UWAGA!

----

Deborah Coleman

 Elbląg, Deborah Coleman zwyczajnie może wprawić w kompleksy - głosem i gitarowym brzmieniem
Deborah Coleman zwyczajnie może wprawić w kompleksy - głosem i gitarowym brzmieniem (fot. AD)

Drugiego dnia tegorocznej edycji Lata Jazzowo-Bluesowego w murach Galerii El królował blues. Przed elbląską publicznością zaprezentowała się uznana amerykańska wokalistka i gitarzystka Deborah Coleman wraz z zespołem. Zobacz fotoreportaż.

Zanim jednak odpłynęliśmy w krainę bluesa musieliśmy przyjąć na swoje barki wytrawnych melomanów gorycz nie najmilszej niespodzianki. Ci bowiem, którzy w okolicach godziny 19 pojawili się u wrót Galerii mogli przeczytać zawieszoną na nich informację o przesunięciu koncertu na godzinę 21:30. Z przyczyn niezależnych oczywiście. Wydaję mi się, że ta nieco kłopotliwa sytuacja spowodowała, że kiedy już przyszło do występu na sali nie pojawiło się tyle osób, ile mogło być dwie godziny wcześniej. Nie wiem, ile na tym stracili organizatorzy i czy coś w ogóle, z pewnością jednak stracili ci, którzy do godziny 22 nie wytrwali.
       Kiedy pojawiliśmy się ponownie pod murami Galerii w okolicach 21:30 amerykańska ekipa w trybie przyśpieszonym rozładowywała sprzęt. Między biegającymi muzykami i technicznymi można było dostrzec niepozorną, drobną kobietę w tenisówkach i różowych dresowych spodniach. I niecałe pół godziny później - mając jeszcze w głowie świeży obraz tej niepozornej istoty - trzeba było nieco przewartościować swoje postrzeganie. Bo Deborah Coleman na scenie bynajmniej nie jest niepozorna. To istny wulkan energii, niesamowity bluesowy feeling i czad.
       My, faceci lubimy sobie czasem myśleć, że w pewnych rzeczach jesteśmy lepsi od kobiet, wielu z nas pewnie uważa, że gitara to typowo męski instrument i że najlepsi wymiatacze są wśród facetów. No to tu można było się naprawdę mocno zdziwić, bo Coleman zwyczajnie może wprawić w kompleksy. Widać jak świetnie czuje muzykę, jak kapitalnie potrafi się w niej odnaleźć z melodią, z solówką, z improwizacją. Zwyczajnie było słychać, że wychowywała się na najlepszych, wiele z nich wyciągnęła i dużo dodała od siebie. Dzięki czemu jej styl grania naprawdę może się podobać, może wciągać i hipnotyzować. Nie zapominajmy jednak, że nie samą gitarą Deborah żyje, bo nie mniej istotna kwestia to jej wokal. Głos ma zaiste mocny, bluesowy, jednak z nieodzownymi dla czarnych artystów soulowymi naleciałościami. Słuchanie jej wokalnych interpretacji to czysta przyjemność.
       Artystce - jak to w bluesie bywa - towarzyszyli nieprzeciętni muzycy, którzy swoją grą wiele wnosili do całego występu. Cieszy, że nie zabrakło popisów solowych gdzie każdy z instrumentalistów miał możliwość pokazania swoich umiejętności technicznych i zdolności do improwizacji.
       Drugi i ostatni w tym roku koncert w ramach 7th Summer of Jazz&Blues wydaje mi się nie zawiódł tych, którzy wytrzymali próbę czasu oczekiwania na niego. Wnioskując po minach sprowokowanych do bisowania muzyków i entuzjastycznego podsumowania koncertu przez publikę, musiało się podobać.
       Szkoda tylko, że z powodu mających nastąpić prac remontowych w tym roku ograniczono się do zaledwie dwóch koncertów. Chociaż ich poziom z pewnością ten niedostatek wynagradza. Szkoda też, że z powodu owego remontu przez najbliższy rok Galeria nie będzie w swoich murach mogła gościć żadnych imprez kulturalnych. Jednak - co może cieszyć - nie oznacza to, że w ogóle przez ten czas nie będzie funkcjonować na polu elbląskiej kultury.
      

Najnowsze artykuły w dziale Kultura

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama