UWAGA!

----

Sebastian Riedel z Cree w Mjazzdze

 Elbląg, Sebastian Riedel z Cree w Mjazzdze
fot. nadesłana

Syn legendarnego frontmena grupy Dżem Ryszarda Riedla - Bastek Riedel ze swoją formacją bluesową Cree zagrają w środę o godz. 20.15 w klubie Mjazzga. Cree od lat konsekwentnie zdobywa miano jednej z najlepszych grup bluesowych w Polsce, a ich koncerty pozostawiają niezapomniane wrażenia. To wydarzenie jest okazją na zrobienie sobie i bliskiej osobie wspaniałego prezentu na Mikołajki!

Zespół został założony w 1993 r. w Tychach przez Sebastiana Riedla i Sylwestra Kramka. Nazwę Cree pomógł wymyślić ojciec Sebastiana, Rysiek Riedel, który zawsze fascynował się życiem i historią Indian. Sam także wspominał, że chciałby mieć zespół o takiej nazwie. Syn spełnił marzenie ojca i tak powstał zespół Cree. W tym samym roku zespół zadebiutował w Tychach, kolejne zaś lata poświęcił na tworzenie i doskonalenie swoich umiejętności. Ogólnopolski debiut Cree odbył się w 1997 r. podczas I Festiwalu Młodej Kultury a pierwszym sukcesem było zdobycie Grand Prix VI Olsztyńskich Nocy Bluesowych. Kolejnym wydarzeniem dla zespołu był , zarejestrowany przez TVP, koncert na ,,FAMIE” w Świnoujściu. Następnym etapem na drodze Cree do zaprezentowania swojej twórczości szerszej publiczności był koncert w Sali Kongresowej w Warszawie, jako support przed Johnem Mayallem. Zespół został bardzo ciepło przyjęty. W maju 1998 r. zespół został zaproszony do Francji na Festiwal w Lille i zagrał kilka udanych koncertów przed francuską publicznością. Brzmienie zespołu przypadło do gustu, znanym z wyszukanego smaku, Francuzom. Tuż przed wyjazdem do Francji, Cree zarejestrował materiał na debiutancką płytę, która otrzymała przychylne recenzje i znalazła uznanie wśród fanów bluesa i rocka. Popularność zespołu znacznie wzrosła po sukcesach odniesionych na Olsztyńskich Nocach Bluesowych, Przystanku Woodstock w Żarach i Rawie Blues w Katowicach. W grudniu 1998 r. zespół rozpoczął współpracę z wytwórniami Pomaton EMI i Scena FM i nagrał swoją pierwszą płytę. Zarejestrowano wówczas cały materiał z poprzedniej płyty, wprowadzając drobne korekty w brzmieniu utworów i dodając jeden nowy utwór pt. ,,Czyja to wina, może Twoja też …”
       Pierwszą płytę zespół nagrał w składzie: Sebastian Riedel - wokal, gitara, Dariusz Sarna - gitara basowa, Marek Gruszka - gitara, Adrian Fuchs - instrumenty perkusyjne oraz Krzysztof Głuch - fortepian. Gościnnie w nagraniu wzięli udział: Sylwester Kramek - gitara, Michał Giercuszkiewicz - instrumenty perkusyjne oraz Rafał Rękosiewicz- organy hamonda. W nagraniu uczestniczył także Paweł Berger z zespołu Dżem. Promując swoją pierwszą płytę Cree wystąpił w programie telewizyjnym 100% live, a także uczestniczył w trasie koncertowej razem z zespołem Perfect z okazji jego 20-lecia zespołu. W  2000 r., wokalista zespołu Cree, Sebastian Riedel zajął 2. miejsce w kategorii: najlepszy wokalista bluesowy w plebiscycie miesięcznika ,,Twój Blues”. Pod koniec 2000 r. zespół nagrał utwór pt. ,,Wesoła nowina” na płytę z bluesowymi kolędami oraz zrealizował teledysk dla telewizji Polsat. Lata 2000-2001 to okres znaczących zmian w składzie zespołu. Na stałe do zespołu powrócił Sylwester Kramek, natomiast odszedł