Pierwsze spotkanie z muzyką poważną

Place zabaw, basen, spacery w parku, wspólne gry, wycieczki za miasto, wizyta u znajomych, kino, teatr, zabawy w piaskownicy, dziecięce bale– sposobów na spędzenie czasu z małym dzieckiem jest wiele. Teraz do tej listy kreatywni rodzice dopisać mogą także koncert muzyki klasycznej. Pierwszy taki w Elblągu odbył się w niedzielę. Dla maluchów zagrała Elbląska Orkiestra Kameralna. Zobacz zdjęcia.
Do świata muzyki klasycznej najmłodszych słuchaczy wprowadzała Barbara Żurowska–Sutt, dawna dyrektorka Opery Bałtyckiej, obecnie animatorka życia muzycznego w Trójmieście. Trzeba przyznać, że nie miała łatwego zadania. Zapowiadając kolejne utwory musiała pilnować by dzieci nie wchodziły na scenę, dyscyplinować je i zaciekawiać jednocześnie. Utrzymać gromadkę dzieci w ryzach przez ponad godzinę to nie lada wyczyn.
- Dzieci były aktywne, a to jest bardzo ważne, one potrafiły momentami się skupiać – mówiła po koncercie. - Nie możliwe jest, żeby dzieci były skupione przez cały koncert, to jest nierealne. Niełatwo było, tego ściągałam ze sceny, temu coś dawałam, coś poprawiałam. Ja rozumiem, że dla nich to też nie było łatwe, rozumiem że one w jakiś sposób musiały gdzieś się poruszać, więc ja ściągałam je ze sceny, żeby nie było nieszczęścia, żeby żadne z nich nie dostało smyczkiem – kontynuuje Barbara Żurowska–Sutt. – Przede wszystkim artyści byli wspaniali, byli bardzo otwarci, nikt się nie denerwował, że dziecko chodzi po scenie. Wielkie brawa i gratulacje. A dzieci muszą się nauczyć powoli, że nie można się kręcić, z każdego koncertu coś wyniosą. Ja uważam ten pomysł za genialny, warto go kontynuować, bo to jest baza, którą dajemy dziecku, a potem on wybiera co chce.
Elbląska Orkiestra Kameralna pierwszy raz grała cały koncert dla dzieci. Również dla muzyków był to trudniejszy występ niż zwykle.
- Młodzi ludzie są bardzo wymagający i zaciekawić dwulatka utworem Mozarta jest bardzo trudno – przyznaje Paweł Kukliński, koncertmistrz. – Tym niemniej jest to dla nas wielka przyjemność grać dla najmłodszych elblążan, ponieważ to są właściwie przyszłe rzesze melomanów, którzy mam nadzieję będą za chwilę chodzić na wszystkie nasze koncerty i już od najmłodszych lat chcemy do nich mówić tym językiem.
Obecność dzieci nie rozpraszała muzyków?
- Wielu muzyków ma już własne dzieci i chociażby z własnego doświadczenia wiem, że często zdarza mi się, że gdy ćwiczę podchodzi dziecko i mówi „tatuś ja bym chciał herbaty” – mówi Paweł Kuliński. - Wielu muzyków jest przyzwyczajonych do tego, że dzieciaki po prostu są. A możliwość grania dla nich tutaj na sali to jest też dla nas niesamowite wyróżnienie i jednocześnie bardzo duże wyzwanie. Po pierwszym koncercie mamy już pewne, swoje spostrzeżenia na ten temat. Wiemy, że program musi być tak dobrany, aby dzieci nie zdążyły się za dużo wiercić. Chociaż też nie mamy na to za bardzo wpływu, bo różne są dzieci, jedne są spokojne, drugie dość ruchliwe i tu się nigdy nie trafi we wszystkie gusta. Ale cieszymy się, że dzieci przyszło tak wiele i wytrwały do końca.
- Bardzo nam się podobało, wspaniała atmosfera. Dzieci trochę rozrabiały, ale potrafiły się też skupić. Niespełna dwulatkowi bardzo sie podobało. Miał kredki, trochę porysował, ale też słuchał – mówi pani Monika, mama Igora. - Pomysł rewelacyjny, co widać było po sprzedaży biletów, bo my jakiś czas temu kupiliśmy dwa ostatnie.
- Było bardzo fajnie. Fajnie się dyrygowało – podsumował swój pierwszy w życiu koncert siedmioletni Mikołaj.
Zapytałam dwójkę małych słuchaczy, czy podobał im się koncert.
- Yhy - skinęła głową Zosia.
- Mi teś - dopowiedział jej kolega Karol.
Na pytanie ile mają lat niemal równocześnie pokazali cztery paluszki, i na wszelki wypadek gdybym nie potrafiła tego zliczyć, potwierdzili słownie „cztejy”. Maluchy były pierwszy raz na koncercie, pierwszy raz widziały orkiestrę na żywo. Dowiedziałam się też, że obydwoje uczą się grać na pianinie. Gdy Karol dorośnie zostanie muzykiem, a Zosia artystką.
- To jest bardzo dobry pomysł, dzieci oswajają się z muzyką klasyczną – twierdzi pani Magdalena. - Bardzo ładnie zostało przygotowane miejsce dla małych dzieci.
- Nasze dzieci są w takim wieku najbardziej ruchliwym, ale nie było tak źle – dodaje pani Dominika. – Wcześniej byłyśmy na koncercie dla dorosłych. Fajnie, że dzieciaki mogą w takich koncertach uczestniczyć.
Koncert podobał się także Julce. Czterolatka przyszła na koncert z mamą i bratem, który jest jeszcze w brzuchu.
- Mały cały czas się kręci, szczerze to byłam bardziej skupiona na pilnowaniu córki – mówi pani Jola. - Koncert był bardzo fajny mam nadzieję, że nie ostatni.
- Czułam, że moje dziecko kopało. Wcześniej gdy puszczałam muzykę w domu też reagował, ale tu jednak tak intensywniej – mówi pani Hania.
Maluchy przyjdą na świat w przyszłym roku, jeden w styczniu, drugi w lutym. Panie zapowiedziały, że pojawią się na kolejnym koncercie.
- Tym bardziej, że to jest cykl dla osób z małymi dziećmi właśnie i gdy dziecko zaczyna płakać rodzic się nie stresuje się, czy to kogoś nie dekoncentruje, wychodzi na chwilę i wraca, gdy maluch się uspokoi - dopowiadają.