Ciągnęło go do czegoś innego

W piątkowy wieczór w Galerii El odbyło się spotkanie autorskie z jednym z bardziej znanych elbląskich artystów Waldemarem Cichoniem. Książka pt „Lucky Loser” przedstawia artystyczną drogę autora od czasów licealnych, czyli lat 70. XX wieku. Artysta przedstawił także codzienne życie i problemy elbląskiego środowiska kulturalnego.
Na szczęście dla wielbicieli rzeźb Waldemara Cichonia artysta nie wybiera się jeszcze na emeryturę i jego rzeźby będzie można oglądać. Najbliższa okazja już od soboty, 28 lutego. W Galerii El rozpocznie się wystawa Waldemara Cichonia pt. „Lucky Loser”.
Spore grono elbląskich miłośników sztuki zjawiło w Galerii El, aby zapoznać się z książką Waldemara Cichonia „Lucky Loser”.
- W latach siedemdziesiątych drewno było uważane za coś pośledniego. Sięgnięcie po ten materiał musiało wzbudzać nie tylko uśmiech politowania, ale i dezaprobatę – mówił Jarosław Denisiuk, który naszkicował słuchaczom sytuację, w jakiej elbląski rzeźbiarz znalazł się w czasie studiów.
- Te pięć lat studiów to był dla mnie koszmar, to ciągłe modelowanie [w gipsie -red.], to ciągłe zdejmowanie form, to ciągłe odlewanie. Mnie ciągnęło do czegoś innego – wspomina czasy studiów Waldemar Cichoń. Wraca wspomnieniami do „pozauczelnianych” prac rzeźbiarskich w elbląskim domu na ul. Polnej. Całe spotkanie było przesiąknięte wspomnieniami z życia w drugiej połowie XX w.
Pierwsze lata artystycznej drogi Waldemara Cichonia nakreślił dr Ryszard Tomczyk – człowiek, który jako pierwszy spotkał się z talentem ówczesnego maturzysty w elbląskim I LO.
Książka „Lucky Loser” jest na poły biografią, na poły albumem podsumowującym pewien etap w życiu artystycznym Waldemara Cichonia.
- Trochę mi się nie chce wierzyć, że mamy książkę i możemy się z nią Państwem podzielić – nie krył wzruszenia rzeźbiarz.
Spore grono elbląskich miłośników sztuki zjawiło w Galerii El, aby zapoznać się z książką Waldemara Cichonia „Lucky Loser”.
- W latach siedemdziesiątych drewno było uważane za coś pośledniego. Sięgnięcie po ten materiał musiało wzbudzać nie tylko uśmiech politowania, ale i dezaprobatę – mówił Jarosław Denisiuk, który naszkicował słuchaczom sytuację, w jakiej elbląski rzeźbiarz znalazł się w czasie studiów.
- Te pięć lat studiów to był dla mnie koszmar, to ciągłe modelowanie [w gipsie -red.], to ciągłe zdejmowanie form, to ciągłe odlewanie. Mnie ciągnęło do czegoś innego – wspomina czasy studiów Waldemar Cichoń. Wraca wspomnieniami do „pozauczelnianych” prac rzeźbiarskich w elbląskim domu na ul. Polnej. Całe spotkanie było przesiąknięte wspomnieniami z życia w drugiej połowie XX w.
Pierwsze lata artystycznej drogi Waldemara Cichonia nakreślił dr Ryszard Tomczyk – człowiek, który jako pierwszy spotkał się z talentem ówczesnego maturzysty w elbląskim I LO.
Książka „Lucky Loser” jest na poły biografią, na poły albumem podsumowującym pewien etap w życiu artystycznym Waldemara Cichonia.
- Trochę mi się nie chce wierzyć, że mamy książkę i możemy się z nią Państwem podzielić – nie krył wzruszenia rzeźbiarz.
Sebastian Malicki