Nie jest różowo, ale...

Co w elbląskiej trawie kulturalnej piszczy? Kto idzie w dobrym kierunku, a kto błądzi? Jaka jest miejska oferta i czy znajduje odbiorców? Od 26 do 27 października w Ratuszu Staromiejskim odbywać się będzie kongres poświęcony tym zagadnieniom. My już dziś pytamy. Odpowiada Wojtek Minkiewicz, właściciel Klubu Muzycznego Mjazzga.
Wojtek Minkiewicz, Klub Muzyczny Mjazzga: - Hmm... Kultura elbląska. Temat - rzeka. Patrzę na temat z dwóch perspektyw: czy to, co dzieje się w Elblągu w temacie kultury jest tym, czego oczekują mieszkańcy oraz jaki jest poziom działań kulturalnych w moim odczuciu.
Kwestia pierwsza: z racji tego, co robię staram się być zawsze na bieżąco z tym, co w kulturalnej trawie w Elblągu piszczy. Uczestnicząc w całkiem sporej liczbie proponowanych wydarzeń o charakterze kulturalnym zauważam, że nader często odzew tych, do których są te wydarzenia adresowane jest słaby. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich propozycji, bo są takie, które niezmiennie ściągają masę odbiorców (patrz: Elbląska Orkiestra Kameralna, czy imprezy plenerowe organizowane przy okazji Dni Elbląga). To każe się zastanowić, czego oczekują elblążanie, czy informacja o działaniach kulturalnych do nich dociera, czy mają fundusze na uczestnictwo w kulturze
(zakup wejściówek, biletów) i czy w ogóle przy obecnej kondycji gospodarczo-finansowej uważają ofertę kulturalną za potrzebną, niezbędną.
Mam wrażenie, że jest spora grupa mieszkańców, która z różnych przyczyn (prócz finansów w grę wchodzi także czasem zwykłe lenistwo) nie oczekuje niczego specjalnego na tym polu.
Druga kwestia to poziom oferty na dziś. Ponieważ sam w jakiś sposób staram się dokładać swoje "trzy grosze" do tematu "kultura w Elblągu" mogę się wypowiedzieć czysto subiektywnie. W ostatnim czasie zauważam bardzo, bardzo dużo niesłychanie pozytywnych i wartościowych działań. Osobiście w temacie kultury oczekuję dla siebie czegoś więcej niż koncert "gwiazd" spowitych dymem z okolicznych stanowisk do grillowania kiełbasek i, co zauważam z satysfakcją, coraz częściej znajduję. Jako osoba o przekonaniach dość mocno sprecyzowanych (wpisuję się w pogląd, że szeroko pojęta kultura, choćby wydawałoby się prozaiczne czytelnictwo, jest kołem napędowym cywilizacji i inwestowanie w nią jest niezbędne niezależnie od sytuacji ekonomicznej, politycznej etc., bo w długofalowej relacji zawsze przynosi profity) jestem za nawet najbardziej zwariowanymi pomysłami na kulturę, niezależnie czy znajdują one masowy, czy tylko niszowy odbiór. Oczywiście, im więcej osób z tego korzysta - tym lepiej. Ale na to nie zawsze mamy wpływ.
Ostatnio w Elblągu pojawiają się inicjatywy kulturalne oparte na grupach pasjonatów, którzy nawet małymi środkami finansowymi, najczęściej własnymi, za to z dużą dozą inwencji i "chciejstwa" realizują swoje kulturalne pasje. Najbliżej szukając - Elbląskie Spacery Fotograficzne, Elbląski Oddział Abstrakcyjny. W naszej zasłużonej na polu kultury Galerii El dzieje się więcej i więcej. Nie ogranicza się do sztampowego zawieszania obrazów na swych szacownych ścianach, ale realizuje coraz to nowe pomysły na wykorzystanie nie tylko swego wnętrza - wychodzi w przestrzeń publiczną.
Elbląska Orkiestra Kameralna działa skutecznie i cieszy mnie fakt, że już niedługo będzie miała warunki do spokojnej pracy i dużo lepsze możliwości prezentacji swego dorobku. Pojawiły się cykle imprez inicjowane przez Departament Kultury (Coolturalna Starówka, SSM, Festiwal Jazzbląg, włączenie się w zbiorowe czytanie "Pana Tadeusza"...) oraz, co cieszy mnie szczególnie, organizowane są spotkania w różnej formie, mające integrować tych, którzy mają coś do powiedzenia na temat kultury w Elblągu i poszukiwać na nią pomysłów (DNA Miasta, Kongres Kultury).
