Wykańczalnia pijaków
Kawiarnia „Pomorzanka” przy ul. Traugutta powstała w okresie, kiedy to jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać sklepy i sklepiki prywatnych właścicieli, informował Dziennik Bałtycki z 25 lutego 1958 r.
Niewiele wówczas zastanawiano się nad tym, czy lokal ten jest potrzebny i czy ma rację bytu. Początkowo nawet miejscowa prasa oponowała, ale głosy t zlekceważono, lokal otwarto.
No cóż, niechby sobie istniał, gdyby nie to, że przejął niesławną niegdyś tradycję byłego baru samoobsługowego „Tęcza”, który słynął jako spelunka wykańczających się u niej pijaków.
W „Pomorzance” wprawdzie nie sprzedaje się wódki, za to można tu dostać w nieograniczonej ilości, wino, porter i piwo. A to już wystarczy. Oto obrazek z tego lokalu:
Różnokolorowe abażurki, miły nastrój, uprzejma właścicielka z uśmiechem obsługuje klientów. Przy stoliku zawiane już dobrze towarzystwo, m. in. popularny bokser „Turbiny” wraz z małżonką, trzech robotników i znany w Elblągu pijak, przewodzący rozochoconym już biesiadnikom. Młody niewidomy chłopak (mówi, że ma 18 lat) oraz jego opiekun, trzymający w ręku białą laskę, z nadzwyczajną grzecznością częstowani są winem. Niewidomy odwdzięczając się, gra na organkach.
Ze stołu znika któraś tam z kolei butelka wina. Młody niewidomy, w którego formalnie wmuszano wypicie nadmiernej ilości alkoholu, przestał już grać. Ociężałą głową kiwa na wszystkie strony. Jest mocno pijany, lecz zapijaczone towarzystwo wmusza w nieszczęśliwego dalszą szklanką wina. Właścicielka, czuła na każde skinienie, podaje na stół kolejną butelkę. Wreszcie „wykończywszy się” towarzystwo opuszcza lokal. Na ulicy pijackie sceny.
Droga Rado Narodowa, czy w prywatnych lokalach nie obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu osobom nietrzeźwym?
Czy nie można by wprowadzić w „Pomorzance” jakiś ograniczeń? Uważam, że można i trzeba jak najszybciej.
No cóż, niechby sobie istniał, gdyby nie to, że przejął niesławną niegdyś tradycję byłego baru samoobsługowego „Tęcza”, który słynął jako spelunka wykańczających się u niej pijaków.
W „Pomorzance” wprawdzie nie sprzedaje się wódki, za to można tu dostać w nieograniczonej ilości, wino, porter i piwo. A to już wystarczy. Oto obrazek z tego lokalu:
Różnokolorowe abażurki, miły nastrój, uprzejma właścicielka z uśmiechem obsługuje klientów. Przy stoliku zawiane już dobrze towarzystwo, m. in. popularny bokser „Turbiny” wraz z małżonką, trzech robotników i znany w Elblągu pijak, przewodzący rozochoconym już biesiadnikom. Młody niewidomy chłopak (mówi, że ma 18 lat) oraz jego opiekun, trzymający w ręku białą laskę, z nadzwyczajną grzecznością częstowani są winem. Niewidomy odwdzięczając się, gra na organkach.
Ze stołu znika któraś tam z kolei butelka wina. Młody niewidomy, w którego formalnie wmuszano wypicie nadmiernej ilości alkoholu, przestał już grać. Ociężałą głową kiwa na wszystkie strony. Jest mocno pijany, lecz zapijaczone towarzystwo wmusza w nieszczęśliwego dalszą szklanką wina. Właścicielka, czuła na każde skinienie, podaje na stół kolejną butelkę. Wreszcie „wykończywszy się” towarzystwo opuszcza lokal. Na ulicy pijackie sceny.
Droga Rado Narodowa, czy w prywatnych lokalach nie obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu osobom nietrzeźwym?
Czy nie można by wprowadzić w „Pomorzance” jakiś ograniczeń? Uważam, że można i trzeba jak najszybciej.
oprac. Olaf B.