Dramat w trzech aktach

Faworyt środowego meczu wydawał się oczywisty. Rozpędzone Wigry Suwałki przyjechały do Elbląga jako jedna z najlepiej punktujących drużyn ostatnich miesięcy, podczas gdy Olimpia od tygodni szukała przełamania i próbowała wydostać się z coraz bardziej niepokojącego poślizgu. Piłka nożna tym razem nie dostarczyła niespodzianki. Zobacz zdjęcia.
Pierwszy poważniejszy sygnał ostrzegawczy w tym meczu wysłali goście. W 13. minucie Bartosz Guzdek przymierzył zza pola karnego z dużą siłą i jeszcze lepszym wyczuciem. Piłka nabrała dynamiki, ale Wojciechowski odpowiedział znakomitą interwencją. Pięć minut później sytuacja Olimpii zrobiła się już znacznie trudniejsza. Po dośrodkowaniu w pole karne Dawid Czapliński dopuścił się niepotrzebnego faulu, a arbiter bez zawahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Łukasz Święty, były zawodnik między innymi Sokoła Ostróda i GKS-u Wikielec, i pewnym strzałem otworzył wynik spotkania.
Jeszcze trudniej zrobiło się w 34. minucie. Bartosz Guzdek jednym zwodem kompletnie zgubił Peka, po czym momentalnie znalazł się przed Wojciechowskim. Napastnik Wigier zachował zimną krew i płaskim strzałem przy słupku podwyższył prowadzenie gości na 2:0. Koszmar Olimpii trwał. W 42. minucie defensywa gospodarzy rozsypała się w sposób trudny do wytłumaczenia. Bierność, niezdecydowanie i seria prostych błędów sprawiły, że akcja Wigier wyglądała jak treningowe rozegranie. Jakubowi Kwiatkowskiemu pozostało już tylko skierować piłkę do pustej bramki i podwyższyć na 3:0.
Po zmianie stron poszukiwanie lepszej gry rozpoczęło się od potrójnej zmiany. Olimpia wyglądała żywiej niż przed przerwą, częściej przesuwała akcje wyżej i potrafiła dłużej utrzymać się przy piłce. W grze gospodarzy pojawiło się więcej ruchu i odwagi. Problem polegał jednak na tym, że Wigry przy wysokim prowadzeniu nie musiały już forsować tempa. Goście spokojnie kontrolowali przebieg spotkania, pozwalali Olimpii operować piłką w bezpiecznych strefach i cierpliwie czekali na kolejne okazje. Ambicja gospodarzy została jednak w końcówce nagrodzona. W 83. minucie faulowany w polu karnym był Dawid Wierzba, a arbiter po raz drugi tego wieczoru wskazał na jedenasty metr, tym razem dla Olimpii. Do piłki podszedł Młynarczyk i pewnym strzałem zdobył gola honorowego dla żółto-biało-niebieskich.
Porażka z Wigrami sprawiła, że seria Olimpii bez zwycięstwa jeszcze bardziej się wydłużyła, a sytuacja w dolnych rejonach tabeli nadal pozostaje daleka od komfortowej. Wyniki na innych stadionach sprawiły jednak, że zachowano status quo i przewaga nad strefą spadkową nie została roztrwoniona. Nie zmienia to faktu, że żółto-biało-niebiescy po raz kolejny zapłacili wysoką cenę za błędy i fatalną pierwszą połowę.
Olimpia Elbląg - Wigry Suwałki 1:3 (0:3)
0:1 - Święty (18. min. - rzut karny), 0:2 - Guzdek (34. min.), 0:3 - Kwiatkowski (42. min.), 1:3 - Młynarczyk (84’ - rzut karny)
Olimpia: Wojciechowski - Szczudliński, Pek, Czernis, Kozera (46’ Krawczyk), Czapliński (70’ Tobojka), Karbownik (46’ Młynarczyk), Sznajder (46’ Kondracki), Kołoczek, Laszczyk (62’ Marucha), Wierzba