Sześciu artystów, jedna wystawa

Sześć różnych osobowości, sześć różnych ścieżek artystycznych, ale jedno wspólne miejsce działania – Elbląg. Lokalni artyści tworzący dzieła na poziomie europejskim, które od teraz widoczne są w Ratuszu Staromiejskim. Zobacz więcej zdjęć.
Wystawa, którą można oglądać w Ratuszu Staromiejskim jest ostatnią z cyklu „Sztuka elbląska XX wieku”. Dzieła Romana Fusa, Andrzeja Szadkowskiego, Tadeusza Jarmużewskiego, Zbigniewa Książkiewicza, Józefa Łapińskiego oraz Mirosława Czarnego prezentowane na wystawie pochodzą z Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu, Galerii El i zbiorów prywatnych. Wśród prezentowanych dzieł znajdują się te z zakresu malarstwa, grafiki czy rzeźby.
Wczorajszy (6 listopada) wernisaż prac sześciu, nieżyjących już artystów elbląskich był wyjątkowy pod wieloma względami. Nie zabrakło wzruszeń, podziękowań i różnych wspomnień, ale także i kilku bardziej cierpkich słów.
– Jestem pełen uznania dla pani Olechnowicz, że udało jej się zdobyć te prace, które dzisiaj widzimy, ale od razu nasuwa się pytanie. Tylu artystów o dorobku życiowym, po tylu wystawach zagranicznych, z tyloma nagrodami…Co się stało od tego 1945 roku, wojny nie było, a jednak nie można „wyciągnąć” prac tych artystów, którzy pracowali tu tyle lat, co się z nimi stało? Odpowiedź jest prosta, choć przykra. Nikt się tymi pracami nie zainteresował, tą spuścizną ludzi, którzy odchodzili, nikt nie gromadził tych prac kiedy żyli. Byliśmy dumni z ich osiągnięć, ale nie zrobiliśmy nic, żeby zachować to dla przyszłych pokoleń, bo to przecież nasi, mieli wprawdzie jakieś zagraniczne sukcesy, ale to tacy elblążanie. Tu się przejawia nasza prowincjonalna potworność. Kochamy wszystko to, co przychodzi gdzieś z zewnątrz, ale nie umiemy docenić tego, co mamy tutaj – mówił podczas wernisażu Janusz Hankowski, jeden z najwybitniejszych artystów w powojennej historii Elbląga. – Te prace są na europejskim poziomie, nie biegły one za jakąś modą, nie znalazły się w modnych żurnalach o sztuce, ale one były elbląskie, tutejsze. Pamiętam, jak chciałem zlikwidować pracownię Zdzisława Jakubowskiego, nikt prac nie chciał przejąć, nie było też bliższej rodziny. Całe szczęście udało się część spuścizny przekazać Muzeum, ale gdzie były inne instytucje? Gdzie nasza administracja, która powinna obwieszać się tymi obrazami. Iluż to urzędników było, którzy odpowiadali za kulturę w Elblągu, za to, żeby ona tu pozostała, żeby ona tu była…Teraz mamy trudności z wyszukaniem prac sprzed kilku lat. Są ludzie, którzy nie chcą po prostu ich pożyczać, bo „skoro nie chcieliście wcześniej, to teraz kiedy odszedł to jest to wyłącznie moje”. Wybaczcie Państwo te gorzkie słowa, ale chciałbym aby zapadło to w świadomości tych, którzy może będą decydowali o losie przyszłych artystów, tych z nowej generacji.
Prace artystów będzie można oglądać do końca listopada w Ratuszu Staromiejskim. Wstęp na wystawę jest bezpłatny.
Wczorajszy (6 listopada) wernisaż prac sześciu, nieżyjących już artystów elbląskich był wyjątkowy pod wieloma względami. Nie zabrakło wzruszeń, podziękowań i różnych wspomnień, ale także i kilku bardziej cierpkich słów.
– Jestem pełen uznania dla pani Olechnowicz, że udało jej się zdobyć te prace, które dzisiaj widzimy, ale od razu nasuwa się pytanie. Tylu artystów o dorobku życiowym, po tylu wystawach zagranicznych, z tyloma nagrodami…Co się stało od tego 1945 roku, wojny nie było, a jednak nie można „wyciągnąć” prac tych artystów, którzy pracowali tu tyle lat, co się z nimi stało? Odpowiedź jest prosta, choć przykra. Nikt się tymi pracami nie zainteresował, tą spuścizną ludzi, którzy odchodzili, nikt nie gromadził tych prac kiedy żyli. Byliśmy dumni z ich osiągnięć, ale nie zrobiliśmy nic, żeby zachować to dla przyszłych pokoleń, bo to przecież nasi, mieli wprawdzie jakieś zagraniczne sukcesy, ale to tacy elblążanie. Tu się przejawia nasza prowincjonalna potworność. Kochamy wszystko to, co przychodzi gdzieś z zewnątrz, ale nie umiemy docenić tego, co mamy tutaj – mówił podczas wernisażu Janusz Hankowski, jeden z najwybitniejszych artystów w powojennej historii Elbląga. – Te prace są na europejskim poziomie, nie biegły one za jakąś modą, nie znalazły się w modnych żurnalach o sztuce, ale one były elbląskie, tutejsze. Pamiętam, jak chciałem zlikwidować pracownię Zdzisława Jakubowskiego, nikt prac nie chciał przejąć, nie było też bliższej rodziny. Całe szczęście udało się część spuścizny przekazać Muzeum, ale gdzie były inne instytucje? Gdzie nasza administracja, która powinna obwieszać się tymi obrazami. Iluż to urzędników było, którzy odpowiadali za kulturę w Elblągu, za to, żeby ona tu pozostała, żeby ona tu była…Teraz mamy trudności z wyszukaniem prac sprzed kilku lat. Są ludzie, którzy nie chcą po prostu ich pożyczać, bo „skoro nie chcieliście wcześniej, to teraz kiedy odszedł to jest to wyłącznie moje”. Wybaczcie Państwo te gorzkie słowa, ale chciałbym aby zapadło to w świadomości tych, którzy może będą decydowali o losie przyszłych artystów, tych z nowej generacji.
Prace artystów będzie można oglądać do końca listopada w Ratuszu Staromiejskim. Wstęp na wystawę jest bezpłatny.
Marta Wiloch