Żądamy zwrotu Bażantarni
Park Miejski w Elblągu, nazywany tradycyjnie Bażantarnią, słynie z uroku nawet poza granicami kraju, informował Głos Elbląga z 31 lipca 1957 r.
Głębokie jary, malownicze lasy bukowe wabią turystów. W tym roku Bażantarnię zwiedziło już wiele wycieczek z kraju i zagranicy.
Tymczasem okazało się, że Bażantarnia – ku zdumieniu mieszkańców Elbląga – przestała istnieć.
Wszystkowiedzący urzędnicy pomyśleli i postanowili ją… zlikwidować.
Przystąpili do dzieła: u wejścia do parku na ohydnym, nie pomalowanym słupie, zawiesili tablicę z napisem: „Las Komunalny w Elblągu”.
Pytamy: po co szpecić piękno, posługując się żargonem biurokratycznym i likwidować tradycyjne pełne uroku nazwy?
Czyż dzięki takim urzędnikom mamy dojść do tego, by młody człowiek w określonej sytuacji mówił do swojej dziewczyny: „Najdroższa, kupimy cukierki w sklepie nr. 184 i pojedziemy do lasu komunalnego na ławeczkę nr. MZKG-843”.
Dziękujemy. Żądamy zwrotu Bażantarni.
Tymczasem okazało się, że Bażantarnia – ku zdumieniu mieszkańców Elbląga – przestała istnieć.
Wszystkowiedzący urzędnicy pomyśleli i postanowili ją… zlikwidować.
Przystąpili do dzieła: u wejścia do parku na ohydnym, nie pomalowanym słupie, zawiesili tablicę z napisem: „Las Komunalny w Elblągu”.
Pytamy: po co szpecić piękno, posługując się żargonem biurokratycznym i likwidować tradycyjne pełne uroku nazwy?
Czyż dzięki takim urzędnikom mamy dojść do tego, by młody człowiek w określonej sytuacji mówił do swojej dziewczyny: „Najdroższa, kupimy cukierki w sklepie nr. 184 i pojedziemy do lasu komunalnego na ławeczkę nr. MZKG-843”.
Dziękujemy. Żądamy zwrotu Bażantarni.
oprac. Olaf B.