UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Teraz ja - Ojciec Piekarczyka

Elbląg, Tak witaliśmy Piekarczyka w 2006 roku.
Tak witaliśmy Piekarczyka w 2006 roku.

Jaki jest Piekarczyk, wie każdy elblążanin. Ale o artyście, który zaprojektował jego posąg, nie wiemy zbyt wiele. Rzeźbiarz Waldemar Grabowiecki po raz pierwszy zdradza nam, jak wyglądała praca nad Piekarczykiem.

ARO: – Jak zaczęła się Pana przygoda z elbląskim Piekarczykiem?
      
Waldemar Grabowiecki: – W 2000 roku w Gdańsku, będąc w zespole Pracowni Konserwacji Zabytków, pracowałem przy rzeźbach zwieńczających attykę Złotej Kamienicy. Pan Maciej Gatz, kierownik tej pracowni, zaproponował mi udział w konkursie rzeźbiarskim organizowanym przez władze Elbląga. Zadaniem było zaprojektowanie bohatera legendy elbląskiej, Piekarczyka. Jak się okazało, to właśnie mój projekt zwyciężył. Co ciekawe, początkowo figurka miała stać na postumencie. Warto też dodać, że Piekarczyk odlany został w Poznaniu, przez jedną z najlepszych odlewni w Polsce, u pana Roberta Sobocińskiego. To jedna z nielicznych pracowni, która umożliwiła wiernie odzwierciedlenie przygotowanego przeze mnie modelu gipsowego.
      
       Czy przed udziałem w konkursie słyszał Pan kiedykolwiek o losach obrońcy Elbląga?
      
– Wiele miast ma swojego patrona czy też postać związaną z pewną charakterystyczną dla danego regionu legendą. Ale historii Waszego miasta, niestety, nie znałem. Pojechałem do Elbląga i na spotkaniu dotyczącym konkursu otrzymałem broszurę opisującą historię z nim związaną. Po zapoznaniu się z nią w mojej głowie narodziło się pewne wyobrażenie, jak Piekarczyk mógłby wyglądać. O ile dobrze pamiętam, miałem tylko miesiąc na przygotowanie pracy konkursowej. Nie była to dla mnie trudna praca, ale musiałem ją wykonać dosyć szybko.
      
       Jak często widuje Pan Piekarczyka?
      
– Obecnie mieszkam w Warszawie, w Elblągu nie bywam często, bo nie mam tu rodziny ani znajomych. Pierwszy raz miałem okazję zobaczyć Piekarczyka podczas jego odsłonięcia w 2006 roku oraz w 2009 roku, kiedy to zainstalowano obok posągu tablicę informującą o elbląskiej legendzie.
      
       Przypuszczam, że spoglądanie na Piekarczyka, tak uwielbianego przez elblążan, jest miłym uczuciem…
      
– Oczywiście, to bardzo miłe. Każdy artysta, który tworzy i chce pokazywać swe prace szerszej publice, jest z tego zadowolony i usatysfakcjonowany. Do dzisiaj ciepło wspominam tę wygraną.
      
       Niedawno wydana została limitowana seria monet elbląskich z podobizną Piekarczyka. Podczas Elbląskich Świąt Chleba najlepszym piekarniom wręczane są statuetki – Piekarczyki. Każdy też może nabyć brelok z podobizną naszego bohatera. Czy był Pan zaskoczony tym, że postać ta tak bardzo wpisała się w wizerunek obecnego Elbląga?
      
– Nie wiedziałem, że Piekarczyk jest aż tak… popularny w Elblągu. Przez sześć lat od wygranej konkursu nie poczyniono żadnych kroków. Co więcej, dopiero w maju br. sfinalizowana została sprawa praw autorskich, które przekazałem Urzędowi Miejskiemu w Elblągu. Najwidoczniej biuro promocji miasta postanowiło jeszcze bardziej rozwinąć tę ciekawą historię Piekarczyka. Wiadomo, że każde miasto potrzebuje promocji. A historia zawsze jest jakąś formą ściągnięcia uwagi, np. turystów.
      
       Wiem, że jest Pan absolwentem Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Czy na co dzień również zajmuje się Pan sztuką?
      
– Prowadzę pracownię rzeźbiarską, zajmuję się projektowaniem i realizacją form przestrzennych. Czasami też zgłaszam swoje prace do różnych konkursów, choć nie zawsze udaje się z takim sukcesem jak w Elblągu. Ale sztuka jest dla mnie nie tylko pasją, ale też sposobem na życie, to mój zawód. Cieszę się, że mogę go wykonywać.
      
      
Autor Teraz Ja
Liczba publikacji: 70
W tym miesiącu: 0
Ocena Głosów Komentarzy
4.1 7 11

A moim zdaniem...
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Te tablice trzeba tylko wymienić, bo jest z błędami w języku niemieckim !
  • Piekarczyk, to taki dziecięcy bardzo gadżet, jest ładnie zaprojektowany, wybór był dobry.
  • Brzydactwo. .. Piekarczyk wygląda jak jakiś trol, gargamel czy jakiś inny ciamajda z bajki Walta Disneya.
  • witam!!! chetnie sie spotkam o ile mnie zaprosza jestem elblazanka i nosze to samo nazwisko zrobmy jakis maly zjezdzik nazwisku na czele przy piekarczyku sprzedaje ten pomysl redakcj. co wy na to pozdrawiam!!!
  • nasza starówka wg mnie zostaje odbudowywana w dupowatym stylu
  • bo nie ma czego odbudowywać
  • jest co tylko trzeba dotzreć do starych materiałów
  • podobno autor wpadł na pomysł podczas strugania pinokia :)
  • a mi sie nasza wyjatkowa starowka bardzo podoba. piekarczyk owszem jak trol - i o to chodzi. dosc na swiecie nadetych patosem postaci zolnierzy czy swietych; ) taki piekarczyk powoduje ze na ustach automatycznie pojawia sie usmiech - pod warunkiem ze ktos w ogole potrafi sie usmiechac; p
  • ale chała!!!!!
  • "Równość szans mężczyzn i kobiet" to dyrektywa unijna wprowadzona w kwietniu 2009 roku, o ile mnie pamięć nie myli. Są to podwaliny pod przepisy unijne uderzające bezpośrednio w rodzinę - czyli w normalność. (Przypomnnę zwłaszcza młodemu pokoleniu, że rodzina wg natury to mama, tata i zrodzone z nich potomstwo). Kolejne ustawy unijne, które powstaną w ramach równości szans, to będzie (i tu niepoprawne politycznie słowo "aborcja"), "in vitro", "eutanazja", "związki homoseksualne". Stąd uważam, że "równość szans mężczyzn i kobiet" to sztuczny problem będący zwykłą manipulacją socjotechniczną. Kobiety i mężczyźni mają swoje naturalne cechy, cele, dążenia, i świetnie się uzupełniają. Nie wywołujmy więć sztucznych podziałów i rywalizacji między sobą. NATURY przecież NIE DA SIĘ OSZUKAĆ. Z listy 13 EKO okręg 4 poz. 8 -
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    1
    Tomasz Milewski(2010-11-07)
Reklama