Oczywiście, nie jest różowo. Ale jest różowiej niż jeszcze niedawno. Sam mam ten komfort, że to, co chciałbym dorzucić do działań kulturalnych w Elblągu jako prywatny przedsiębiorca mogę robić bez oglądania się tylko na "potrzeby" odbiorcy masowego i według własnych kryteriów tego co fajne i potrzebne. Jako nałogowemu odbiorcy muzyki daje mi to przy okazji możliwość zaspokajania swoich prywatnych potrzeb związanych z kulturą. W przeciwieństwie do częstych internetowych malkontentów mam świadomość, ile pracy i wysiłku kosztuje zrobienie czegoś konkretnego na polu kultury i ci, którzy się tym zajmują najczęściej nie pracują średnio osiem godzin dziennie.
W starciu budżetowym z dziurawymi drogami, brakiem miejsc pracy i brakiem mieszkań oczywiście kultura zawsze dostanie po tyłku. Ponieważ w naszym mieście są takie problemy, tym bardziej doceniam to, że mimo wszystko wbrew pozorom COŚ się dzieje i możliwa jest, co ważne, współpraca tych, którym na kulturze zależy.
Elbląg zasługuje na to, by być wyjątkowy. Wiedząc, że miasto to ludzie - ci, których mam okazję spotykać w swoim elbląskim życiu kulturalnym pokazują, że jest dzięki nim wyjątkowy. Jeszcze nie tak, jak mógłby być. Jestem daleki od gloryfikowania kogokolwiek i czegokolwiek. Jeszcze długa droga i wiele do zrobienia. Na efekty niektórych działań trzeba będzie jeszcze poczekać. Ale jeśli dalej będzie wola, by było z kulturą w Elblągu lepiej, a myślę, że jest, coraz częściej będzie można spotkać ludzi, którzy z satysfakcją stwierdzą: w Elblągu też można...
W paru zdaniach trudno oceniać zagadnienie, dawać konkretne przykłady, podpowiadać pomysły czy piętnować niedoróbki. Zbliżający się Kongres Kultury daje okazję na to wszystko, więc jeśli ktokolwiek ma zdanie w temacie "Kultura w Elblągu" i niezależnie od tego jakie, chce by inni je usłyszeli - się widzimy :)
Kwestia pierwsza: z racji tego, co robię staram się być zawsze na bieżąco z tym, co w kulturalnej trawie w Elblągu piszczy. Uczestnicząc w całkiem sporej liczbie proponowanych wydarzeń o charakterze kulturalnym zauważam, że nader często odzew tych, do których są te wydarzenia adresowane jest słaby. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich propozycji, bo są takie, które niezmiennie ściągają masę odbiorców (patrz: Elbląska Orkiestra Kameralna, czy imprezy plenerowe organizowane przy okazji Dni Elbląga). To każe się zastanowić, czego oczekują elblążanie, czy informacja o działaniach kulturalnych do nich dociera, czy mają fundusze na uczestnictwo w kulturze
(zakup wejściówek, biletów) i czy w ogóle przy obecnej kondycji gospodarczo-finansowej uważają ofertę kulturalną za potrzebną, niezbędną.
Mam wrażenie, że jest spora grupa mieszkańców, która z różnych przyczyn (prócz finansów w grę wchodzi także czasem zwykłe lenistwo) nie oczekuje niczego specjalnego na tym polu.
