód, by zawieźć go na pierwsze zabiegi. Pan Ryszard obiecał nam jak najlepsze zabiegi! Jestem poruszona ludzką dobrocią i bezinteresownością.
       Państwo Kłosińscy od długiego czasu czekają na zamianę mieszkania, ponieważ obecnie mieszkają na drugim piętrze. Być może doczekają się wkrótce wymarzonej zamiany, która ułatwi życie niepełnosprawnego Tomka.
       - Czytając artykuł o Tomku, ogromne wrażenie zrobiło na mnie to, że nie wychodził on ponad trzy miesiące z domu – mówi prezes Fundacji Dlaczego Pomagam, Anetta Szczepińska. - Na co dzień mam do czynienia z chorymi dziećmi i nie zdawałam sobie sprawy, że dorośli niepełnosprawni mogą mieć taki problem, że ich wyjście na zewnątrz wiąże się z zaangażowaniem tak wielkiej liczby osób – dodaje. – Postanowiłam się wtedy dowiedzieć, czemu chłopak od tylu miesięcy nie wychodzi z domu. Jakiś czas później rozmawiałam z pracownikiem socjalnym, który uświadomił mi, że wiele osób, które ma niepełnosprawne dzieci, nie wychodzi z nimi na zewnątrz. Dzieje się tak ponieważ np. samotna matka wychowująca niepełnosprawne dziecko nie udźwignie go i nie wyjdzie z nim na dwór. Jest mnóstwo takich rodzin. Chciałabym dotrzeć do takich ludzi. Wiem, że czasami są oni zniechęceni, kiedy to po zgłoszeniu się po pomoc do jakiejś fundacji dostają odpowiedź odmowną. Na przykładzie Tomka chciałabym jakoś pomóc tym rodzinom. I nie chodzi tu o obiecanie im gór pieniędzy, ale o podpowiedź, gdzie i jak coś można uzyskać, załatwić, by chociażby mogli wyjść z domu.
       Z Tomkiem spotkałam się podczas jednego z zabiegów. Był bardzo przejęty, jednak jak zwykle nie opuszczał go dobry nastrój, a uśmiech nie schodził mu z twarzy.
       - Bardzo dużo się zmieniło – mówi Tomek. - Rozdzwoniły się telefony, przechodzę szereg zabiegów, jestem pozytywnie nastawiony. Coś zaczęło się dziać. Szczerze mówiąc, jestem trochę przerażony, wszystko jest dla mnie nowe. Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mógł sam funkcjonować, bo ile można prosić ludzi? Mimo tego wypadku, jestem takim „życiowym wariatem”! Dobry nastrój mnie nie opuszcza.
       Historia Tomka to nie tylko cierpienie, ból i łzy, to także dowód na to, że są wśród nas ludzie życzliwi, ludzie dobrzy, dla których niesienie pomocy innym bardzo wiele znaczy. Trzymamy kciuki za szybkie dojście Tomka do samodzielności.
      
dk

Najnowsze artykuły w dziale Społeczeństwo

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
Reklama