Marek Gruszka i Dariusz Sarna, którego zastąpił na gitarze basowej ,wybitny śląski basista legendarnej grupy Krzak, Jurek ,,Kawa” Kawalec. W tym składzie zespół zaczął pracować nad materiałem do kolejnej płyty „Za tych”. Ukazała się ona w lipcu 2002 r. a nagrywana była w Zamku w Niepołomicach. Jej cechą charakterystyczną był wyjątkowy klimat i teksty piosenek. Płyta sprzedała się bardzo dobrze a magazyn „Twój Blues” uznał ją za bluesową płytę 2002 r. W 2003 r. z Cree odszedł Krzysztof Głuch, co przyczyniło się do zmiany brzmienia zespołu na mocniejsze, gitarowe przy jednoczesnej rezygnacji z klawiszy. Najbardziej bolesną stratą dla zespołu była śmierć Jurka Kawalca. 9 września 2003 r., po ciężkiej chorobie, odszedł wspaniały muzyk i przyjaciel. Jak podkreśla Sebastian Riedel ”Kawa jest , będzie i zostanie”. Nowym basistą w Cree został Lucjan Gryszka, doświadczony muzyk śląskiej sceny. W październiku tego roku zespół nakręcił teledysk, promujący film dokumentalny o Ryśku Riedlu, którego premiera odbyła się rok później.
       Rok 2004 przyniósł zespołowi kolejne zmiany. Adriana Fuchsa na instrumentach perkusyjnych zastąpił Tomasz Kwiatkowski, który do współpracy zaprosił grającego na instrumentach klawiszowych, znanego śląskiego muzyka, Adama Lomanię. W takim składzie zespół gra do dziś. Jednym z najważniejszych, jak nie najważniejszym, wydarzeniem tego roku dla zespołu było podsumowanie swej 10-letniej działalności artystycznej. Z tej okazji zespół wydał płytę pt. ,,Parę lat”, umieszczając na niej 10 utworów z poprzednich płyt (kilka w innych aranżacjach), w tym jeden nowy pt. ,,Parę Lat”. W tym też roku wokalista zespołu, Sebastian Riedel, wziął udział w programie Bar VIP, co przyczyniło się do zwiększenia popularności Cree. W grudniu 2007 r. zespół Cree wydał kolejną, piątą już płytę, w ciągu swej działalności ,,Tacy sami”. Płyta zebrała dobre recenzje w prasie muzycznej. W maju 2009 r. zespół Cree wystąpił we Wrocławiu na ,,Thanks Jimi Festiwall” poświecony Jimiemu Hendrixowi. Na głównej scenie tego festiwalu pojawił się wokalista grupy Cree Sebastian Riedel i tacy muzycy jak: Leszek Cichoński, Mieczysław Jurecki i Marek Raduli. Wraz z 6 tys. uczestników festiwalu zagrali oni utwór,
       ,Hey Joe”, bijąc tym samym rekord Guinessa. 6 czerwca 2009 r. miało miejsce kolejne ważne wydarzenie w historii zespołu. W pięknej scenerii Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach, przy współudziale orkiestry kameralnej AUKSO z Tychów pod kierownictwem Marka Mosia, dyrygenta i dyrektora orkiestry, Zespół Cree obchodził kolejny swój jubileusz 15-lecia działalności artystycznej. Gośćmi koncertu byli : Józef Skrzek, Krzysztof Głuch, Marek Gruszka, Jan Gałach i Adrian Fusch. Koncert ten został udokumentowany i wydany na płycie audio „15” oraz na płycie DVD . Latem 2012 r. ukazała się kolejna płyta zespołu - ,,Diabli nadali”.
       Mottem zespołu i jego myślą przewodnią są słowa często używane przez Sebastiana Riedla : ,,Żeby żyć trzeba grać, żeby grać trzeba żyć”.
       Obecny skład zespołu:
       Sebastian Riedel - wokal,gitara
       Sylwester Kramek - gitara
       Lucjan Gryszka - gitara basowa
       Adam Lomania - instrumenty klawiszowe
       Tomasz Kwiatkowski - perkusja
      
