UWAGA!

Adam Boros: w niedzielę gramy o wszystko

2014-06-06
Aktualizowany 2014-06-07 14:40
 
Elbląg, Trener Adam Boros był gościem Caffe portEl.pl
Trener Adam Boros był gościem Caffe portEl.pl (Fot. A.Dembińska)

Objął drużynę Olimpii po jesiennej rundzie rozgrywek. W niedzielę jego zespół czeka najważniejszy mecz sezonu. O pojedynku ze Stalą Mielec i swojej filozofii gry opowiada nam Adam Boros, szkoleniowiec Olimpii Elbląg, a zarazem kolejny gość Caffe portEl.pl. 

- Jakie nastroje panują w drużynie przed ostatnim meczem sezonu?
       - Wszyscy pytają nas o nastroje, o presję, która jest związana z tym pojedynkiem, a my już chyba przywykliśmy do tego, że gramy co tydzień o życie. Każdy oczywiście może odczuwać większy lub mniejszy niepokój, choć stara się tego nie okazywać. Ja powiem szczerze, że nie mam wielkich obaw. Nabrałem sporo przekonania do tego zespołu, począwszy od jego możliwości, umiejętności piłkarzy, tego co pokazują na boisku, poprzez charakter i to, że grają w każdym meczu do końca. Potrafiliśmy grać dobre mecze, wygrywać i remisować z mocnymi zespołami po widowiskowych spotkaniach. Radziliśmy też sobie w momentach kryzysowych, będąc pod ścianą, jak choćby strzelając gola w Limanowej w doliczonym czasie gry. Dlatego wierzę, że wszystko potoczy się po naszej myśli.
      
       - Czym różni się Olimpia z jesieni od Olimpii z wiosny?

       - Na pewno tym, że ma innego trenera, a co za tym idzie inne spojrzenie na granie. Nie mówię, które spojrzenie jest lepsze, bo gra się tak, by było skutecznie, ale ja najbardziej lubię grać tak, by mieli z tego satysfakcję sami piłkarze i kibice. Grać do przodu, ofensywnie, wykorzystywać obrońców w ataku, najbardziej jak się da, a co za tym idzie dawać radość piłkarzom i kibicom, nie zapominając oczywiście o tym, że trzeba zdobywać punkty. Zespół różni się też personalnie. Doszły nowe nazwiska, dodały wartości. Mam też takie wrażenie, że granie do przodu dało chłopakom wiarę, że potrafią, że można z tego czerpać przyjemność, a to budowało nasz zespół na boisku i poza nim. Zawodnicy zbliżyli się do siebie, do mnie. Nie mówię, że wygląda to idealnie, ale krok po kroku pewne rzeczy się zmieniły.
      
       - Przejął Pan zespół w trudnym momencie, kiedy Olimpia była w strefie spadkowej. Sytuacja nie była komfortowa. Czy decyzja była trudna?

       - Nie wszystko toczy się tak, jak człowiek sobie zaplanuje. Przyszła taka sytuacja, że byłem bez pracy. Powiedzmy też sobie uczciwie, ktoś kto wychowa się w tym mieście, w tym klubie, czuje się z nim związany. Będąc szkoleniowcem człowiek chce, marzy, by coś dla tego klubu zrobić. Są różne etapy w pracy trenera. Mnie los rzucał całkiem niedaleko. Pracowałem już zresztą w Olimpii, kiedy prowadziłem juniorów i dwa razy udało nam się wygrać ligę. Teraz, z perspektywy czasu widzę, że przed sezonem byłem zbyt dużym optymistą. Myślałem, że będzie łatwiej wykonać zadanie, a okazało się, że jest ciężko. Nie ze względu na zespół, na chłopaków, ale na to że liga jest bardzo wyrównana. Przegraliśmy na wiosnę zaledwie trzy mecze, a nadal jesteśmy w strefie spadkowej. Stoimy przed wyzwaniem. Trzeba wygrać ostatni mecz. Jeśli się powiedzie, wszyscy będziemy w niebie, jeśli nie - to mało ludzi będzie pamiętać pracę, jaką wykonaliśmy i dobrą grę, a będzie rozpamiętywanie meczu z Radomiakiem. Prawda jest jednak taka, że jeśli spojrzymy na wszystkie zespoły w tej lidze, to każdy miał jakiś słabszy moment. Nie ma możliwości, żeby w trakcie całej rundy nie zaliczyć słabszego występu.
      
