Aż do szpiku kości

Swoje oryginalne imię zawdzięcza jednemu z wujków, a mocny głos pracy na polu bawełny w Delcie Mississippi. W elbląskiej Mjazzdze wystąpił amerykański bluesman Boo Boo Davis, który zagrał tak, jakby był to ostatni wieczór w dziejach wszechświata.
Wczorajszy (18 kwietnia) koncert porwał publiczność, rzecz jasna w wir dobrej zabawy. Dowody? Kilka się znajdzie. Przede wszystkim podskoki - mniejsze i większe. Było siedzenie na barze, a także (słynny już) wężyk, który wił się jak snake na ekranie kultowego modelu telefonu. Dobra muzyka nie pyta o gatunek, nie pyta też o wiek, ale uwalnia endorfiny i sprawia, że zarówno ten młodszy, jak i starszy, a także ten, który stoi gdzieś pośrodku ma ochotę zrobić wszystko to, czego zazwyczaj nie może. I doskonale się przy tym bawi, aż do szpiku kości.
Marta Wiloch