Koleją jeździłam do szkoły w Elblągu od 1959 do 1970.Mam więc pewien sentyment. W latach dwutysięcznych jeździłem samochodem i często równolegle z pociągiem. Widziałem jak w pociągu jedzie dwóch pasażerów i konduktor. Utrzymanie tej trasy traciło sens. Była jeszcze niedługo przed zamknięciem kolei sytuacja, że ludzie czekali na pociąg chyba w Suchaczu. Pociąg nie nadjeżdżał. Wyjechał z Tolkmicka. Ekipa poszukiwawcza znalazła pociąg "w polu". Maszyniści byli tak pijani, że zasnęli i nie nacisnęli alarmowego przycisku. Pociąg automatycznie się zatrzymał. Teraz chyba najrozsądniej było by rozebrać tory do Tolkmicka i zrobić ścieżkę rowerową. Od Tolkmicka do Fromborka niech jeżdżą drezyny.