UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblagu
Rek

„Zwycięstwo” z Rozgartu w teatrze

Elbląg, Strona tytułowa z programu przedstawienia	(ze zbiorów Szczepana Gąssowskiego)
Strona tytułowa z programu przedstawienia (ze zbiorów Szczepana Gąssowskiego)

Spółdzielnia produkcyjna „Zwycięstwo” w miejscowości  Rozgart pod Elblągiem została założona w grudniu 1949 roku. Podstawowa organizacja partyjna w tej miejscowości liczyła tylko 6 członków. Ostatecznie doszło jednak do utworzenia Komitetu Założycielskiego spółdzielni. Janusz Warmiński – dyrektor Teatru Nowego w Łodzi będąc na urlopie – przeczytał w „Głosie Wybrzeża” artykuł o świeżo zorganizowanej we wsi Rozgart spółdzielni produkcyjnej „Zwycięstwo”. Zainspirował on go do napisania sztuki teatralnej – zatytułowanej „Zwycięstwo” opisującej „burzliwe dzieje”  związane z założeniem spółdzielni. 

Źródłem materiału twórczego do napisania sztuki stały się rozmowy autora z Antoniną Pietrzak – inicjatorką założenia spółdzielni, która stała się główną bohaterką sztuki. Premiera sztuki „Zwycięstwo” w Teatrze Nowym w Łodzi odbyła się w grudniu 1950 r. Wywiad z Antoniną Pietrzak został przeprowadzony przez Warmińskiego 24 listopada 1950 r. Zapraszam do zapoznania się z jego obszernymi fragmentami, które dobrze oddają typowe dla epoki stalinizmu ideologiczne zaślepienie zwolenników spółdzielczości produkcyjnej – do których z pewnością należy zaliczyć Antoninę Pietrzakową - ideą  realizacji zaostrzającej się walki klasowej na wsi, która miała polegać na - wypieraniu ze wsi kułaka, przez sojusz biedniaka i średniaka.

 

Jadę do Rozgartu…
      - W programie swej sztuki Warmiński tak opisuje spotkanie  swoje spotkanie z Pietrzak – Zatrzymujemy się przed „Samopomocą Chłopską” w Rozgarcie. W Samopomocy pracuje Antonina Pietrzak, inicjatorka spółdzielni „Zwycięstwo” - … Rozglądam się po okolicy. Więc to tutaj… Typowa pomorska wieś. Nie widać prawie nikogo. Wszyscy w polu. Panuje spokój. Ale jakże pozorny… Tu się toczy zacięta bitwa, jak w setkach polskich wsi, o szczęśliwe jutro naszego chłopa […].


      Stara studnia, do której kułacy chcieli wrzucić Pietrzakową
       - Przede mną stoi drobna, uśmiechnięta kobieta. To ona? Moja Pietrzakowa? Taka niepozorna? Zaczynamy rozmowę o celu mojego przyjazdu. Tow. Pietrzakowa opowiada mi o sobie, o swojej wsi, o  założeniu spółdzielni. Oglądam starą studnię do której ją chcieli wrzucić kułacy.

  Elbląg, Stara studnia, do której miala wpaść Pietrzakowa (ze zbiorów Szczepana Gąssowskiego)
Stara studnia, do której miala wpaść Pietrzakowa (ze zbiorów Szczepana Gąssowskiego)

 

Myśleli, że jak mnie zabiją to zastraszą wieś
      - Nie dałam się – mówi Antonina Pietrzak – nie ustąpiłam. Bogacze myśleli, że jak mnie zabiją, to zastraszą wieś. A tymczasem chłopi, po napadzie na mnie, zaczęli garnąć się do spółdzielni. Zrozumieli kim jest kułak. Dzięki temu mogliśmy przyśpieszyć założenie „Zwycięstwa”. Ale to nie koniec walki. Na każdym roku podstawiają nam nogę, tylko teraz nie jestem sama […]. Zwyciężymy.


      Dla chłopa biednego, spółdzielnia to jedyny sposób, w jaki sposób można poprawić sobie byt… […] Ja już od dłuższego czasu myślałam o założeniu u nas takiej spółdzielni
       - W miesiącu grudniu 1949 r., kiedy leżałam w szpitalu – relacjonuje Pietrzak – przyjechał do mnie mój mąż i powiedział mi, że w naszej gromadzie ma być podobno założona spółdzielnia produkcyjna. Ja już od dłuższego czasu myślałam o założeniu u nas takiej spółdzielni, a w czasie pobytu w szpitalu doszłam do przekonania, że dla chłopa biednego, do jakich ja z mężem należymy, spółdzielnia to jedyny sposób w jaki można poprawić sobie byt.

