Bez nich tramwajem nie pojedziesz

"Elbląskie Tramwaje" to firma kontynuująca wieloletnie tradycje miejskiej komunikacji na szynach. Większości mieszkańcom kojarzy się ona z motorniczymi i ... kontrolerami biletów. Wagon tramwajowy to ostatnie ogniwo dużej układanki, na którą składają się wykonujący swoje obowiązki pracownicy trzech działów: taborowego, eksploatacji oraz torów i sieci. Postanowiliśmy odwiedzić "Elbląskie Tramwaje" i pokazać tę firmę „od środka”. Zobacz zdjęcia.
- Ilość pojazdów obsługujących linie nie od nas zależy. Jesteśmy przewoźnikiem i wykonujemy usługę na zlecenie Zarządu Komunikacji Miejskiej i to w tej firmie zapadają decyzje ile, gdzie i kiedy tramwajów pojawia się na mieście - wyjaśnia Marek Prochera, kierownik działu eksploatacji.
Od zawsze na prąd
Elbląg trakcję elektryczną na liniach tramwajowych posiada od 1895 roku. Tylko Wrocław miał wcześniej tramwaje zasilane prądem. W naszym mieście nigdy nie było tramwaju konnego w przeciwieństwie do stolicy kraju, gdzie tego typu komunikacja funkcjonowała przez wiele lat. Spółka "Tramwaje Elbląskie" kultywuje więc 116-letnie tradycje.
- Dział taborowy podzielony jest na zajezdnię oraz warsztat - mówi kierownik działu taborowego Andrzej Sawicki. I dodaje: - W dziale taborowym zatrudnione są 32 osoby, 20 z nich pracuje w zajezdni tramwajowej w trybie trzyzmianowym przez wszystkie dni tygodnia. Zajezdnia zajmuje się tzw. obsługą szybką wagonów tramwajowych, czyli naprawą i przeglądami. Na warsztacie zatrudnionych jest 10 osób, które zajmują się naprawami głównymi wagonów, wymianą silników czy naprawami wózków trakcyjnych. Zajezdnia tramwajowa pracuje całą dobę. Zjeżdżające z tras wagony tramwajowe są poddawane codziennemu przeglądowi technicznemu, podczas którego dokonuje się drobnych napraw, wymiany żarówek itp. Obecnie posiadamy 35 wagonów, 22 wyjeżdżają w dni robocze na trasy a pozostałe stanowią rezerwę.
W dziale taborowym zatrudnionych jest 5 dyspozytorów plus jeden pełniący rolę koordynatora. Do jego zadań oprócz nadzorowania pracy dyspozytorni należą min. sprawy związane z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Praca w dyspozytorni jest trzyzmianowa. Najbardziej liczną grupę w firmie stanowią motorniczowie, to zespół 59 osób, w tym 8 pań.
- Od kilku lat panie z powrotem wróciły do tego zawodu. Radzą sobie dobrze, a w sytuacjach stresowych lub konfliktowych są wręcz doskonałe – mówi Marek Prochera.
Nie tylko „ogórki”
Na dzień dzisiejszy po Elblągu jeżdżą trzy typy tramwajów: 805Na produkcji polskiego Konstalu, GT6 produkcji niemieckiej i 121N nazywane przez elblążan „ogórkami” produkcji bydgoskiej Pesy. Są też dwie perełki - sprawne, jeżdżące dwa tramwaje 5N. Są one w roku dosyć często wykorzystywane na różne okazje. Przejażdżki takim historycznym wagonem organizowane są dla szkół i przedszkoli w ramach promocji firmy. Wycieczka dzieci po terenie zajezdni często kończy się kursem starym tramwajem w pobliże siedziby placówki oświatowej. Są też chętni do wynajęcia takiego wagonu na wesele czy urodziny. Ponadto na wyposażeniu firmy są wagony techniczne oraz pługi odśnieżne.
Jak to działa?
