UWAGA!

Wygrała z rakiem, ale nadal cierpi

 
Elbląg, Barbara Kosiacka wygrała z rakiem, ale...
Barbara Kosiacka wygrała z rakiem, ale... (fot. Michał Skroboszewski)

Ubiegły rok dla Barbary Kosiackiej zaczął się tragicznie. Guz piersi okazał się złośliwym nowotworem i to takim, który ma najgorsze rokowania. Przeszła 16 cykli chemioterapii, operację i radioterapię. Pokonała chorobę, ale jej życie nadal jest dalekie od ideału. By pozbyć się bólu, jaki towarzyszy jej na co dzień, potrzebuje kosztownej rehabilitacji.

Ten, kto miał okazję poznać Barbarę Kosiacką, wie, że to osoba zawsze uśmiechnięta, pogodna, życzliwa, pomocna i pełna życia. To mama trójki wspaniałych dzieci oraz lubiana przez swoich wychowanków nauczycielka języka niemieckiego i angielskiego.
       Niestety, ostatni rok był dla elblążanki wyjątkowo trudny, choć i wcześniejsze lata, kiedy walczyła z chorobą nowotworową córki, też nie należały do łatwych.
      
       Na początku był szok
       W styczniu ubiegłego roku Basia dowiedziała się, że ma raka. Przez wiele dni bezskutecznie próbowała otrząsnąć się z doznanego szoku i żyła w świadomości, że zostało jej niewiele czasu. - Na początku bardzo sobie nie radziłam – zwierza się Barbara Kosiacka. - Drażniły mnie ciągle pytania ludzi albo stwierdzenia typu: „dasz sobie radę, masz dla kogo żyć”. To mnie totalnie dobijało. W pewnym momencie coś we mnie pękło, wtedy napisałam długi post na facebooku na temat tego, jak się czuję. To trochę pomogło.
       Basia przeszła 16 cykli chemioterapii, operację i radioterapię, co pozwoliło pozbyć się wszystkich komórek rakowych. Ma z czego się cieszyć, ale zwyczajnie nie potrafi. Powód? Skutki leczenia pozostawiły po sobie ogromny ból, który nieustannie towarzyszy elblążance.
      
       Ból nie do wytrzymania
       Basię „dopadł” nowotwór, który ma najgorsze rokowania (nowotwór trójujemny, 90 proc. złośliwości). Co oznacza duże ryzyko nawrotów. Jednak nie to w tej chwili jest dla niej największym problemem.
       - Podczas leczenia wyłapałam, niestety, wszystkie możliwe skutki uboczne. Towarzyszą mi bóle, wymioty – opowiada Basia Kosiacka. - Mam tzw. zespół Cushinga, który objawia się puchnięciem, bólami kręgosłupa, zanikami mięśni w nogach, w związku z czym mam problemy z chodzeniem. Leczenie zakończyło się trzy miesiące temu, a ja nie mogę dojść do siebie. Mam takie bóle, że nie śpię po nocach, gorączkuję, boli mnie prawa ręka, puchnie mi prawa łopatka, boli mnie każdy dotyk – dodaje. - Po usunięciu części piersi i węzłów chłonnych spod pachy zrobiły się zrosty. Nie mogę nawet pójść na spacer, ponieważ ostatni spacer skończył się omdleniem i obcy ludzie podnosili mnie z ziemi. Nie mogę się schylać, bo mam od razu zawroty głowy. Największym koszmarem był dla mnie moment, gdy nie mogłam się samodzielnie wykąpać bez używania krzesła, nie byłam w stanie sama zrobić sobie kanapki czy wstać z łóżka. Zawodzi mnie też pamięć. Mam takie momenty, że wiem, co chcę powiedzieć, a nie mogę znaleźć w głowie słowa – wylicza jednym tchem Basia Kosiacka.
      
       Rehabilitacja słono kosztuje
       Aby Basia znów mogła cieszyć się życiem, potrzebuje kosztownej rehabilitacji. Jednak na taką zwyczajnie jej nie stać. By zniwelować ból, konieczne są masaże, ćwiczenia z ciężarkami, bicze wodne oraz krioterapia. Koszt jednego dnia takiej terapii to ok. 88 zł. Elblążanka musi być rehabilitowana pięć razy w tygodniu, co najmniej przez pół roku.
       - Rehabilitację powinnam zacząć już dwa miesiące temu, zaraz po zakończeniu leczenia, ale nie zaczęłam, bo mnie zwyczajnie na to nie stać – mówi. - Pokończyły mi się wszystkie umowy w szkołach, w których pracowałam, do 1 kwietnia jestem na zasiłku rehabilitacyjnym. Gdy zapytałam lekarza o skierowanie na taką rehabilitację, powiedziano mi, że mi się nie należy. Całe życie ciężko pracowałam, mój mąż też, mamy trójkę dzieci i jakoś sobie do tej pory radziliśmy, ale zwyczajnie nie stać mnie na takie leczenie. To smutne. Poza tym co miesiąc zostawiam w aptece 400 zł na same leki przeciwbólowe. Niby wszystko powinno być na najlepszej drodze, ale nagle dowiadujesz się, że na to, by dojść do siebie, potrzebujesz prawie sto zł dziennie. Czuję się, jakbym stała nad przepaścią i nie wiedziała, co dalej.
      
       Basi można pomóc wpłacając pieniądze na jej rehabilitację
      
dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
  • Czytając o nowotworach.. niech pani spróbuję pić dziennie pół litra soku z marchwii. Sok ten wg (nawet wikipedii) stosujących go- cofnął rozwój komórek rakowych a co wiecej- zupełnie zniszczył raka. I to u kobiety, która zrezygnowała z dalszej chemioterapii.
  • Lekarz powiedział, że się nie należy ??? Proszę zmienić lekarza. Moja matka tez przeszła mastektomię, miała zastój limfy po usuniętych węzłach i skierowanie na rehabilitację dostała bez żadnego gadania. Faktem jest, że nie na pół roku. W każdym razie, zdrowia zyczę
  • Droga pani, ja będąc mama jednego dziecka, zostawiam 400zl na okuliste. I też mi nikt tego nie sponsoruje a muszę zapewnić to co miesiąc. Dodatkowo kardiolog i endokrynolog dla samotnej matki.... nikt nie płacze. Nikt nie prosi. Proszę się wziąć w garść, tym bardziej że rąk pokonany- tym bardziej powinna mieć pani zapal by zadbać o siebie. Polecam przede wszystkim zrzucić kilogramy- to też ma duży sens przed samą rehabilitacja. Są ludzie którzy na rehabilitację czekają rok- i nie robią afery. Chyba że pokonanie raka jest jakimś profitem?
  • Powinien być próg co do rehabilitacji tak jak w stanach. By BMI nie wskazywało nadwagi. A ta pani ma nadwagę. Wypadałoby by najpierw zadbała o samą siebie (bo pod względem nadwagi może jak kazdy) a później prosiła o pomoc.
  • Zbędne kilogramy. Człowieku czy Ty wiesz co chemia robi z organizmem? Jak człowiek puchnie? Ty masz jedno dziecko a ta Pani trójkę, nawet jak mąż pracuje to Ty jesteś w lepszej sytuacji.
  • Serio po chemioterapii się puchnie? Wg mnie opierając się na książkach medycyny onkologicznej dla studentów medycyny- jest raczej na odwrót. Pierwsze co, przy KAŻDYM LECZENIU JEST ZRZUCIĆ KILOGRAMY. no w szczególności TAKA nadwagę jak widać po pani na zdjęciu. Zmieniamy się w USA? Należy zadbać najpierw o siebie później o leczenie. To nie jest nadwaga spowodowana chemioterapia (o ile w ogóle taki skutek instnieje) a lata obżarstwa. Myślę, że gdyby ta pani wzięła się za swoje ciało i zaczęła się ruszac- spacery, lekki bieg- nie potrzebowałby rehabilitacji!!!!! No bez przesady jak widzi się otyłą kobietę proszącą o rehabilitację to podstawa do nieba. Chyba czas wziąć się za siebie. Ćwiczyć. Zrobić cokolwiek że sobą. Z taką nadwagą to i rehabilitacja nic nie da.
  • Niech pani ćwiczy w domu by zgubić nadwagę. Akurat jak zapis na NFZ za kilka miesięcy to zgubi pani swoje zbędne kilogramy i te habilitacji przyniesie efekt. Wszystkie otyłe narzekają na kolana, kręgosłup i stawy. Wyleczenie raka to nie wszystko. Trzeba coś z soba zrobić i zgubić tłuszcz. Można to zrobić i w domu. Rehabilitacja jest też na NFZ. Nie trzeba prosić o datki a do czasu rehabilitacji zdąży pani schudnąć i sobie ulżyć w noszeniu jak mniemam 100kg
  • By sie pani wstydzila pisac taki kometarz.pozdrawiam cie basiu i zdrowia zycze znajoma ze szkoly podstawowej.
  • Masakra ale kometarz ale ludzie nie maja serca ciesz sie czlowieczyno ze ciebie to nie spotkalo
  • Jestes dzielna basiu trzymam za ciebie kciuki,a tymi bzdetnymi komentarzami sie nie przejmuj widac ze ludzie ci jeszcze zadnej tragedi w zyciu nie przeszli dlatego tak pisza.pozdrawiam.
  • co ci ludzie bredzą, jeżeli ktoś nie przechodził gehenny leczenia raka nie powinien gadać takich głupot. Czy jesteście wstanie zrozumieć, że ta kobieta nie ma po prostu pieniędzy aby prywatnie ratować swoje zdrowie. Rozprawianie o tuszy jest zwykłym chamstwem. Nie życzę nikomu by stanął przed takim dylematem jeść czy się leczyć, każdy z nas pragnie żyć
  • Dziwisz się bo..? Skąd ten jad? Stwierdzam jedynie fakty że ta pani ma w huk nadwagi i niech zacznie o jej zrzucenie a później niech prosi o rehabilitację. Nikt kto ma pojęcie o rehabilitacji nie da tej pani grosza póki nie zgubi tej nadwagi. No cóż. Prawda widać w oczy kole.
Reklama