       - Kto w Pańskim zespole jest największą gwiazdą, najważniejszym zawodnikiem?

       - Na pewno zawodnicy z doświadczeniem boiskowym. Tomek Lewandowski, kapitan, który jest przykładem do naśladowania jeśli chodzi o podejście do meczu i zajęć. Przyznam, że nie spodziewałem się, że Tomek aż tak do tego podchodzi i zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Rafał Leśniewski, który wrócił po kontuzji, który miał stracony okres przygotowawczy. Na pewno w innej formie, ale też wiodącą postacią jest Tomek Sedlewski, który postawą na boisku, tym że walczy, biega cały czas, zaraża innych piłkarzy.
      
       - Czy był taki mecz, w którym Olimpia grała w taki sposób, że pomyślał Pan: to jest to, chcę, żeby właśnie tak grał zespół?

       - Bardzo udany pod względem ofensywy, ilości stworzonych sytuacji był mecz z Pogonią Siedlce. Spotkanie było widowiskowe, podobało się kibicom, mimo że nie zdołaliśmy w nim zwyciężyć. Dobry mecz zagraliśmy też w Tarnobrzegu, gdzie stworzyliśmy chyba najwięcej bramkowych okazji, a niestety przegraliśmy. Po tym meczu nasi zawodnicy byli załamani, ale starałem się im wytłumaczyć, że mimo porażki nie mamy się czego wstydzić i że idziemy w dobrym kierunku, jeśli chodzi o grę.
      
       - Czy zostanie Pan w Olimpii na przyszły sezon bez względu na wynik ostatniego meczu?

       - Tego nie wiem. Rozmawiamy o przyszłości, jakby to wszystko miało się płynnie dalej toczyć, ale formalnie mam kontrakt z Olimpią do końca tego sezonu. Postawiono przede mną pewne zadanie, a więc utrzymanie drużyny w II lidze. Oczywiście zawsze powtarzam, że ciężko oceniać trenera po kilku miesiącach. Na budowę zespołu, jakości potrzeba czasu. To jest dla mnie wyjątkowe miejsce. Nie chcę tego cały czas powtarzać, ale naprawdę tak jest, to wyjątkowy klub. Mam nadzieję, że uda nam się utrzymać. Nie podejmujemy też żadnych ruchów dotyczących sparingów, bo czekamy na rozwój wydarzeń w ostatnim spotkaniu ligowym. W niedzielę o godzinie 19 będziemy wiedzieli o wiele więcej.
      
       - Czy jeśli Olimpia utrzyma się w II lidze, drużyna będzie potrzebowała wzmocnień?
       - Na pewno zespół będzie się zmieniał. Ale na dzisiaj ciężko coś więcej powiedzieć. Są tacy piłkarze, którzy mają propozycje z wyższych lig i nie przewidzimy, czy będą chcieli u nas zostać. Każdy chce się rozwijać i to jest normalne i nawet z tego względu będą w drużynie zmiany.
      
       - W Olimpii trenuje obecnie wielu młodych zawodników. Juniorzy występują w Centralnej Lidze Juniorów. Czy ci młodzi piłkarze dostaną swoją szansę w pierwszej drużynie?
       - Każdy ma szansę. To kwestia ich pracy, zaangażowania i tego, jak będą się prezentowali. Trenerzy i szkolenie to jedno, ale bardzo ważne jest podejście zawodnika do zajęć. W każdym roczniku są zdolni chłopcy i tylko od ich pracy, podejścia będzie zależało, czy wykorzystają swoją szansę. Oczywiście dużo łatwiej wprowadzać do drużyny młodych ludzi, jeśli sytuacja w zespole i tabeli jest stabilna. Ciężko eksperymentować, jeśli gra się z nożem na gardle i walczy o życie w każdym meczu. Jestem zdecydowanie zwolennikiem wprowadzania do gry młodych piłkarzy, jeśli będą na to gotowi. Oczywiście uważam, że Centralna Liga Juniorów to super sprawa, ale to nadal piłka młodzieżowa. Dużą rolę powinna odgrywać druga drużyna, gdzie ci młodzi piłkarze powinni się uczyć piłki seniorskiej. Tam powinni trafiać jak najszybciej wyróżniające się jednostki. Jest to korzystniejsze niż walka o wynik w grupach młodzieżowych. Zawsze jest bowiem tak, że taki młody piłkarz potrzebuje czasu na aklimatyzację. Piłka juniorska różni się znacznie od dorosłej. Wychowankowie są bardzo ważni dla kibiców. Często słyszy się o historii, a przecież tworzą ją ludzie. Na trybunach cały czas mamy fanów, którzy jednym tchem potrafią wymienić skład drużyny z początku lat dziewięćdziesiątych. Ci sami kibice pewnie nie pamiętają już wielu piłkarzy, którzy grali tu niedawno w pierwszej lidze. Bo ci ludzie tu byli na chwilę i już ich nie ma.
      
       - A kto według Pana awansuje do I ligi – Wigry Suwałki czy Siarka Tarnobrzeg?

       - Zdecydowanie Wigry. Klub z Suwałk jest przygotowany do awansu i nie wyobrażam sobie, żeby grając u siebie, wypuścili z rąk taką szansę, kiedy brakuje im tylko remisu. Nawet porównując nasze mecze z Siarką i Wigrami, pomimo naszej porażki w Tarnobrzegu, Wigry były lepszym zespołem.
      
       - Czy był w rundzie wiosennej jakiś klub, który zaskoczył Pana swoją postawą pozytywnie lub negatywnie?

       Przez rok nie miałem do czynienia z drugą ligą, ale na pewno pozytywnym zaskoczeniem była Legionovia. Pojawiło się tam kilku ciekawych zawodników. Chcieli w pewny sposób się utrzymać i to im się udało. Był to zespół, który zaskakiwał, robił wrażenie. Na minus może Concordia, która miała być „tiki-taką” tej ligi, a nie była. Dla niektórych to pewnie rozczarowanie, chyba zbyt mocno napompowano balon, patrząc na sparingi. Piłkarze zderzyli się z rzeczywistością naszej drugiej ligi i okazało się, że nie jest tak łatwo. Można też mówić o słabszej postawie Znicza i Wisły Puławy, ale oni też mają słabszy moment w tej rundzie.
      
       - Na meczach Olimpii pojawia się coraz więcej kibiców. Czy fani na trybunach mają duży wpływ na piłkarzy?

       - Ja zawsze tłumaczę zawodnikom, że grają po to, by sprawiało to przyjemność im i kibicom, którzy przychodzą na mecz. O tym nie wolno zapominać, pomimo że się walczy o punkty. Kibice, którzy dopingują, pomagają nam w bardzo dużym stopniu. Fani pchają nas cały czas do przodu i jest to dla nas bardzo ważny czynnik. Wierzę, że jeżeli my będziemy grali w sposób przyjemny dla oka, przyjdzie jeszcze więcej kibiców, to może swoją postawą zmusimy władze miasta do przebudowy stadionu. W ten sposób możemy pomóc, pokazać że potrzebujemy zmian. Powszechnie utarło się, że kibic to chuligan, człowiek niemyślący, a przecież bardzo długo na naszym stadionie nie było żadnych przykrych sytuacji. Na meczach pojawia się coraz więcej dzieci, kobiet i dobrze się bawią. Ludzie są jednak przyzwyczajeni do coraz większego komfortu. Kupujemy coraz lepsze telewizory, laptopy, a mecze w Gdańsku ogląda się fanom przyjemniej na PGE Arenie niż przy Traugutta. To jest naturalne i jestem przekonany, że zmiany na naszym stadionie spowodowałyby większą frekwencję na meczach. Wierzę, że nasza gra, postawa na boisku, może coś zmienić.
      
       - Dziękuję za rozmowę i w imieniu naszych Czytelników i Elbląskiej Gazety Internetowej portEl.pl życzę powodzenia w niedzielę.

       - Dziękuję i serdecznie zapraszam wszystkich na ostatni mecz sezonu.
      
      
       Mecz Olimpia Elbląg - Stal Mielec odbędzie się na stadionie przy ulicy Agrykola w niedzielę 8 czerwca. Początek pojedynku o godzinie 17. Tych z Państwa, którzy nie dadzą rady dotrzeć na obiekt piłkarski, zapraszamy na łamy portEl.pl, gdzie na bieżąco będziemy informowali o wyniku meczu w specjalnym artykule.
      
ppz
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama