Dziś (31 grudnia) około godz. 10.15 na ul. Robotniczej kierujący pojazdem osobowo-terenowym zjechał na chodnik, potrącił pieszą i dachował. Dwie osoby zostały zabrane przez karetki pogotowia ratunkowego do szpitala. Ruch w rejonie wypadku odbywał się wahadłowo. Zobacz więcej zdjęć.
Do zdarzenia doszło na ul. Robotniczej kilkadziesiąt metrów od skrzyżowania z Jaśminową na wysokości apteki. Na miejscu wypadku od policjantów wydziału ruchu drogowego dowiedzieliśmy się, że 43-letni kierujący pojazdem mitsubishi outlander jadąc ul. Robotniczą od strony Pionierskiej zjechał nagle na krawężnik drogi, potrącił idącą chodnikiem 22-letnią kobietę i dachował. Jak powiedział policjantom w pewnym momencie w jego aucie zablokowała się kierownica i to, według jego oświadczenia, było przyczyną tego zdarzenia.
Karetki pogotowia ratunkowego zabrały pieszą i kierowcę outlandera do szpitala. Ruch w rejonie wypadku przez kilkadziesiąt minut odbywał się wahadłowo. Kierujący mitsubishi był trzeźwy. Przyczyny i okoliczności tego wypadku wyjaśni policyjne dochodzenie.
Dwie wersje albo zapierniczał i spawany z układ kierowniczy sie zablokowal (jak w wiekszosci przypadkow przerabianych anglikow) albo zapierniczal i stracil panowanie kiedy najechal na kraweznik. W obu przypadkach gdyby jechal przepisowe 50 na godzinę nic by się nie stało ludziom.
Robotnicza jest jedną z najgorszych ulic dla pieszych, czy to idących po chodniku czy próbujących przejść przez ulicę. Nie ma świateł, nie ma ograniczeń. Wszyscy na hurra omijają Płk. Dąbka jadąc właśnie przez Robotniczą. Około godziny 15 nie ma jak przejść przez ulicę, bo nikt nie raczy się zatrzymać, a większość grzeję na pewno powyżej zalecanej prędkości. Sama niegdyś cudem uniknęłam wypadku, kiedy jeden pan wyjeżdżał z Jaśminowej i na siłę chciał się wepchać przed samochody, nie zwróciwszy uwagi, ze samochody właśnie przepuszczają pieszych. Może tak władze miasta wzięły by się za ul. Robotniczą i uczyniły ją bardziej bezpieczną dla pieszych.