UWAGA!

----

Ryszard dostrzegł w nas potencjał

 Elbląg, Ryszard dostrzegł w nas potencjał

Udział w „Bitwie na głosy” to dla niego przygoda życia. Uwielbia ludzi i ma wiele planów na przyszłość. O udziale w programie, o Ryszardzie Rynkowskim i jego nowym albumie „Razem” nagranym z udziałem elblążan opowiada Gabriel Bagiński. Już dziś zaprasza mieszkańców naszego miasta na promocję krążków z udziałem artysty i członów chóru „Bitwy na głosy”, która odbędzie się 6 grudnia.


       DK: Jak wspominasz casting do „Bitwy na głosy” i co skłoniło Cię do wzięcia w nim udziału?

       Gabriel Bagiński: Do castingu namówili mnie mój brat i tata. Informację o samym castingu wysłał do mnie kolega na facebooku. Mieszkałem jeszcze wtedy w Bydgoszczy i wahałem się, czy wziąć w nim udział. Zacząłem sobie już układać życie w Bydgoszczy. Studiowałem, miałem tam pracę. Przyjechałem na casting i po nim wszystko się zmieniło. Po prawie trzech miesiącach „Bitwy na głosy” zrezygnowałem z pracy w Bydgoszczy i przeniosłem się do Elbląga. Poszedłem jednak na casting bez żadnych większych nadziei, bo nie uważam się za jakąś wyjątkową osobę, wyjątkowego śpiewaka. Gdy dostałem informację, że przeszedłem pierwszy etap, bardzo się ucieszyłem. Byłem też bardzo zaskoczony i czekałem na ten drugi dzień, kiedy to trzeba było zaprezentować się przed Ryszardem Rynkowskim. Drugi dzień był bardziej stresujący, ponieważ miało się gwiazdę przed oczami i trzeba było się przed nią zaprezentować, jakoś ją zaczarować. No i dostałem się, w dogrywce co prawda, ale się dostałem. Zaczęła się ciężka praca nad materiałem do „Bitwy na głosy”.
      
       - Próby do każdego odcinka miały miejsce w Elblągu?
       - Wszystkie obrazy, które mieszkańcy Elbląga mieli okazję zobaczyć w telewizji, a które były prezentowane przed każdym naszym wykonem, były realizowane w Elblągu. Staraliśmy się zaprezentować nasze miasto w tych materiałach. Próby odbywały się również w Elblągu. Ćwiczyliśmy przez prawie cały tydzień. W poniedziałek zaczynaliśmy próby, we wtorek były próby kamerowe, wokalne i taneczne. W środę pracowaliśmy nad solówkami. Wtedy były też rozwiewane wszelkie wątpliwości chóralne. W czwartek w okolicach godz. 16 wyjeżdżaliśmy już do Warszawy. Z czwartku na piątek nocowaliśmy w hotelu, gdzie integrowaliśmy się z pozostałymi ekipami. Od pierwszego odcinka przypadliśmy sobie do gustu z ekipą z Brzegu, tj. ekipą Kamila Bednarka.
      
       - Jak wspominasz swoją solówkę? Duży był stres przed występem?
       - Śpiewałem „Sex Bomb” i „Always Look On The Bright Side Of Life”. Stres był na pewno duży. Tym bardziej, że ja nie czuję się jakimś tam frontmenem. Lepiej czuję się z tyłu jako osoba scalająca grupę. Były osoby, które lepiej czuły się na froncie. Nie było jednak wśród nas jakiegoś przechwalania i „parcia na szkło”. Ustalaliśmy między sobą, kto ma śpiewać solówkę w danym odcinku. Planowaliśmy to tak, że każdy, kto nie śpiewał dotąd solówki, to śpiewał ją w kolejnym odcinku. O wszystkim decydowaliśmy wspólnie. Nie było jakiegoś ustalania za plecami. Chyba to nas scaliło jako grupę.
      
       - Kto z Was wychylał się przed szeregi i był najbardziej zauważalny w Waszej grupie?
       - Najbardziej zauważalny był chyba Piotrek Jacyno. Swoim uśmiechem zarażał publiczność. Jest osobą, której nie da się nie zauważyć i to on zaskarbił sobie w jakiś sposób serca widzów. Tym bardziej, że to on rozpoczynał „Bitwę” śpiewając z Sandrą, Filipem i Agnieszką „The Lion Sleeps Tonight” i potem ją kończył „Snem o Viktorii”. Była to taka klamra spinająca całość. Na pewno to w jakimś stopniu urzekło elblążan i nie tylko ich, bo także całą Polskę, ale to, że doszliśmy do finału to zasługa każdego z nas z osoba i nas jako drużyny oraz Ryszarda.
      
