Za długo piorą
Biały fartuch ma to do siebie, że po kilku godzinach pracy traci swoją świeżość i olśniewający wygląd i staje się najpierw z lekka poplamiony, a następnie szary, informował Dziennik Bałtycki z 20 grudnia 1957 r.
Wprawdzie miesiąc czystości skończył się już dawno a do następnego jeszcze daleko . Warto zastanowić się nad takim drobiazgiem jak fartuchy personelu w sklepach spożywczych. Nierzadko bywają one czyste, zwłaszcza gdy są nowe lub zostały poprzedniego dnia wyprane. Ale często aż lepią się od brudu.
Biały fartuch ma to do siebie, że po kilku godzinach pracy traci swoją świeżość i olśniewający wygląd i staje się najpierw z lekka poplamiony, a następnie szary. Nic zresztą dziwnego.
Dziwne jest tylko, że spółdzielcza pralnia przy ul. Związku Jaszczurczego w Elblągu trzyma oddane do prania fartuchy całymi tygodniami. Ponieważ personel sklepów nie ma obowiązku prania odzieży ochronnej, więc tylko klnie ile wlezie i rumieni się pod krytycznymi spojrzeniami klientów, a pralni życzy wszystkiego najgorszego.
My odwrotnie. Życzymy jej wszystkiego najlepszego, zaś w pierwszym rzędzie szybkiego i dokładnego prania.
Biały fartuch ma to do siebie, że po kilku godzinach pracy traci swoją świeżość i olśniewający wygląd i staje się najpierw z lekka poplamiony, a następnie szary. Nic zresztą dziwnego.
Dziwne jest tylko, że spółdzielcza pralnia przy ul. Związku Jaszczurczego w Elblągu trzyma oddane do prania fartuchy całymi tygodniami. Ponieważ personel sklepów nie ma obowiązku prania odzieży ochronnej, więc tylko klnie ile wlezie i rumieni się pod krytycznymi spojrzeniami klientów, a pralni życzy wszystkiego najgorszego.
My odwrotnie. Życzymy jej wszystkiego najlepszego, zaś w pierwszym rzędzie szybkiego i dokładnego prania.
oprac. Olaf B.