Wagony tramwajowe zasilane są z sieci trakcyjnej górnej. Sieć ta podzielona jest na kilkanaście odcinków, do których poprzez sieć trakcyjną doprowadzany jest prąd. Instalacja ta prowadzi do dwóch obiektów energetycznych, tzw. stacji prostownikowych, gdzie energia elektryczna jest przetwarzana do poziomu akceptowanego przez wozy tramwajowe. Jedna ze stacji prostownikowych znajduje się przy ul. Szpitalnej, druga, którą mieliśmy okazję obejrzeć i sfotografować, przy ul. Płk. Dąbka. Do tych stacji dostarczana jest energia elektryczna o napięciu przemysłowym 15 tys. volt. Urządzenia przetwarzają tak wysokie napięcie do poziomu 660 volt prądu stałego. Prąd do tramwaju biegnie poprzez zespół prostownikowy, rozdzielnię prądu stałego, gdzie trakcja jest dzielona na odcinki, następnie kablami trakcyjnymi jest dostarczany do przewodów górnej sieci trakcyjnej. Dzięki takiemu schematowi działania w razie konieczności nie ma potrzeby odłączać zasilania całej sieci trakcyjnej - można wyłączać poszczególne jej odcinki. Cała sieć jest podzielona na odcinki o długości od 1 do 3 kilometrów i każdy z nich zasilany jest oddzielnie bezpośrednio z rozdzielni.
- W dziale torów i sieci na stanowiskach robotniczych pracują 22 osoby, dział nadzoru to 3 pracowników - mówi kierownik działu torów i sieci, Tomasz Świętoń. I dodaje: - Dział ten wykonuje prace związane z utrzymaniem i eksploatacją torowisk tramwajowych, sieci trakcyjnych oraz stacji prostownikowych. Wykonujemy również prace bezpośrednio na zajezdni, a dotyczą one znajdujących się tam maszyn i urządzeń zapewniających dostawy prądu, ciepła, wody. Zajmujemy się również infrastrukturą teletechniczną oraz konserwacją, naprawą i remontami taboru gospodarczego. Krótko mówiąc wszystko, co nie jest tramwajem jest pod opieką i nadzorem naszego działu.
Bezpieczeństwo pasażerów
W rozmowie z nami Marek Prochera duży nacisk położył na kwestię bezpieczeństwa.
- Zdarzenia w ruchu drogowym z udziałem tramwaju na pewno zdarzają się zbyt często niż byśmy sobie tego życzyli – przyznał. - W skali roku takich zdarzeń jest około 35, z tego 1-2 są z winy naszego pracownika. Bardzo często spotykamy się z zarzutami kierowców, że motorniczy zamiast zahamować to specjalnie uderzył w inny pojazd. Zwracamy się często do szkół nauki jazdy kierowców z prośbą o zwrócenie uwagi kursantom czym jest tramwaj w ruchu drogowym. Droga hamowania tramwaju jadącego z prędkością 30 km/h w zależności od typu pojazdu do połowy obciążonego na płaskim i suchym torowisku wynosi od 14 do 25 metrów.
Kolejny problem elbląskiej spółki to ciągłe narzekania pasażerów na zbyt wczesne zatrzaskiwanie się drzwi.
- Często pasażerowie narzekają na mechanizm zamykania drzwi w niemieckich tramwajach typu GT6. Wagony te jeżdżą po Elblągu już 16 lat, a my nie możemy dotrzeć do pasażerów z informacją o zasadzie otwierania, a zwłaszcza zamykanie w tych pojazdach drzwi – kontynuuje Prochera. - Jeżeli wsiadanie do tego tramwaju nie odbywa się w sposób płynny, to po kilkusekundowej zwłoce, jeśli nie wejdzie się w tym czasie na stopień, drzwi samoczynnie się zamykają. Motorniczy nie ma wpływu na działanie tego mechanizmu. Natomiast w pozostałych wagonach to motorniczy decyduje o momencie zamknięcia drzwi.
Mówiąc o bezpieczeństwie pasażerów należy wspomnieć o tym, że najnowsze wagony mogą bardzo intensywnie hamować. Często dzięki takiemu hamowaniu motorniczy unika np. kolizji, ale podczas takiego manewru na pasażerów działają ogromne siły. Uniknięcie kolizji to nie jest jeszcze pełny sukces.
- Pełny sukces po ostrym hamowaniu jest wtedy, gdy w wagonie nikt z pasażerów się nie przewróci, nie zrobi sobie krzywdy – dodaje Marek Prochera. - Niestety, wielu pasażerów jeździ tramwajami dość nonszalancko nie trzymając się uchwytów czy poręczy. Szczególnie jest to widoczne w rejonie targowiska gdzie ludzie po zakupach nie mają wolnych rąk trzymając pełne siatki. W takich sytuacjach wystarczy, że przed tramwaj wyskoczy choćby pies czy kot, motorniczy przyhamuje i pasażerowie lecą w przód.
Nocne remonty torowisk
Tematem wywołującym emocje wśród elblążan jest stan torowisk, po których jeżdżą tramwaje. Mieszkańcy naszego miasta dziwią się dlaczego nie są przeprowadzane remonty w miejscach, które według nich tego wymagają.
- My zabezpieczamy we własnym zakresie te najbardziej niezbędne i najpilniejsze remonty awaryjne związane z wymianą niewielkiej ilości przęseł torowych czy szyn - mówi Ryszard Murawski, zastępca dyrektora spółki "Tramwaje Elbląskie". - Natomiast remonty torów czy modernizacje w większym zakresie na dłuższych odcinkach są na tyle kosztowne, że przekracza to możliwości finansowe naszej firmy. W takich przypadkach zwracamy się o pomoc do Urzędu Miasta. Tego typu zadania są umieszczane w planach inwestycyjnych i od wielu lat sytuacja w zakresie torowisk poprawia się. Prace doraźne związane z naprawami awaryjnymi czy bieżącymi wykonywane są najczęściej nocą między godziną 23.30 a 4 rano. Praca taka jest nerwowa i stresująca dla ludzi, którzy ją wykonują. Mają oni bowiem określoną ilość czasu na wykonanie prac i nie mogą sobie pozwolić na żadne opóźnienia. W przypadku gdy prace mają potrwać dłużej wówczas na ten czas na remontowanych odcinkach zapewniamy zastępczą komunikację autobusową. Staramy się jednak zawsze, aby takie dłuższe naprawy były przeprowadzane w dni wolne od pracy.
Budowa nowych torowisk czy też duże remonty np. wymiana lub modernizacja dłuższych odcinków torowisk, wykonywane są na zlecenie Urzędu Miejskiego przez firmy zewnętrzne i finansowane ze środków pozyskanych przez magistrat. Nowo wybudowane odcinki torowisk są wnoszone przez UM aportem na kapitał zakładowy spółki "Tramwaje Elbląskie". W ten sposób majątek firmy się powiększa, a zyskuje na tym nie tylko spółka ale głównie miasto i jego mieszkańcy.
Pocięte siedzenia, podrapane szyby
Prawdziwą zmorą spółki są akty wandalizmu w wagonach. Ludzie niszcząc wyposażenie tramwaju tak naprawdę niszczą coś, co praktycznie do nich należy. Nie ma dnia żeby do elbląskiej zajezdni nie zjeżdżał wagon z pociętymi siedzeniami czy też porysowanymi szybami. Dzięki monitoringowi wyłapywanych jest coraz częściej wandali. Monitoring nie tylko ogranicza ilość dewastacji ale także pozwala ustalić konkretne osoby. Koszty napraw zdewastowanych wagonów w skali roku są ogromne. Raz na dwa tygodnie pocięte siedzenia z wagonów GT6 wysyłane do zakładu tapicerskiego. Koszt naprawy takiego siedziska to około 50 zł. A w tylnym członie niemieckiego wagonu "bohaterowie" potrafią jednorazowo pociąć kilkanaście siedzeń.
Przechadzając się po terenie zajezdni gołym okiem widać jak miesza się tu historia z nowoczesnością. W starej hali przykrytej pięknym od wewnątrz dachem obok siebie stoją tramwaje historyczne i te najnowsze. Oprowadzający nas pracownicy z dumą, ale też i pasją pokazywali nam różne, mniej lub bardziej ważne rzeczy. Ogromne wrażenie robi najnowsza inwestycja - specjalny podest do obsługi i napraw wagonów z góry. Przyglądaliśmy się wymianie silnika i wózków jezdnych. Zajezdnia robi naprawdę ogromne i pozytywne wrażenie. Dzięki ludziom pracującym dniem i nocą nad jak najlepszym utrzymaniem taboru i trakcji pasażerowie spółki "Elbląskie Tramwaje" docierają do szkół, pracy czy sklepów.