 

 Poprosiliśmy KP PZPR w Elblągu o pomoc…
       - W naszej gromadzie jest przecież dużo biednych chłopów jak: Andrusiak, Cieślicki, Wypych, Żukowski, Żyluk Stanisław i inni – dodaje Pietrzak – ale są i bogacze, kułacy, którzy mają duży wpływ na biednych. Bałam się więc, czy potrafimy założyć spółdzielnię produkcyjną, którą kułacy będą zwalczać. Gdy wróciłam ze szpitala porozmawiałam o spółdzielni produkcyjnej z sekretarzem naszej P.O.P. – tow. Czubińskim. Poprosiliśmy KP PZPR w Elblągu o pomoc w założeniu spółdzielni, bo samym było ciężko, gdyż nasza organizacja podstawowa liczyła tylko 6 członków i to mało uświadomionych, którzy bali się otwarcie walczyć z kułakami. Komitet Powiatowy przysłał swojego agitatora tow. Dziuka, który ugruntował nasze przekonania o konieczności założenia spółdzielni i mało i średniorolnych wzbudził myśl o lepszym jutrze. Agitowaliśmy za założeniem spółdzielni, ale zdecydowanych było za mało. Nasz praca wydała jednak owoce, bo po pewnym czasie powstał komitet założycielski. Komitet Powiatowy przysłał drugiego agitatora tow. Fukacza. Szło nam coraz lepiej – konkluduje Antonina Pietrzak.
       

Chcieli mnie udusić i wrzucić do studni
      - Wtedy kułacy pokazali co potrafią, do czego są zdolni. Postanowili rozbić komitet założycielski, aby w ten sposób uniemożliwić powstanie naszej spółdzielni – uznali mnie za swojego najgorszego wroga – dodaje z przekąsem Pietrzak. Pewnej nocy zrobili na mnie napad. Chcieli mnie udusić i wrzucić do studni. Szarpiąc się z nimi udało mi się zawołać męża, który ich odstraszył. Kułakom zdawało się, że się ich zlękłam i dam im za wygrane. Ale ja i o tym wypadku nadal agitowałam za spółdzielnią i przynosiło to coraz lepsze wyniki, bo biedota przekonywała się do czego zdolny jest kułak.

 

U mnie na drzwiach malowali czarne krzyże […] Nas uświadomiła Partia…
      - Bogacze walczyli z nami dalej. U mnie na drzwiach malowali czarne krzyże, wybijali szyby itd., ale te wszystkie sztuki nic im nie pomogły, bo Partia już wtedy nas tak uświadomiła, że zdecydowanie dążyliśmy do swojego celu – wyjaśnia inicjatorka spółdzielni.


      Niejednokrotnie przyjeżdżali do nas sami Sekretarze Powiatowi
      - Komitet Powiatowy, widząc nasz zapał, obsługiwał nasze zebrania łącznikami,
      a niejednokrotnie przyjeżdżali do nas sami sekretarze powiatowi, którzy wyjaśniali nam to, czego nie zrozumieliśmy ze statutu. Zebrań w tym czasie było dużo. Na każdym z nich chłopi dawali wiele zapytań, wszystko nam tłumaczono szczegółowo i dokładnie. Na tych zebraniach chłopi śmiało podpisywali deklaracje przystąpienia do spółdzielni – mówi inicjatorka „Zwycięstwa”.

 

Kułacy mówili, że biedacy sami pozdychają z głodu w spółdzielni
       - Kiedy było nas już 24 członków, wyznaczyliśmy dzień na zebranie wyborcze, na które przyjechali sekretarze Komitetu Powiatowego. Na tym zebraniu kułacy chcieli nas pokłócić, mówiąc, że sami biedacy pozdychają z głodu w spółdzielni, i że bez bogaczy się nie obejdzie – kontynuuje Pietrzak. Sekretarze Komitetu Powiatowego wskazali na wrogą działalność kułaków. Kułacy założyli czapki na głowy i poszli do domów, ale ich wywrotowa praca nie skończyła się. Postanowili założyć w naszej gromadzie drugą spółdzielnię, do której należeliby bogacze. Lecz to się im nie udało – podkreśla z dumą Pietrzakowa – bo sami między sobą nie mogli dojść do zgody, gdyż każdy z nich od samego początku chciałby już ciągnąć zyski i korzyści z nieistniejącej jeszcze spółdzielni.


