Południowe klimaty w Galerii El

Wczoraj (11 kwietnia) w Galerii El elbląscy melomani mogli doświadczyć wielu artystycznych doznań za sprawą Elbląskiej Orkiestry Kameralnej, która tym razem zagrała u boku jednego z najwybitniejszych hiszpańskich akordeonistów, Iñaki Alberdiego. Zobacz fotoreportaż.
Występ rozpoczął się nostalgicznie „Koncertem na orkiestrę smyczkową” Grażyny Bacewicz. Dzięki zwiewnej muzyce można było przenieść się daleko poza granice zwykłej codzienności, pomarzyć, odpocząć, poczuć wiosnę. Kulminacyjnym momentem wieczoru był długo oczekiwany występ hiszpańskiego gościa, który wraz z kameralistami zagrał „Cztery pory roku” Astora Piazzolli. Nawiązujący do dzieła Vivaldiego utwór ukazał piękno czterech pór roku oraz uświadomił, że przemijanie wpisane jest w nasz ludzki los.
Najpierw zagrano jesień. Nieprzypadkowo. Przyzwyczajony do ciepła Iñaki Alberdi nie poczuł u nas jeszcze wiosny. Zatapiając się w tę cudną pieśń o jesieni przeniosłam się myślami do zadymionej kafejki, w której przez zabrudzoną szybę patrzyłam na „wałęsające się” po jezdni liście. „Jesień” mówi nam także, że upływ czasu jest nieunikniony i nakazuje pogodzić się z utraconą młodością. To także pewna niemoc i poczucie bezsilności, że wszystko musi mieć kiedyś swój kres. Życie to jednak nie tylko smutki. Uśpioną radość budzi piękne zagrana „Wiosna”. To dzięki niej przenosimy się oczami wyobraźni na umajone łąki, czujemy powiew łagodnego wiatru. Chciałoby się krzyknąć: „Trwaj! Zostań z nami na zawsze! Nie odchodź!”. Jednak nasze życie płynie nieubłaganie. Nastaje lato. Radosne nuty pozwalają nam usłyszeć śpiew ptaków, przenieść się w urokliwe zakątki i poczuć piękno natury. Cztery pory roku są jak życie! Przychodzi zima. Złowroga, nieprzyjazna, nieproszona, ukazująca kres tego, co tak bardzo dla nas przyjemne, także i życia.
Dzieło Piazzolli przekazuje atmosferę życia w Buenos Aires, życia naznaczonego piętnem tanga i nie trzeba być chyba znawcą muzyki, by w utworze nie usłyszeć tej formy muzycznej.
Wczorajszy koncert zamknął utwór Piotra Czajkowskiego „Serenada na smyczki C-dur Op.48”. „Serenada to pierwotnie „muzyka nocą”, śpiewana przy akompaniamencie lutni pod oknem ukochanej. W XIX wieku powstało kilka słynnych serenad romantycznych napisanych przez orkiestrę smyczkową. Należy do niech także serenada C-dur Czajkowskiego, który zaliczał ją do swoich ulubionych utworów. Zawiera ona moc pięknych melodii, a jej brzmienie do dziś zachwyca bogactwem i spoistością. Część pierwsza wedle kompozytora to hołd oddany Mozartowi. Druga część „Moderato, dolce e molto grazioso” to przepiękny walc, pełen życia, zmysłowy i porywający. Jest przy tym niezwykle elegancki i wdzięczny. W pogodnej radosnej serenadzie „Elegia” stanowi kontrast. Przynosi ona chwilę poetyckiej refleksji i zamyślenia. Dzięki wykorzystaniu melodii ludowych finał tchnie rosyjskim charakterem” – tak o Czajkowskiej serenadzie pisze Wiesława Berny-Negrey.
Warto dodać, że elbląscy kameraliści odbędą wkrótce tournee po Hiszpanii. Na przełomie kwietnia i maja powtórzą swój występ w prestiżowych salach w takich miejscowościach jak San Sebastian, Bilbao, Fuenterrabia i Azkoitia.
EOK może być dumna ze swojego Pierwszego Dyrygenta Marka Mosia, który został nominowany przez TVP KULTURA do nagrody za najbardziej wyrazistą osobowość artystyczną. Trzymamy kciuki!
Najpierw zagrano jesień. Nieprzypadkowo. Przyzwyczajony do ciepła Iñaki Alberdi nie poczuł u nas jeszcze wiosny. Zatapiając się w tę cudną pieśń o jesieni przeniosłam się myślami do zadymionej kafejki, w której przez zabrudzoną szybę patrzyłam na „wałęsające się” po jezdni liście. „Jesień” mówi nam także, że upływ czasu jest nieunikniony i nakazuje pogodzić się z utraconą młodością. To także pewna niemoc i poczucie bezsilności, że wszystko musi mieć kiedyś swój kres. Życie to jednak nie tylko smutki. Uśpioną radość budzi piękne zagrana „Wiosna”. To dzięki niej przenosimy się oczami wyobraźni na umajone łąki, czujemy powiew łagodnego wiatru. Chciałoby się krzyknąć: „Trwaj! Zostań z nami na zawsze! Nie odchodź!”. Jednak nasze życie płynie nieubłaganie. Nastaje lato. Radosne nuty pozwalają nam usłyszeć śpiew ptaków, przenieść się w urokliwe zakątki i poczuć piękno natury. Cztery pory roku są jak życie! Przychodzi zima. Złowroga, nieprzyjazna, nieproszona, ukazująca kres tego, co tak bardzo dla nas przyjemne, także i życia.
Dzieło Piazzolli przekazuje atmosferę życia w Buenos Aires, życia naznaczonego piętnem tanga i nie trzeba być chyba znawcą muzyki, by w utworze nie usłyszeć tej formy muzycznej.
Wczorajszy koncert zamknął utwór Piotra Czajkowskiego „Serenada na smyczki C-dur Op.48”. „Serenada to pierwotnie „muzyka nocą”, śpiewana przy akompaniamencie lutni pod oknem ukochanej. W XIX wieku powstało kilka słynnych serenad romantycznych napisanych przez orkiestrę smyczkową. Należy do niech także serenada C-dur Czajkowskiego, który zaliczał ją do swoich ulubionych utworów. Zawiera ona moc pięknych melodii, a jej brzmienie do dziś zachwyca bogactwem i spoistością. Część pierwsza wedle kompozytora to hołd oddany Mozartowi. Druga część „Moderato, dolce e molto grazioso” to przepiękny walc, pełen życia, zmysłowy i porywający. Jest przy tym niezwykle elegancki i wdzięczny. W pogodnej radosnej serenadzie „Elegia” stanowi kontrast. Przynosi ona chwilę poetyckiej refleksji i zamyślenia. Dzięki wykorzystaniu melodii ludowych finał tchnie rosyjskim charakterem” – tak o Czajkowskiej serenadzie pisze Wiesława Berny-Negrey.
Warto dodać, że elbląscy kameraliści odbędą wkrótce tournee po Hiszpanii. Na przełomie kwietnia i maja powtórzą swój występ w prestiżowych salach w takich miejscowościach jak San Sebastian, Bilbao, Fuenterrabia i Azkoitia.
EOK może być dumna ze swojego Pierwszego Dyrygenta Marka Mosia, który został nominowany przez TVP KULTURA do nagrody za najbardziej wyrazistą osobowość artystyczną. Trzymamy kciuki!
dk