       - Najtrudniejszy moment w programie. Był taki?
       - Ciężko go znaleźć. Był taki moment, że baliśmy się, że do tego finału nie dojdziemy. Cel charytatywny ciągle stał nam przed oczyma. Chcieliśmy, żeby wygrana została w Elblągu, a nie w Brzegu. Chcieliśmy tę naszą małą ojczyznę jakoś wspomóc. Ta wygrana mobilizowała nas w chwilach drobnych słabości. W chwilach zmęczenia ten cel zagrzewał nas do walki.
      
       - A jaki był najfajniejszy moment w „Bitwie na głosy”?
       - Oj, takich momentów było wiele. Po każdej wygranej bardzo się cieszyliśmy. Dla mnie osobiście takim fajnym momentem był odcinek, w którym zaśpiewaliśmy „True Colors”. Myślę, że w tym utworze udało nam się zaprezentować swoje możliwości. W tym właśnie utworze nasz chór pokazuje chyba swoje największe walory.
      
       - Co czuje się, gdy w finałowym odcinku czeka się na ogłoszenie werdyktu?
       - W każdym odcinku trzymaliśmy się za ręce. Emocje sięgały zenitu. Dwa razy zdarzyło się, że stojąc na scenie nie usłyszeliśmy wyników. Taki był gwar w studio. Była taka sytuacja, że widzowie przed telewizorami już wiedzieli, a my nie i staliśmy tak i w ogóle się nie cieszyliśmy! W finale miała miejsce prawdziwa bitwa, bitwa bardzo wyrównana. Głosy wahały się. Raz my mieliśmy ich więcej, raz grupa Kamila. Ostatecznie grupa z Brzegu wygrała. My dostaliśmy nagrodę pocieszenia 10 tysięcy złotych, co też jest wielkim sukcesem. Pieniądze poszły na konto Fundacji Elbląg. Nasza płyta, która się niedawno ukazała, ma w sobie szczególny cel. Skoro nie udało nam się zdobyć głównej nagrody tj. 100 tysięcy złotych, chcemy 90 tysięcy uzbierać z płyty i przekazać pieniądze również na Fundację Elbląg.
      
       - Możesz uchylić rąbka tajemnicy i powiedzieć, jaki jest Ryszard Rynkowski prywatnie? Jak się z nim pracuje?
       - Jest to ojciec spajający grupę, ojciec naszego sukcesu. Tak naprawdę jest to taki „dobry wujek”, który jak trzeba, to skarci, jak trzeba, to poklepie po plecach i powie jakieś ciepłe słowo, gdy ktoś ma chwilę słabości. Jest bardzo żartobliwą osobą. Potrafi sypać żartami z rękawa. Wielokrotnie zdarzało mu się to na próbie. Nieraz rozmawialiśmy o karierze Ryszarda, o tej wokalnej, ale też o epizodach filmowych, które mu się przytrafiły. Przebywaliśmy ze sobą bardzo dużo i Ryszard opowiadał nam o swoim życiu, o śmiesznych, ciekawych sytuacjach. To bardzo nas do siebie zbliżyło. To działało w dwie strony. On również poznał nasze historie. Od początku byliśmy ze sobą na „ty”. On nie chciał, żeby były jakiekolwiek bariery między nami.
      
       - A jak potoczyła się Wasza historia po programie? Utrzymywaliście wszyscy ze sobą kontakt?
       - Był taki okres po programie, kiedy nie wiadomo było, co się z nami stanie. W jakimś stopniu utrzymywaliśmy kontakty ze sobą. Spędziliśmy razem trzy miesiące i mimo, że były czasami jakieś zgrzyty, to czuliśmy się jak rodzina. Znamy się już na tyle, że wiemy, jakie kto ma problemy, bolączki, słabości. Każdy każdego wspierał i po programie też tak było. W którymś momencie po programie odezwał się do nas Ryszard i zaproponował nam udział w koncercie dla Telewizji Polskiej „Wianki nas Wisłą”. Zgromadziła się tam ogromna publiczność, bo występowało wtedy mnóstwo gwiazd z Polski i z zagranicy m.in. Katie Melua. Ryszard powiedział nam po programie, że nie chce, żeby to, nad czym pracowaliśmy i co stworzyliśmy przez parę dobrych miesięcy, znikło i nic po nas pozostało. Widział w nas potencjał. We wrześniu padła decyzja odnoście nagrania płyty. W wakacje zostaliśmy zaproszeni do domu Ryszarda w związku z naszym występem w Brodnicy, w okolicach której Ryszard mieszka. Bardzo fajnie spędziliśmy u niego czas, ale celem podróży był występ w Brodnicy, która nas również bardzo wspierała podczas występów w programie. W podziękowaniu wystąpiliśmy przed brodnicką publicznością. Na koncert przyszło ok. 5 tys. osób. Udało nam się nawet naciągnąć Ryszarda na karuzelę łańcuchową, na której wszyscy szaleliśmy z Ryszardem włącznie. Emocji było co niemiara. Po kilku wspólnych koncertach nasza więź się utrzymywała. We wrześniu Ryszard zadzwonił do mnie i powiedział, że zapadła już decyzja w sprawie płyty, że jest właśnie po rozmowach z Urzędem Miasta. UM nas bardzo mocno wspiera, podobnie jak sponsorzy elbląscy. Nikt nie wierzył w to, że uda nam się nagrać płytę. No i udało się.
      
       - Powiedz kilka słów o płycie: gdzie ją nagrywaliście, jakie utwory zawiera i gdzie można ją nabyć? Wiele osób pyta o nią.
       - Płyta to tydzień ciężkiej harówy, podczas którego musieliśmy odświeżyć trzynaście utworów i wlać w nie nowe tchnienie. Część aranżacji zmieniono w stosunku do programu. Nagrywaliśmy w studio Polskiego Radia Olsztyn. W pierwszych dniach mieliśmy tyle energii, że „zjadaliśmy” te piosenki jedną po drugiej. Nagrywanie całości tj. części chóralnej i symfonicznej trwało tydzień, czyli wszystko powstało bardzo szybko. Album składa się bowiem z dwóch płyt. Pierwsza zawiera nasze utwory śpiewane w „Bitwie”, druga symfoniczne wersje utworów Ryszarda z udziałem Elbląskiej Orkiestry Kameralnej i orkiestry „Sinfonia Baltica”. Album jest fajną propozycją na długie zimowe wieczory, bo wprowadza w dobry nastrój. Jest bardzo zróżnicowany i każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Ruszyło szereg akcji promocyjnych związanych z płytą. W dzień wydania płyty tj. 27 listopada mieliśmy taki krótki epizod w programie „Jaka to melodia?”. W kolejnych odcinakach będą wykonywane jeszcze cztery nasze utwory. Braliśmy też udział w „Teleexpressie” w kąciku muzycznym z Markiem Sierockim. Kolejnym elementem promocji był wczorajszy występ Ryszarda w „Dzień Dobry TVN”, gdzie częściowo opowiadał o płycie. Dziś Ryszard był w „Pytaniu na śniadanie”, gdzie mówił o płycie, ale i zapowiedział wydarzenie, na które ja również zapraszam wszystkich elblążan.
      
       - Chodzi o Waszą mikołajkową promocję płyty w Elblągu?
       - Tak, 6 grudnia o godz. 17 wcentrum handlowym przy ulicy Teatralnej,w sklepie z artykulami RTV i AGD, będziemy rozprowadzać nasz album w promocyjnej cenie. Proponowana cena jest o wiele niższa niż ta narzucana w sklepach. W akcji promocyjnej wezmą oczywiście udział Ryszard Rynkowski i uczestnicy „Bitwy”. Będzie można otrzymać autografy, porozmawiać z uczestnikami programu. Przyświeca nam szczytny cel. Zebrane pieniądze chcemy przeznaczyć na Fundację Elbląg. Chcemy pokazać całej Polsce, że Elbląg ma siłę i że Elbląg to jedność i pokazać miłość do swojej małej ojczyzny. Ten album jest też promocją Elbląga. Zapraszamy wszystkich elblążan na to wydarzenie.
      
       - Mam nadzieję, że elblążanie licznie zgromadzą się na promocji płyty i z chęcią ją kupią, bo warto! To może być także wspaniały podarunek pod choinkę. Wiążesz swoją przyszłość ze śpiewaniem?
       - Ze śpiewaniem raczej swojej przyszłości nie wiążę. Bardziej chciałbym zrobić coś dla ludzi, którzy chcą coś robić z muzyką, a nie mają zbyt wielu możliwości. Chcę im pomagać i wskazywać im drogę muzyczną. Chciałabym także, żeby w naszym mieście działo się więcej jakiś fajnych rzeczy. Nadal studiuję psychologię zarządzania w Bydgoszczy i chciałbym skończyć studia. Wcześniej zajmowałem się sprzedażą. Przerwałem to i teraz zajmuję się organizowaniem imprez. Wcześniej pracowałem jako akustyk w CSE „Światowid”. Tam miałem pierwszy kontakt ze światem muzyki, imprez i koncertów, a jak spróbuje się czegoś takiego, to ciężko do tego nie wracać. Lubię pracę z ludźmi. Śpiewałem też w chórze „Bel Canto”. Tam Marta Drózda-Kulkowska pokazała mi, czym jest muzyka chóralna. Tam chciałem spędzać swój czas, odnajdywałem się w tym. Odnosiliśmy sukcesy. Potem chór się rozpadł i część osób, a wśród nich i ja, przeszła do „Cantaty” i również tam się spełnialiśmy. Do dziś, jak tylko mam czas, choć mam go ostatnio bardzo mało, koncertuję z „Cantatą”.
      
      
      
dk

Najnowsze artykuły w dziale Kultura

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • To przechodzi ludzkie pojęcie, jak można tak traktować małe dziecko?! Zobaczcie ten filmik jaka masakra, wpiszcie w google: najgorsza matka na świecie
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    galwanizato457(2012-12-07)
Reklama