Czas, by poprzeczkę podnieść wyżej

Pochodzi z Łęcza, studiuje zootechnikę i uwielbia konie. Od dwunastu lat uprawia jeździectwo. Z sukcesami. Kilka dni temu zajęła pierwsze miejsce podczas Jeździeckich Mistrzostw Polski Amatorów w skokach przez przeszkody.
A to dla Pauli zdecydowanie za mało. Sportsmenka postanowiła wrócić do Torunia w tym roku, by powalczyć o medal. - Postawiłam sobie za cel, że w tym roku również pojadę na mistrzostwa i nie ukrywam, że bardzo zależało mi, by stanąć na podium – mówi. - Przez cały rok pod okiem trenera zrobiłam bardzo duże postępy i czułam, że w stosunku do ubiegłego roku nabyłam nowe umiejętności, że stać mnie na więcej. Po cichu więc liczyłam na podium. No i udało się - zdobyłam tytuł Mistrza Polski.
Czy zwycięstwo zmotywuje Paulę na tyle, że podniesie sobie poprzeczkę jeszcze wyżej i zacznie uprawiać ten sport zawodowo, czas pokaże. - Do tej pory jeszcze o tym nie myślałam – mówi. - Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Muszę naradzić się z trenerem, co planujemy dalej. Na pewno koń dobrze się rozwija i jest w dobrym wieku, by brać udział w poważnych zawodach. Ja również się rozwijam. Będziemy myśleć, co dalej.
Na co dzień Paula studiuje zaocznie zootechnikę w Olsztynie. Kierunek ten wybrała nieprzypadkowo. - Na początku nie wiedziałam, jakie wybrać studia, ale z czasem stwierdziłam, że wybiorę kierunek związany z moją pasją, by w przyszłości móc łączyć swoje hobby z życiem zawodowym. Marzy mi się hippoterapia lub masaże koni – mówi.
Dla młodych, ambitnych i zdolnych sportowców, uprawiających niezbyt popularne dyscypliny sportowe, ogromy problem stanowi dziś brak wystarczających nakładów finansowych, potrzebnych na rozwijanie swojej pasji. Jeździectwo to bardzo drogi sport. - Sponsorzy wolą wspierać finansowo piłkarzy, bo jeździectwo nie jest w naszym kraju popularne – mówi Paula. - Sponsoruje się u nas piłkę nożną, mimo, że nie odnosimy w tej dziedzinie żadnych sukcesów. Inne dyscypliny pozostają daleko w tyle. A jeździectwo to bardzo drogi sport. Z własnej kieszeni i przy wsparciu finansowym rodziców opłacam prywatne zajęcia, dojazdy na zawody. I tak na przykład, zdobywając mistrzostwo Polski otrzymałam nagrodę pieniężną w wysokości 1500 zł, a tysiąc złotych musiałam wyłożyć na pokrycie kosztów związanych z wyjazdem. Gdy ma się sponsora i nie trzeba się przejmować pieniędzmi, można jeździć na zawody raz w tygodniu czy raz na dwa tygodnie bez przeliczania, ile potrzebuje się na wyżywienie i nocleg. Sam nocleg dla konia kosztuje 200 zł, nie wspominając już o innych kosztach jak wyżywienie czy dojazdy.