Donald Tusk w Elblągu. Narada na temat sytuacji pogodowej

W elbląskiej delegaturze Urzędu Wojewódzkiego odbywa się narada na temat sytuacji pogodowej w kraju i regionie. Przewodniczy jej premier Donald Tusk. W spotkaniu bierze udział m.in. prezydent Elbląga Michał Missan, wojewoda warmińsko-mazurski Radosław Król i wicewojewoda Mateusz Szauer.
- Początek roku stoi pod znakiem zdarzeń, które wymagają naszej pełnej mobilizacji – mówił premier Donald Tusk podczas narady w Elblągu dotyczącej ostatniego kryzysu związanego z załamaniem pogody. - Prognozy pogody znacie, nie ma powodu, żeby uznać, że mobilizację można zakończyć.
Podczas narady premier został zapoznany z aktualną sytuacją w województwie i poszczególnych jednostkach administracyjnych.
- Jeżeli chodzi o sytuację w województwie warmińsko – mazurskim do wszystkich miejscowości są drogi przejezdne. Walczymy z błotem pośniegowym – Radosław Król, wojewoda warmińsko – mazurski przedstawiał meldunek nt. sytuacji w województwie - Nadal jest około dwóch tysięcy osób bez dostępu do energii elektrycznej, walczymy też z wiatrołomami, których jest dużo, szczególnie na trakcjach kolejowych.
Jak jest w Elblągu i powiecie?
- Dziś stan rzeki Elbląg to 525 cm, także jest bezpiecznie – mówił Michał Missan, prezydent Elbląga. Chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy zaangażowali się w ramach Miejskiego i Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego.
- Na chwilę obecną w powiecie elbląskim nie ma żadnej sytuacji kryzysowej – dodał Ryszard Zając, wicestarosta elbląski. - Sytuacja jeżeli chodzi o stan wód jest opanowana. Nawet na Balewce, gdzie stan wysoki utrzymywał się najdłużej, jest już poniżej stanu ostrzegawczego. Sytuacja powodziowa nam nie zagraża, wiatr również jest sprzyjający. Wszystkie drogi na terenie powiatu są przejezdne. Nie mamy sygnałów, że gdzieś nie można dojechać. Jesteśmy w stałym kontakcie z gminami naszego powiatu.
- Jak wiecie, nie wszystko było genialnie przygotowane, nie ma się co oszukiwać. Bardzo doceniam gotowość do poświęcenia i wielką robotę jaką wykonywaliście Ie możemy ulec złudzeniu, że na pewno nic więcej się nie zdarzy – zakończył naradę Donald Tusk.
Po naradzie premier nie znalazł czasu na to, aby odpowiedzieć na pytania dziennikarzy i wyjechał z elbląskiej delegatury Urzędu Wojewódzkiego.
Jak kryzys z przełomu roku wyglądał oczami służb?
- Nie wszystko było perfekcyjne. Mamy do siebie też kilka uwag jeżeli chodzi o postępowanie, o wymianę informacji – wyjaśniał Radosław Król po naradzie.
- Było niebezpiecznie. Przekroczenia stanu alarmowego na rzece Elbląg stanowiło realne ryzyko, że coś się może wydarzyć. Cieszę się, że wspólnie ze wszystkimi służbami miejskimi i powiatowymi zadziałaliśmy, być może bardzo prewencyjnie. Postawiliśmy wszystkie służby w stan najwyższej gotowości i byliśmy przygotowani - mówił mł. brygadier Bogdan Grzymowicz, komendant Państwowej Straży Pożarnej w Elblągu. - Sytuacja w Elblągu i okolicach na dziś jest stabilna. Nie mamy żadnych informacji, żeby komuś czegoś brakowało lub ktoś był odizolowany –
- Trzeba mieć świadomość, o jakiej skali drogi mówimy, o jakich warunkach atmosferycznych, które miały miejsce. Wg mnie, to co się dało zrobić w takich warunkach, to zrobiliśmy. Chyba wszyscy tutaj nie pamiętamy takiej sytuacji. Do tego dochodzi specyfika siódemki, która na 200 metrach jest obniżona, tworzy się niecka - dodał inspektor Mirosław Elszkowski, komendant wojewódzki KW Policji w Olsztynie. - Dziś sytuacja na drogach jest zupełnie inna niż tego feralnie dnia i w nocy 30 grudnia. Chcę zaznaczyć, że od tego feralnego czasu monitorujemy trasę [siódemki – przyp. SM] w kierunku Gdańska i Warszawy całą dobę.
- Nie ma co pudrować rzeczywistości, może nie było najlepiej. Zawsze można zrobić coś lepiej. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że była to ekstremalna sytuacja pogodowa, gdzie bardzo szybko wystąpiły bardzo mocne opady śniegu – uzupełnił Marcin Pokojski, dyrektor olsztyńskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. - Nasze pługopiaskarki pracowały zapobiegawczo wcześniej, sól była wysypywana. W miarę nasilania się opadów śniegu, jednostek przybywało. Niemniej jednak, kiedy nastąpił zator, dwie pługopiaskarki też stanęły w tym korku. Do czoła tego zdarzenia nie sposób było dojechać. Ze względu na duże natężenie ruchu, bardzo szybko powstał kilkukilometrowy korek. Policja „korytarzem życia” wprowadziła naszą jedną jednostkę, okazało się to jednak niewystarczające aby pomóc pojazdom w wydostaniu się. Trzeba było dostać się „pod prąd” do czoła zdarzenia. Czy można było to zrobić szybciej? Pewnie tak, natomiast sytuacja była ekstremalna. Przyzwyczailiśmy się już, że wszystkie drogi są czarne, ale przy tak intensywnych opadach nie ma możliwości, żeby przez cały czas utrzymać „fizyczną czerń”. Należy wyciągnąć wnioski z tej sytuacji i zastanowić się, co zrobić, żeby więcej do takich sytuacji nie doszło.