UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

O tej tragedii zapomnieć nie można

 
Elbląg, O tej tragedii zapomnieć nie można
fot. Anna Dembińska

Dokładnie 70 lat temu w hali A20 Zakładów Mechanicznych im. gen. Karola Świerczewskiego wybuchł pożar. Ówczesna władza oraz Urząd Bezpieczeństwa uznały, że to nie może być po prostu wypadek. To musiał być sabotaż. Zeznania wymuszano torturami, złamano wiele życiorysów. W tym roku mija 70 lat od tamtych tragicznych wydarzeń, które do historii przeszły jako Sprawa Elbląska. Z tej okazji uroczyście złożono kwiaty pod pomnikiem ofiar (zobacz więcej zdjęć), odbyła się także konferencja naukowa zorganizowana przez gdański oddział Instytutu Pamięci Narodowej.

"(...) Pożar został zauważony o godz. 2 po północy 17 lipca 1949 r. Strawił całą halę A20. Straty materialne były ogromne. Zniszczeniu uległo niedawno zainstalowane wyposażenie hali w tym suwnice, park maszynowy złożony z ponad 160 obrabiarek, jak też i kilkanaście tysięcy łopatek i innych części turbinowych, w tym kilka wirników przysłanych do zakładu w ramach akcji remontowej. Pod zarzutem sabotażu i działania na rzecz obcego wywiadu Urząd Bezpieczeństwa (UB) aresztował wówczas ponad 220 osób, w większości pracowników Zakładów Mechanicznych. Ówczesnej władzy i bezpieki prawdziwe przyczyny tragedii nie interesowały, znacznie ważniejsza była propaganda oraz polityka. Pożar był efektem nieszczęśliwego splotu wydarzeń i zaniedbań, ale decydenci uznali, że podpalaczami i szpiegami zostaną reemigranci z imperialistycznej Francji" – tak początek tego tragicznego w skutkach wydarzenia opisuje Grażyna Wosińska we wstępie do wystawy "Sprawa Elbląska. Galeria zdjęć", dostępnej w Ratuszu Staromiejskim.
      - Pierwotnie biegli, którzy 19 lipca rozpoczęli oględziny stwierdzili, że doszło do pożaru i nie są w stanie określić, jakie były jego przyczyny. Potem, na podstawie dostępnych materiałów i ich późniejszych zeznań, widać dokładnie, jak nakłaniano ich do zmiany zdania. Z Warszawy przyjechała grupa operacyjna, którą wspierali najważniejsi funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa oraz przedstawiciele ministerstw, które działały w tamtym czasie – mówił dr Daniel Czerwiński z gdańskiego Instytutu Pamięci Narodowej, jeden z prelegentów środowej (17 lipca) konferencji pn. "W poszukiwaniu szpiegów i dywersantów. Urząd Bezpieczeństwa w gospodarce lat stalinowskich na przykładzie Sprawy Elbląskiej", odbywającej się w Ratuszu Staromiejskim. - Na podstawie Sprawy Elbląskiej można zobaczyć, jak działał aparat bezpieczeństwa. Jego funkcjonariusze przychodzili z gotową tezą do osób, które były przesłuchiwane. Wmawiali im, że są one sabotażystami i dokonały aktu sabotażu. Mimo że ludzie ci tłumaczyli, że była to awaria sprzętu, zwykła usterka, to nikt im nie wierzył. Symptomatyczne jest to, że 1956 r. zaczęto weryfikować to, jak prowadzone były te sprawy. Już w aktach Sprawy Elbląskiej, w aktach Jeana Bastarda [Francuza mieszkającego w Elblągu, którego Urząd Bezpieczeństwa uznał za szefa siatki wywiadowczo – dywersyjnej – red.] i innych znajdujemy informacje o tym, że manipulowano dowodami.
      Fałszywe zeznania wymuszano od przesłuchiwanych torturami: ofiary trzymano w karcerach, bez ubrania, w wodzie, wyrywano paznokcie i włosy, miażdżono palce, bito w każdy możliwy sposób, łamano kości, przypalano, pozbawiano je snu, dręczono psychicznie.
      - To, że osoby, które zostały oskarżone w Sprawie Elbląskiej przyznały się do różnych, wyimaginowanych zarzutów było spowodowane przede wszystkim tym, że zostały one poddane straszliwym rzeczom. Nie dziwię się, że osoby te mówiły później, że były w stanie przyznać się do wszystkiego byle tylko przestano je torturować i bić - mówił dr Daniel Czerwiński.
      "Po długotrwałym przetrzymywaniu w areszcie i brutalnym śledztwie skazano 31 osób, w tym w procesie głównym zapadły trzy wyroki śmierci, jeden wyrok dożywotniego więzienia, a pięć osób otrzymało wyrok więzienia ponad 10 lat. Dwie osoby nie przeżyły śledztwa. W tzw. procesach odpryskowych na karę śmierci skazano dwie kolejne osoby oraz zasądzono 20 długoletnich wyroków więzienia" – wylicza Grażyna Wosińska we wspomnianym wstępie.
      Wyroków śmierci nie wykonano, wszyscy uwięzieni odzyskali wolność w 1956 r., ale wielu z nich straciło zdrowie i nigdy już nie wróciło do stanu sprzed tego koszmarnego okresu. W pełni zrehabilitowano osoby te dopiero po 1990 r., ich cierpienie upamiętnia skwer im. Ofiar Sprawy Elbląskiej oraz obelisk z nową tablicą pamiątkową (poprzednią ukradziono kilka lat temu, zastępowała ją ta wykonana z tworzywa sztucznego). Ufundowały ją dwie firmy: GE Power oraz pasłęcka odlewnia żeliwa i metali niezależnych "ORWO", oficjalnie odsłonięta została podczas uroczystości rocznicowych.
      
      Zobacz także: "Sprawa Elbląska. Ta historia nie ma końca".

mw
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Czemu w Elblągu wszędzie stawia się tylko głazy z tablicą pamiątkową? Nie można by zamiast nudnego głazu postawić jakąś estetyczną rzeźbę nawiązującą do tamtych wydarzeń? W innych miastach rzeźby nawiązujące do wydarzeń i postaci są przy okazji atrakcją turystyczną.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8 8
    sjjsjsjs(2019-07-17)
  • W mojej najbliższej rodzinie aresztowano wtedy 2 osoby, ciekawe jaki związek z ta sprawą mają politycy obecni na uroczystości ?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    4 8
    (2019-07-17)
  • Pytającemu o związki obecnych osób na uroczystości związanych z tym wydarzeniem wyjaśniam, że nie mają żadnych. Jednocześnie informuję, że z prowadzących sprawę pożaru nikt już nie żyje. Realizowali ją oficerowie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego oraz Wojewódzkiego Urzędu BP w Gdańsku. Elbląski Urząd Powiatowy nie był włączony bezpośrednio do tej sprawy, a jego funkcjonariusze z tamtego czasu też już nie żyją. Wszystkim zainteresowanym polecam materiały dotyczące siatki Rouboinau.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8 0
    spalony(2019-07-17)
  • politycy to hieny. .. ……. .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 0
    (2019-07-17)
  • @koliński ty ści. .wo zacznij chwalić tamten UB
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    2 3
    wredny_typ(2019-07-18)
  • Takie historie są zawsze. Winnych brak, dopasowuje się osoby do faktów. .. a nawet fakty do potrzeb. .. .Był pożar, dopasowano ludzi do faktu w imię, ,ideii, ,. .. Była katastrofa i też dopasowuje się fakty do potrzeb politycznych. .. Zaniedbania, błędy przykrywa się, ,dywersją, ,. .. wybuchem w skrzydle, . .. .a ludzkie życie nie liczy się w tej rozgrywce. .. .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 0
    klmn(2019-07-18)
  • @wredny_typ - po co się pisowcy wyrażasz? Wszak teraz też mamy, ,dublowanie, ,rzeczywistości!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    0 0
    (2019-07-18)
  • A może tak władze miasta zadbały o pomniki zmarłych, skrzywdzonych wówczas. Np. Pana Antoniego Czuchnowskiego, który nie ma Rodziny w Elblągu. Myślę, że harcerze by w tym pomogli.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 1
    AnnaL.(2019-07-18)
Reklama