       Bilety na koncert dostępne w klubie Mjazzga w cenie 35 zł w przedsprzedaży oraz 40 zł w dniu koncertu. Ilość ograniczona.
      
       Następny koncert - 15 grudnia Raggafaya.
       Więcej na www.mjazzga.pl oraz www.facebook.com/klubmjazzga
      
      
Koncerty z cyklu "Jesień w Mjazzdze" organizowane są we współpracy z Departamentem Kultury UM w Elblągu. Patronat nad nimi objęła Elbląska Gazeta Internetowa portEl, Dziennik Elbląski oraz Telewizja Elbląska.

Najnowsze artykuły w dziale Kultura

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Do szewskiej pasji doprowadza mnie każda informacja o tym - że dzieci kogoś znanego kontynuują to co zaczęli Ich rodzice. Bez względu na to, czy była to mama albo tata. To zjawisko lub raczej maniera, znana jest w świecie artystycznym. Dotyczy zarówno muzyki jak i kina. Już nawet polityki. Wyjątkowo rażąc, tym bardziej im mocniej znany był rodzic, obecnego kontynuatora. A raczej jego naśladowcy. Bracia Cugowscy, Natalia Kukulska czy też syn Ryśka Rydla to bardziej lub mniej, osoby korzystające ze sławy swoich rodziców. Przeciętność, a czasem brak talentu u naśladowców maskuje nazwisko. Bo przecież i do Elbląga przyjeżdża ''syn Ryśka Rydla '' Sztuczność w wyglądzie, próba upodobnienia się do ''oryginału'' łącznie z naśladowaniem głosu, sposobu zachowania na scenie, we mnie budzi niechęć i pewne zażenowanie. Rysiek Rydel to była Osobowość to Ikona. Charyzma i Syzyf. Pchający przed sobą kamień, który co pewien czas cofał się, przetaczając się po Ryśku. Czasem pomagała w whisky, a czasem coś mocniejszego. To coś mocniejszego zabrało w końcu Ryśka ze sobą. Na zawsze. Ja pamiętam Go i pamiętają Go wszyscy Jndianery. I nie chcę, aby przypominał mi o Ryśku nawet jego syn. Bo to nie Indianer.
  • Napisałem Rysiek Rydel, bo tak moje pokolenie Go nazywało.
  • Jaki masz chłopie problem, że syn lekarza może zostać lekarzem, że syn prawnika może zostać prawnikiem. Byłem jeszcze młodym smokiem jak Rysiek zmarł ale pamiętam to co sie stało
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Szybki biker(2012-12-03)
  • Rower czytaj uważnie. To czemu nie został lekarzem albo prawnikiem. Nie znasz odpowiedzi. Bo ja znam.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Teżczytam(2012-12-03)
  • U-7 przez zaszufladkowanie dużo tracisz. .. mnie osobiście denerwują staruchy mówiące, piszące, jednym słowem bredzące o tym, że jak ktoś coś zrobił to inny nie potrafi zrobić tego lepiej, inaczej lub jeżeli ktoś był prekursorem danego nurtu to jest jedynym niepowtarzalnym i jedynym włąsciwym wykonawcą danej dziedziny a cała reszta to złom. Współczuje podejścia i klapek na oczach i szkoda w ogóle to dłużej komentować.
  • Jeszcze bardziej denerwował mnie Nalepa. Dla mnie zespół istniał kiedy solistką była Mira. Po jej odejściu, tylko forsa była powodem trwania zespołu. Łącznie z gibającą się młodą Panią która zastąpiła Nalepie żonę. Marazm i trwanie w starym repertuarze, to nie to czego oczekiwano od zespołu.
  • Jimmy Hendriks, King, Lennon, Jegier Ich też będziesz zastępował ? Mercedes, Bentley to ludzie i samochody które się nie da zastąpić ! Ani podobnymi ani innymi - bo to historia i Tradycja. Niepowtarzalność ! Jak Biblia. Wróć tam gdzie Twoje miejsce. Do tańca na lodzie. Do Muminków.
  • To, ze w kimś została cząstka rodzica, to coś złego? Głoś ma świetny, fakt jak pierwszy raz usłyszałam piosenke ZA TYCH to myślałam, że śpiewa jego ojciec. Ale mi sie to bardzo podoba, że ma w sobie coś za czym wszyscy tęsknią. Jak ktoś wyżej napisał, nie szufladkuje sie ludzi, bo każdy ma inny charakter, inny styl zycia i nie ma dwóch takich samych osób, nawet jeśli sa to bracia czy siostry bliźniacy. ..
  • Zgoda. Mamy różny gust. A z gustami się nie dyskutuje. Chciałem zwrócić tylko uwagę, że ja nie lubię ''łatwizny '' a przecież to zjawisko istnieje. Nie dziedziczy się po rodzicach umiejętności grania na żadnym instrumencie, ani ich głosu. Bo gdyby tak było, ja powinienem jak ojciec grać na skrzypcach. A po ulicy chodziłby nie jeden Kiepura. Twierdzę, że głos jest często modelowany przez dzieci, celem uzyskania lepszego efektu. To już jest maniera. Ale też nie bronię nikomu iść w ślady rodziców. Ale czy warto być ich, zaledwie namiastką ?
  • pier. .. olenie w stylu metallica skonczyla sie na kill'em all. .. dlaczegosz odbierasz komus prawo do robienia tego, co lubi tylko dlatego, ze jego ojciec wiele osiagnal?
  • Kill Em All, trzy 3,5 miliona płyt, cudo klasyki metaliki.
  • Richard Riedl był Ślązakiem. U niego w domu mówiło się i po niemiecku i po polsku i taką śląską odmianą Wasser-Polnisch. Zmarł, a właściwie zaćpał się na własne życzenie. Nie on pierwszy i ostatni. Poszedł w ślady J. Hendrixa, J. Joplin, J. Morrisona, Kurta Cobana i dziesiątków im podobnych. Nie był w tym oryginalny. Ćpał - jego sprawa. Wiedział, że młodo umrze - jego sprawa. Zmarł - zrobił krzywdę najbliższym, być może fanom jego talentu. To przede wszystkim rodzinny problem - także Riedla-Jr. , który zawitał do nas. Na tym forum jakiś mało delikatny człowiek obraził Tadeusza Nalepę. Postąpił brzydko. Bo akurat Tadeusz Nalepa był wspaniałym bluss-manem i przeciwnością Richarda Riedla - chiał żyć, chciał żyć dla swojej rodziny i fanów jego wielkiego talentu. Zmogła go straszna i nieuleczalna choroba. Ale Jego kultowe utwory pozostały - na zawsze.
Reklama