      Spółdzielnia produkcyjna „Zwycięstwo”  - jako zwycięstwo biedaka nad kułakiem
      - Wybraliśmy zarząd, a nowo zorganizowanej spółdzielni daliśmy nazwę „Zwycięstwo”, chcąc tym upamiętnić zwycięstwo biedaka nad kułakiem. Obecnie nasza spółdzielnia w pierwszym roku  swego istnienia z powodzeniem realizuje plany gospodarcze – dodaje z dumą. Zasiewy ozime wykonaliśmy, kończymy orki przedzimowe i chociaż nie wnieśliśmy dużych wkładów inwentarzowych, jak i siewnych, dajemy sobie radę, gdyż nasz zapał przezwyciężą wszelkie przeszkody.

 

Wróg przekupiony przez bogaczy wkradł się do nas i próbuje swojej wichrzycielskiej roboty
      - Komitet Powiatowy interesuje się naszą spółdzielnią, a sekretarze często do nas przyjeżdżają, pomagają nam w pokonywaniu najrozmaitszych trudności, bo mimo ostrożności i trudności, wróg przekupiony przez bogaczy wkradł się do nas i próbuje swojej wichrzycielskiej roboty. Ale my nie dopuścimy, aby nasza gospodarka ucierpiała przez wroga – dodaje.


      Rację mają Ci, którzy idą w myśl wskazań naszej Partii
       - Niejednokrotnie ścieramy się w dyskusjach, na ten czy inny temat. Ale zawsze prawda wychodzi na wierzch. I wtedy ludzie się przekonują, że rację mają ci, którzy idą w myśl wskazań naszej Partii.

 

„Wróg i kułak” pobił Pietrzakową
       - Sprawa pobicia aktywistki partyjnej, była również komentowana w Sprawozdaniach PUBP w Elblągu do WUBP w Gdańsku  - Odnośnie Spółdzielni Produkcyjnej w Rozgarcie oraz sprawy prowadzonej odnośnie pobicia organizatorki tejże Spółdzielni ob. Pietrzakowej został przesłuchany pierwszy sekretarz POP PZPR, który zeznał, że kiedy dowiedział się  o pobiciu Pietrzakowej chciał dowiedzieć się o stanie faktycznym i w tym celu udał się do w/ wymienionej, gdzie po drodze spotkał brata Pietrzaka, którego zapytał jak przedstawia się sprawa z pobiciem Pietrzakowej, na co w/w odpowiedział, że on o niczym nie wie. Następnie w/wym. sekretarz POP PZPR udał się na miejsce zamieszkania Pietrzakowej, gdzie po wejściu do mieszkania spotkał Wasiluka piszącego jakąś kartkę nieznanej mu treści i z chwilą wejścia wspomnianego Wasiluk kartkę tę schował do kieszeni (nasuwa się przypuszczenie, iż anonim o którym wspominałem wcześniej Wasiluk napisał sam na siebie) – pisała bezpieka w Raporcie miesięcznym PUBP w Elblągu za okres od dnia  1 VII do 1 VIII 1950 r.


      W zabezpieczeniu spółdzielń produkcyjnych nie odgrywamy jeszcze poważniejszej roli
       - 4 września 1950 r. szef PUBP w Elblągu w sprawozdaniu do WUBP w Gdańsku stwierdzał samokrytycznie i brzmiało to jak przyznanie się do winy – W zabezpieczeniu  spółdzielń produkcyjnych nie odgrywamy jeszcze poważniejszej roli. W miesiącu sprawozdawczym poważniejsze wrogie wystąpienia na tym odcinku nie miały miejsca. Prawdopodobnie wpłynęły na to dwie poważniejsze realizacje, jakie przeprowadziliśmy w związku z wywołanymi awanturami w spółdzielniach produkcyjnych Majewo i Rozgart, które to realizacje w efekcie nie dały większych wyników, ale prawdopodobnie zastraszyły niektóre jednostki reakcyjne na wsi.

 

20 spółdzielni produkcyjnych w powiecie elbląskim pod koniec 1950 r.
       - Pod koniec 1950 r. na terenie powiatu elbląskiego istniało łącznie 20 spółdzielni produkcyjnych, a plan rozbudowy spółdzielń produkcyjnych na 1951 rok przewidywał założenie dalszych nowych 8 spółdzielni.  


