Świąteczny telemost

Zbliżają się najbardziej rodzinne ze świąt. Tego radosnego czasu ze swoimi bliskimi nie spędzą żołnierze, którzy przebywają na misjach zagranicznych w Afganistanie, Kosowie, w Bośni i Hercegowinie. Dla nich, a także ich żon, dzieci, rodziców zorganizowane zostało dziś (17 grudnia) połączenie satelitarne tzw. telemost. Życzenia składał również szef MON Tomasz Siemoniak. Zobacz fotoreportaż.
- W Afganistanie służy ok. 2,5 tysiąca naszych żołnierzy – mówi mjr Zbigniew Tuszyński, rzecznik prasowy 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej.- W Kosowie jest ich 250, zaś w Bośni – 200. Połączenie wideo nawiązane zostanie z bazą Ghazni, zaś z pozostałymi misjami skontaktujemy się telefonicznie. Zebrani po jednej i po drugiej stronie będą mogli zobaczyć bądź wysłuchać specjalnego, okolicznościowego koncertu.
O godzinie 15 na telebimie pojawili się żołnierze przebywający w Afganistanie. W niejednym oku zakręciła się łza. Do nich, ale i do ich rodzin przemówił prezydent RP Bronisław Komorowski (wideo nagranie). „Na żywo” do zebranych w teatrze, ale i do „misjonarzy” zwrócił się minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak: - Co roku organizowany jest taki telemost i to dobra tradycja – mówił chwilę przed rozpoczęciem spotkania. – To w piękny sposób podkreśla nasze przywiązanie do Bożego Narodzenia, ale i pokazuje, jak ważna jest więź z rodzinami. Te rodziny czekają na żołnierzy. Na ich powrót do domu.
A życzenia?
- Życzę, by dla żołnierzy - w każdym miejscu na świecie, gdzie służą - były to święta jak najbardziej polskie – mówił minister. – Życzę także, by służba była bezpieczna i żeby wszyscy cali i zdrowi wrócili do kraju.
Na powrót syna z Afganistanu czeka kpt. Mieczysław Dziędziel z 16. batalion dowodzenia w Elblągu: - Sam byłem w 2004 roku na misji w Iraku. Przeważnie każdemu żołnierzowi wypada służba w święta. Jest uroczyście, ale może trafić się służba bojowa. Można się jednak przyzwyczaić. Czy się tęskni? Tak, ale ważne, by mieć zajęcie. Teraz mam syna w Afganistanie. Na co dzień też służy w 16. batalionie dowodzenia. Wszystkim żołnierzom przebywającym na misji życzę szczęścia. Jeśli ma się szczęście to się wraca.
- To już drugie święta bez męża i bardzo za nim tęsknimy – przyznała Katarzyna Markiewicz z Orzysza. - Wcześniej był w Iraku, teraz jest w Afganistanie. Jest ciężko. Są co prawda kontakty telefoniczne, maile, skype, ale…. Bardzo go kocham i tęsknię za nim.
Podczas połączenia satelitarnego z bazą w Afganistanie głos zabrał dowódca zmiany generał Piotr Błazeusz (na głowie miał czapkę Świętego Mikołaja): - Gorące podziękowania dla rodzin za to, że znosicie rozłąkę – mówił. – Ta misja uczy żołnierzy nowych umiejętności: sprzątają, nauczyli się prać swoje rzeczy, a niektórzy mają zadatki na kucharzy. Będzie więc z nich pożytek po powrocie do domu. Póki co, życzę rodzinom wytrwałości, żeby nie psuły się pralki, telewizory, samochody. Dotrwajcie, półmetek jest już blisko – żartował generał. - A tu nie jest tak źle, jak niektórzy piszą.
W imieniu żołnierzy służących w Kosowie głos zabrał ppłk. Dariusz Adamczyk, zaś EUFOR Bośnia i Hercegowina podczas telefonicznego połączenia reprezentował mjr Jacek Chamera.
Całości dopełniła część artystyczna. Kolędy, pastorałki i repertuar bożonarodzeniowy w rytmach bossa novy, rumby wykonała Orkiestra Reprezentacyjna Wojsk Lądowych we Wrocławiu z towarzyszeniem solistów z klubów garnizonowych całego kraju. Nowoczesne podejście do świątecznego repertuaru, nowe aranżacje, brak tradycyjnych polskich kolęd. To nieco zgasiło ciepły, wzruszający, rodzinny klimat tego spotkania.
Agata Janik