Radiofonia
Niezbyt mądry dowcip twierdzi, iż radio jest lepsze od… bo jak za dużo „gada”, to można je zamknąć. Być może ale tylko wtedy, kiedy naprawdę „gada”, a tego, niestety, nie można powiedzieć o elbląskich głośnikach, informował Dziennik Elbląski z 13 lipca 1957 r.
Np. w 1956 r. ob. Zygmunt R. zamieszkały w Elblągu przy ul. Ratuszowej 3 założył sobie głośnik. Przez kilka tygodni cieszył się muzyką i „gadaniem”, aż pewnego dnia głośnik ciężko zaniemógł. Wezwany elektryk coś tam pogrzebał i przez kilka dni znów można było słuchać. Zaznaczam, tylko przez kilka dni, bowiem głośnik znów „nawalił”.
Od tej chwili ob. Zygmunt R. wydeptał ścieżkę do Powiatowego Zarządu Łączności, marząc o ponownym zbadaniu przyczyny uszkodzenia i naprawie głośnika. I chociaż upłynęło już wiele miesięcy nikt się nie zgłosił. Wytłumaczono mu tylko, że głośnik przestał działać ponieważ linie radiofoniczne są za bardzo przeciążone. To wszystko.
Zastanawia nas tu tylko jedna sprawa. Jeśli linie są przeciążone, to po co zakładano dalsze głośniki, czy tylko po to, żeby zainkasować gotóweczkę, czy też po to, aby ludziom nie mogącym sobie pozwolić na kupno radio – aparatu uprzyjemnić życie.
Od tej chwili ob. Zygmunt R. wydeptał ścieżkę do Powiatowego Zarządu Łączności, marząc o ponownym zbadaniu przyczyny uszkodzenia i naprawie głośnika. I chociaż upłynęło już wiele miesięcy nikt się nie zgłosił. Wytłumaczono mu tylko, że głośnik przestał działać ponieważ linie radiofoniczne są za bardzo przeciążone. To wszystko.
Zastanawia nas tu tylko jedna sprawa. Jeśli linie są przeciążone, to po co zakładano dalsze głośniki, czy tylko po to, żeby zainkasować gotóweczkę, czy też po to, aby ludziom nie mogącym sobie pozwolić na kupno radio – aparatu uprzyjemnić życie.
oprac. Olaf B.