      Sierpień 1951 r. – sytuacja w spółdzielniach generalnie uległa poprawie, ale nie w Rozgardzie.
       - Sytuacja w spółdzielniach produkcyjnych w ostatnim okresie uległa poprawie oprócz Spółdzielni Zambrowo spółdzielnia pierwszego typu, Rozgart  - spółdzielnia III typu Oleśno – III typu, gdzie istnieje w dalszym ciągu tendencja u niektórych członków do wystąpienia ze spółdzielni i przejście na indywidualne gospodarstwa. Tendencje te wynikają z powodu osobistych sprzeczek miedzy członkami Spółdzielni, bądź tez wadliwej gospodarki Zarządów Spółdzielni. O tej sytuacji jest dokładnie poinformowany Komitet Powiatowy PZPR, który to przez aktyw partyjny i czynniki społeczne uzdrawia panującą tam wadliwą sytuację – stwierdzał Szef PUBP w Elblągu kpt. Paul w raporcie do zwierzchników wojewódzkich w Gdańsku w sierpniu 1951 r.

 

Wrzesień 1951 r. – w Rozgarcie zmiana na gorsze […] Były wypowiedzi  z pośród osób, z którymi przeprowadzał Prokurator rozmowy, że kazano im pracować tylko po cztery dni w tygodniu dla spółdz. prod.
       - Na odcinku spółdzielń produkcyjnych w miesiącu sprawozdawczym sytuacja przedstawia się podobnie jak w poprzednim sprawozdaniu. W dalszym ciągu są niedociągnięcia w spółdzielniach produkcyjnych jak w Rozgarcie gmina Zwierzno, Oleśnie gmina Gronowo, Majewo gmina Milejewo. Wzywani niektórzy z członków wymienionych spółdzielń na rozmowy do Prokuratora w myśl Instrukcji KC PZPR nie wyszli zmobilizowani i w dobrym nastawieniu do spółdzielń produkcyjnych, gdyż Prokurator przez nieudolne podejście nie potrafił przekonać członków spółdzielni produkcyjnych w czasie rozmowy i nie przyniosło to właściwych skutków. Były wypowiedzi  z pośród osób, z którymi przeprowadzał Prokurator rozmowy, że kazano im pracować tylko po cztery dni w tygodniu dla spółdz. prod. – raportowała elbląska bezpieka we wrześniu 1951 r.   


      „Kułak” z Rozgartu – za oporność wobec akcji dostawy zboża i ziemniaków oraz szerzenie wrogiej propagandy przeciwko Związkowi Radzieckiemu i rozgłaszanie pogłosek o mającej przyjść III wojnie światowej – 4 lata więzienia i 3 lata  pozbawienia praw obywatelskich
       - W raporcie  elbląskiej bezpieki z listopada 1951 r. odnajdujemy informację, że w związku z akcją skupu zboża i ziemniaków od dnia 12 X 1951 r. do 6 listopada 1951 r. przez tut. Urząd zostało aresztowanych 6-ciu kułaków zamieszkałych na poszczególnych gminach naszego powiatu za wrogie wystąpienie w związku z akcją skupu, oporność w dostawie zboża i ziemniaków oraz szerzenie wrogiej propagandy. Wśród tej szóstki znalazł się niejaki Adam Esz  z Rozgartu  gm. Zwierzno – nazwany przez bezpiekę – kułakiem – dlatego, że „był oporny do akcji skupu zboża i ziemniaków i nie wywiązywał się ze swych obowiązków wobec państwa”. Oskarżano go również o szerzenie wrogiej propagandy przeciwko Związkowi Radzieckiemu i mającej wybuchnąć III wojnie światowej. W dniu 2 listopada 1951 r. został on skazany przez Sąd Powiatowy w Elblągu na  4 lata więzienia i 3 lata pozbawienia prawa obywatelskich. Tak wyglądała sprawiedliwość Państwa Ludowego według bezpieki i Partii.


      Grudzień 1951 r. – Rozgart – usunięto 4 członków spółdzielni produkcyjnej za robotę rozbijacka w spółdzielni  
      - Poza tym w miesiącu grudniu zostało usuniętych 4 czł. spółdzielni Rozgart gm. Zwierzno jak Oleszkiewicz, Czubiński, Szkudelski i Grzelak. W/w usunięci zostali na ogólnym zebraniu członków Spółdz. Prod., gdyż nie przychodzili do pracy i namawiali innych, oraz pisali podanie o wystąpienie  ze Spółdzielni. Zaznaczyć należy, że w/w prowadzili robotę rozbijacką w Spółdz. i nie pomagały im ani wzywania ich do Prokuratora na rozmowy ani inne środki wychowawcze. Pod w/w została nastawiona agentura przez Ref. IV-ty w celu rozpracowania w/w  - stwierdzano w raporcie elbląskiego bezpieczeństwa w grudniu 1951 r.

 

Marcin Ślaski (Gdańsk)
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama