Było to 12 lutego…
Są daty, o których nie wolno zapominać, informował Dziennik Bałtycki z 12 lutego 1958 r.
Artykuł ten ma charakter wybitnie „rocznicowy”. Ma na celu przypomnienie mieszkańcom Elbląga dwóch dat i przeprowadzenie pewnych porównań. „Gwoli przypomnienie potomnym” – jakby powiedział Wawrzyniec Pilgrim – burmistrz Elbląga w pamiętnym roku 1454, kiedy to w dniu 12 lutego, lud elbląski mający powyżej uszu twardych rządów krzyżackich zburzył warowny zamek.
I „gwoli przypomnienia potomnym” chcę uzupełnić ową datę i dodać, że kilkaset lat później, tego samego, 12 lutego, ale już 1945 r., Elbląg wyzwolony został ponownie, tym razem przez Armię Radziecką.
Rzućmy więc okiem wstecz i przypomnijmy sobie, jak wyglądało nasze miasto 13 lat temu.
Tu, gdzie w tej chwili jest Plac Jedności Narodu – nazywany popularnie Placem Czerwonym – piętrzyły się stosy gruzów, spoza których nie widać było – od ul. 1 Maja – pięknej i cichej ulicy Łączności, przy której mieści się gmach Prezydium MRN.
Par Świerczewskiego – to dawny cmentarz ( Elbląg nazywany był przed wojną miastem cmentarzy). Ulica 1 Maja leżała w gruzach. Plac Słowiański straszył ponurą wieżą. Nie było światła, wodę czerpano z przepływającej prze miasto rzeczki, lub z prowizorycznych studni. Nie było szkół, gmachów użyteczności publicznej, kin.
A przemysł?
Obecne Zakłady Mechaniczne im. Gen. K. Świerczewskiego oraz Elbląska Fabryka Urządzeń Kuziennych, należące ongiś do firmy F. Schichau, leżały w gruzach. Obecne Elbląskie Zakłady Napraw Samochodów, wówczas „Bussing Nag” – były jednym wielkim rumowiskiem wypalonych hal fabrycznych. W miejscu gdzie leżą Zakłady im. Wielkiego Proletariatu, rozprzestrzeniały się bagna. Jednym słowem nie było nic…
Ale była garstka entuzjastów, która posłuszna wezwaniom partii przystąpiła do odbudowy potwornie zniszczonego miasta.
Dziś Elbląg szybko zbliża się do ilości 80 tys. mieszkańców. Rocznie przychodzi na świat około 2 tys. nowych obywateli, dla których buduje się szkoły, przedszkola. Odbudowano przemysł i utworzono nowe duże przedsiębiorstwa. Zakłady Mechaniczne produkują turbiny ciepłofikacyjne; EFUK – maszyny do plastycznej obróbki metali; EZNS – przeprowadzają remonty samochodów ciężarowych, sprowadzanych tu z niemal całego kraju. W okresie ubiegłych lat powstał przemysł odzieżowy, a EZPO zatrudniają setki kobiet, dając im chleb i pracę.
Wyrosło osiedle mieszkaniowe A-1, B-1 i B-2, zaczyna wyrastać Dom Kultury, buduje się nowe bloki mieszkaniowe w śródmieściu. Wyremontowano tysiące izb mieszkalnych, usprawniono komunikację, dostarczono miastu wodę do picia, założono nowe instalacje wodnokanalizacyjne. Rozbudowano sieć handlu uspołecznionego.
I to wszystko w ciągu kilkunastu zaledwie lat. A więc dużo, czy mało?
Optymista i człowiek rozsądny powie – dużo. Malkontent – a tych nigdy nie brak – orzeknie, że mało. Istotnie, może i mało. Może władze miejskie nie wykorzystały wszystkich możliwości. Może obawiano się niektórych zdrowych porywów. Może lękano się inicjatywy w czasie, gdy krępowały ją przepisy żelaznej centralizacji. Może naprawdę popełniono wiele błędów.
Ale z drugiej strony zrobiono bardzo wiele. O wiele nawet więcej niż można było pierwotnie przypuszczać, bowiem faktem jest, że wymarłe prawie miasto ożyło dzięki wspaniałej, twórczej pracy tysięcy szarych ludzi, którymi kierowała partia.
Doskonale pamiętam lata 1946-7, kiedy to w Komitecie Powiatowym Partii zastanawiano się, w jaki sposób zdobyć… książki szkolne i pomoce naukowe. Wtedy partia myślała o wszystkim.
A więc: dużo czy mało?
Wydaje się, że zrobiono jednakże bardzo dużo. Zapewne, teraz już nie wystarczy jedna linia tramwajowa, lecz potrzeba autobusów, przyspieszenia biegu tramwajów. Nie wystarczy jedna nowa szkoła, bowiem potrzeba ich więcej itd. Ale bilans przeszłości wypada pozytywnie i dlatego trzeba sobie powiedzieć, że mimo wielu błędów, dotychczasowe władze terenowe nie próżnowały, że i elbląska organizacja partyjna – jak mogła i ile mogła – dbała o miasto.
I „gwoli przypomnienia potomnym” chcę uzupełnić ową datę i dodać, że kilkaset lat później, tego samego, 12 lutego, ale już 1945 r., Elbląg wyzwolony został ponownie, tym razem przez Armię Radziecką.
Rzućmy więc okiem wstecz i przypomnijmy sobie, jak wyglądało nasze miasto 13 lat temu.
Tu, gdzie w tej chwili jest Plac Jedności Narodu – nazywany popularnie Placem Czerwonym – piętrzyły się stosy gruzów, spoza których nie widać było – od ul. 1 Maja – pięknej i cichej ulicy Łączności, przy której mieści się gmach Prezydium MRN.
Par Świerczewskiego – to dawny cmentarz ( Elbląg nazywany był przed wojną miastem cmentarzy). Ulica 1 Maja leżała w gruzach. Plac Słowiański straszył ponurą wieżą. Nie było światła, wodę czerpano z przepływającej prze miasto rzeczki, lub z prowizorycznych studni. Nie było szkół, gmachów użyteczności publicznej, kin.
A przemysł?
Obecne Zakłady Mechaniczne im. Gen. K. Świerczewskiego oraz Elbląska Fabryka Urządzeń Kuziennych, należące ongiś do firmy F. Schichau, leżały w gruzach. Obecne Elbląskie Zakłady Napraw Samochodów, wówczas „Bussing Nag” – były jednym wielkim rumowiskiem wypalonych hal fabrycznych. W miejscu gdzie leżą Zakłady im. Wielkiego Proletariatu, rozprzestrzeniały się bagna. Jednym słowem nie było nic…
Ale była garstka entuzjastów, która posłuszna wezwaniom partii przystąpiła do odbudowy potwornie zniszczonego miasta.
Dziś Elbląg szybko zbliża się do ilości 80 tys. mieszkańców. Rocznie przychodzi na świat około 2 tys. nowych obywateli, dla których buduje się szkoły, przedszkola. Odbudowano przemysł i utworzono nowe duże przedsiębiorstwa. Zakłady Mechaniczne produkują turbiny ciepłofikacyjne; EFUK – maszyny do plastycznej obróbki metali; EZNS – przeprowadzają remonty samochodów ciężarowych, sprowadzanych tu z niemal całego kraju. W okresie ubiegłych lat powstał przemysł odzieżowy, a EZPO zatrudniają setki kobiet, dając im chleb i pracę.
Wyrosło osiedle mieszkaniowe A-1, B-1 i B-2, zaczyna wyrastać Dom Kultury, buduje się nowe bloki mieszkaniowe w śródmieściu. Wyremontowano tysiące izb mieszkalnych, usprawniono komunikację, dostarczono miastu wodę do picia, założono nowe instalacje wodnokanalizacyjne. Rozbudowano sieć handlu uspołecznionego.
I to wszystko w ciągu kilkunastu zaledwie lat. A więc dużo, czy mało?
Optymista i człowiek rozsądny powie – dużo. Malkontent – a tych nigdy nie brak – orzeknie, że mało. Istotnie, może i mało. Może władze miejskie nie wykorzystały wszystkich możliwości. Może obawiano się niektórych zdrowych porywów. Może lękano się inicjatywy w czasie, gdy krępowały ją przepisy żelaznej centralizacji. Może naprawdę popełniono wiele błędów.
Ale z drugiej strony zrobiono bardzo wiele. O wiele nawet więcej niż można było pierwotnie przypuszczać, bowiem faktem jest, że wymarłe prawie miasto ożyło dzięki wspaniałej, twórczej pracy tysięcy szarych ludzi, którymi kierowała partia.
Doskonale pamiętam lata 1946-7, kiedy to w Komitecie Powiatowym Partii zastanawiano się, w jaki sposób zdobyć… książki szkolne i pomoce naukowe. Wtedy partia myślała o wszystkim.
A więc: dużo czy mało?
Wydaje się, że zrobiono jednakże bardzo dużo. Zapewne, teraz już nie wystarczy jedna linia tramwajowa, lecz potrzeba autobusów, przyspieszenia biegu tramwajów. Nie wystarczy jedna nowa szkoła, bowiem potrzeba ich więcej itd. Ale bilans przeszłości wypada pozytywnie i dlatego trzeba sobie powiedzieć, że mimo wielu błędów, dotychczasowe władze terenowe nie próżnowały, że i elbląska organizacja partyjna – jak mogła i ile mogła – dbała o miasto.
oprac. Olaf B.