W Jegłowniku zapowiada się nareszcie spokój
Jegłownik w pow. elbląskim nie należał do najspokojniejszych wsi, informował Dziennik Elbląski z 12 czerwca 1957 r.
Istniejąca tam tzw. „gospoda ludowa” oraz dwie prywatne knajpy były miejscami stałych awantur i bójek, nie mówiąc już o tym, że pijani chuligani w drodze powrotnej do domów zaczepiali spokojnych mieszkańców.
Ale wszystko ma swój kres. Po ostatniej awanturze w prywatnym lokalu „Pod jeleniem”, w czasie której funkcjonariusz MO pobił dotkliwie pałką zalanego gościa. Prezydium GRN podjęło uchwałę likwidującą obie prywatne restauracje. Uchwała ta została zatwierdzona przez Prez. PRN i knajpy zamknięto, ku ogromnej radości wszystkich uczciwych i przyzwoitych mieszkańców Jegłownika.
Ale wszystko ma swój kres. Po ostatniej awanturze w prywatnym lokalu „Pod jeleniem”, w czasie której funkcjonariusz MO pobił dotkliwie pałką zalanego gościa. Prezydium GRN podjęło uchwałę likwidującą obie prywatne restauracje. Uchwała ta została zatwierdzona przez Prez. PRN i knajpy zamknięto, ku ogromnej radości wszystkich uczciwych i przyzwoitych mieszkańców Jegłownika.
oprac. Olaf B.