Druga kwestia to poziom oferty na dziś. Ponieważ sam w jakiś sposób staram się dokładać swoje "trzy grosze" do tematu "kultura w Elblągu" mogę się wypowiedzieć czysto subiektywnie. W ostatnim czasie zauważam bardzo, bardzo dużo niesłychanie pozytywnych i wartościowych działań. Osobiście w temacie kultury oczekuję dla siebie czegoś więcej niż koncert "gwiazd" spowitych dymem z okolicznych stanowisk do grillowania kiełbasek i, co zauważam z satysfakcją, coraz częściej znajduję. Jako osoba o przekonaniach dość mocno sprecyzowanych (wpisuję się w pogląd, że szeroko pojęta kultura, choćby wydawałoby się prozaiczne czytelnictwo, jest kołem napędowym cywilizacji i inwestowanie w nią jest niezbędne niezależnie od sytuacji ekonomicznej, politycznej etc., bo w długofalowej relacji zawsze przynosi profity) jestem za nawet najbardziej zwariowanymi pomysłami na kulturę, niezależnie czy znajdują one masowy, czy tylko niszowy odbiór. Oczywiście, im więcej osób z tego korzysta - tym lepiej. Ale na to nie zawsze mamy wpływ.
Ostatnio w Elblągu pojawiają się inicjatywy kulturalne oparte na grupach pasjonatów, którzy nawet małymi środkami finansowymi, najczęściej własnymi, za to z dużą dozą inwencji i "chciejstwa" realizują swoje kulturalne pasje. Najbliżej szukając - Elbląskie Spacery Fotograficzne, Elbląski Oddział Abstrakcyjny. W naszej zasłużonej na polu kultury Galerii El dzieje się więcej i więcej. Nie ogranicza się do sztampowego zawieszania obrazów na swych szacownych ścianach, ale realizuje coraz to nowe pomysły na wykorzystanie nie tylko swego wnętrza - wychodzi w przestrzeń publiczną.
Elbląska Orkiestra Kameralna działa skutecznie i cieszy mnie fakt, że już niedługo będzie miała warunki do spokojnej pracy i dużo lepsze możliwości prezentacji swego dorobku. Pojawiły się cykle imprez inicjowane przez Departament Kultury (Coolturalna Starówka, SSM, Festiwal Jazzbląg, włączenie się w zbiorowe czytanie "Pana Tadeusza"...) oraz, co cieszy mnie szczególnie, organizowane są spotkania w różnej formie, mające integrować tych, którzy mają coś do powiedzenia na temat kultury w Elblągu i poszukiwać na nią pomysłów (DNA Miasta, Kongres Kultury).
Oczywiście, nie jest różowo. Ale jest różowiej niż jeszcze niedawno. Sam mam ten komfort, że to, co chciałbym dorzucić do działań kulturalnych w Elblągu jako prywatny przedsiębiorca mogę robić bez oglądania się tylko na "potrzeby" odbiorcy masowego i według własnych kryteriów tego co fajne i potrzebne. Jako nałogowemu odbiorcy muzyki daje mi to przy okazji możliwość zaspokajania swoich prywatnych potrzeb związanych z kulturą. W przeciwieństwie do częstych internetowych malkontentów mam świadomość, ile pracy i wysiłku kosztuje zrobienie czegoś konkretnego na polu kultury i ci, którzy się tym zajmują najczęściej nie pracują średnio osiem godzin dziennie.
W starciu budżetowym z dziurawymi drogami, brakiem miejsc pracy i brakiem mieszkań oczywiście kultura zawsze dostanie po tyłku. Ponieważ w naszym mieście są takie problemy, tym bardziej doceniam to, że mimo wszystko wbrew pozorom COŚ się dzieje i możliwa jest, co ważne, współpraca tych, którym na kulturze zależy.
Elbląg zasługuje na to, by być wyjątkowy. Wiedząc, że miasto to ludzie - ci, których mam okazję spotykać w swoim elbląskim życiu kulturalnym pokazują, że jest dzięki nim wyjątkowy. Jeszcze nie tak, jak mógłby być. Jestem daleki od gloryfikowania kogokolwiek i czegokolwiek. Jeszcze długa droga i wiele do zrobienia. Na efekty niektórych działań trzeba będzie jeszcze poczekać. Ale jeśli dalej będzie wola, by było z kulturą w Elblągu lepiej, a myślę, że jest, coraz częściej będzie można spotkać ludzi, którzy z satysfakcją stwierdzą: w Elblągu też można...
W paru zdaniach trudno oceniać zagadnienie, dawać konkretne przykłady, podpowiadać pomysły czy piętnować niedoróbki. Zbliżający się Kongres Kultury daje okazję na to wszystko, więc jeśli ktokolwiek ma zdanie w temacie "Kultura w Elblągu" i niezależnie od tego jakie, chce by inni je usłyszeli - się widzimy :)
A