
Prawie 2 tysiące etatów czeka na szeregowych zawodowych w jednostkach 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej. Mogą się o nie ubiegać mężczyźni, którzy odbyli bądź odbywają służbę wojskową. Największe szanse mają kierowcy z kategorią „C” a także mechanicy i elektromechanicy.
Powoływanie żołnierzy do zawodowej służby wojskowej odbywa się na podstawie ustawy o służbie wojskowej z 11 września 2003 r. O pracę w armii mogą ubiegać się oficerowie i podoficerowie rezerwy oraz żołnierze nadterminowej i zasadniczej służby wojskowej.
- Póki co, mężczyźni, którzy nie służyli w armii oraz kobiety nie mają szans na powołanie - mówi dowódca 16 PDZ gen. dyw. Wiesław Michnowicz. - Drzwi otworzą się dla nich w przyszłym roku, gdy zmieni się ustawa.
Ale w wyjątkowych przypadkach i z tej grupy przyjmowani są kandydaci. - Tak, ale są to m.in. panie, które mają wykształcenie medyczne - wyjaśnia generał.
Żołnierzy zawodowy podpisuje 6-letni kontrakt, po którym może otrzymać kolejny - również na 6 lat.
- Później, jeśli podnosi swoje kwalifikacje i ma dobrą ocenę służby, może kontynuować pracę w wojsku aż do emerytury - mówi płk Krzysztof Ościłowski, szef wydziału personalno-kadrowego 16 PDZ. - Może jednak zrezygnować i przy drugim kontrakcie przygotowywać się do zawodu, który będzie wykonywać w „cywilu”. Za to płaci MON.
Najpierw jednak trzeba pracę w wojsku rozpocząć. Chętny mężczyzna w wieku do 30 lat, który odbył służbę wojskową, musi zgłosić się do swojego WKU. To krok pierwszy. WKU kieruje go na rozmowę kwalifikacyjną do dowódcy jednostki wojskowej. Zdaje również egzamin sprawnościowy i otrzymuje instruktaż i wzory dokumentów, które musi przygotować, by następnie złożyć w WKU. Następnie kandydat jest kierowany na badania lekarskie. Jeżeli wszystko jest w porządku, teczki są skompletowane, zostaje zawarty kontrakt z wyznaczeniem miejsca i terminu rozpoczęcia zawodowej służby wojskowej. Żołnierz otrzymuje kartę powołania, o tej decyzji powiadamiany jest jego zakład pracy. Później następuje wcielenie do zawodowej służby wojskowej.
- Cała procedura ma trwać 100 dni - mówi generał Michnowicz. - Jeśli kandydat jest osobą bezrobotną, może ona zostać skrócona. Staramy się przeprowadzić wszystko sprawnie i szybko, jednak nie oznacza to, że byle jak - podkreśla. - Chodzi nam o dobrych kandydatów, bo i tak wszystkie braki „wyjdą” w trakcie szkolenia. Szkoda jednak zainwestowanych pieniędzy i czasu traconego na procedurze przyjęcia innego kandydata.
Co armia oferuje swoim żołnierzom?
- Szeregowy zawodowy otrzymuje wynagrodzenie w wysokości 2 200 zł brutto, zakwaterowanie i wyżywienie. Ponadto są jeszcze inne korzyści, m.in. tzw. mundurówka, trzynasta pensja, gratyfikacje urlopowe, ulgi przejazdowe. W przyszłym roku ma również być wypłacany dodatek na wynajem mieszkania w wysokości ok. 500 zł.
Starszy szeregowy zawodowy Milena Musiał z 16 batalionu dowodzenia nie ma wątpliwości, że droga, którą wybrała, jest słuszna.
- Jestem ratownikiem medycznym - mówi. - Po dwóch latach wróciłam z Anglii i zdecydowałam się wstąpić w szeregi zawodowych żołnierzy. Nie był to wybór trudny, bo moja rodzina też pracuje w mundurze. Wahałam się tylko między policją a wojskiem, wybrałam zielony mundur. Znajomi nie byli zdziwieni moim wyborem. - Zawsze byłam aktywna, uprawiałam sport, działałam w harcerstwie. Nie było więc szoku, że poszłam do wojska. Mam nadzieję, że będę się tu rozwijać i popracuję do emerytury.
Mówi dowódca 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej: gen. dyw. Wiesław Michnowicz:
- Póki co, mężczyźni, którzy nie służyli w armii oraz kobiety nie mają szans na powołanie - mówi dowódca 16 PDZ gen. dyw. Wiesław Michnowicz. - Drzwi otworzą się dla nich w przyszłym roku, gdy zmieni się ustawa.
Ale w wyjątkowych przypadkach i z tej grupy przyjmowani są kandydaci. - Tak, ale są to m.in. panie, które mają wykształcenie medyczne - wyjaśnia generał.
Żołnierzy zawodowy podpisuje 6-letni kontrakt, po którym może otrzymać kolejny - również na 6 lat.
- Później, jeśli podnosi swoje kwalifikacje i ma dobrą ocenę służby, może kontynuować pracę w wojsku aż do emerytury - mówi płk Krzysztof Ościłowski, szef wydziału personalno-kadrowego 16 PDZ. - Może jednak zrezygnować i przy drugim kontrakcie przygotowywać się do zawodu, który będzie wykonywać w „cywilu”. Za to płaci MON.
Najpierw jednak trzeba pracę w wojsku rozpocząć. Chętny mężczyzna w wieku do 30 lat, który odbył służbę wojskową, musi zgłosić się do swojego WKU. To krok pierwszy. WKU kieruje go na rozmowę kwalifikacyjną do dowódcy jednostki wojskowej. Zdaje również egzamin sprawnościowy i otrzymuje instruktaż i wzory dokumentów, które musi przygotować, by następnie złożyć w WKU. Następnie kandydat jest kierowany na badania lekarskie. Jeżeli wszystko jest w porządku, teczki są skompletowane, zostaje zawarty kontrakt z wyznaczeniem miejsca i terminu rozpoczęcia zawodowej służby wojskowej. Żołnierz otrzymuje kartę powołania, o tej decyzji powiadamiany jest jego zakład pracy. Później następuje wcielenie do zawodowej służby wojskowej.
- Cała procedura ma trwać 100 dni - mówi generał Michnowicz. - Jeśli kandydat jest osobą bezrobotną, może ona zostać skrócona. Staramy się przeprowadzić wszystko sprawnie i szybko, jednak nie oznacza to, że byle jak - podkreśla. - Chodzi nam o dobrych kandydatów, bo i tak wszystkie braki „wyjdą” w trakcie szkolenia. Szkoda jednak zainwestowanych pieniędzy i czasu traconego na procedurze przyjęcia innego kandydata.
Co armia oferuje swoim żołnierzom?
- Szeregowy zawodowy otrzymuje wynagrodzenie w wysokości 2 200 zł brutto, zakwaterowanie i wyżywienie. Ponadto są jeszcze inne korzyści, m.in. tzw. mundurówka, trzynasta pensja, gratyfikacje urlopowe, ulgi przejazdowe. W przyszłym roku ma również być wypłacany dodatek na wynajem mieszkania w wysokości ok. 500 zł.
Starszy szeregowy zawodowy Milena Musiał z 16 batalionu dowodzenia nie ma wątpliwości, że droga, którą wybrała, jest słuszna.
- Jestem ratownikiem medycznym - mówi. - Po dwóch latach wróciłam z Anglii i zdecydowałam się wstąpić w szeregi zawodowych żołnierzy. Nie był to wybór trudny, bo moja rodzina też pracuje w mundurze. Wahałam się tylko między policją a wojskiem, wybrałam zielony mundur. Znajomi nie byli zdziwieni moim wyborem. - Zawsze byłam aktywna, uprawiałam sport, działałam w harcerstwie. Nie było więc szoku, że poszłam do wojska. Mam nadzieję, że będę się tu rozwijać i popracuję do emerytury.
Mówi dowódca 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej: gen. dyw. Wiesław Michnowicz: