UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Zostańmy w domu: Piraci i kowboje (odc. 22)

 
Elbląg, Zostańmy w domu: Piraci i kowboje (odc. 22)

Po świątecznej przerwie wracamy z kolejną porcją porad w ramach naszego „cyklu na czas pandemii”. Dziś gra i serial, a na koniec… wykład.

Na początek przyjrzymy się serii Assassin’s Creed, a konkretnie jej „pirackiej” części – Black Flag. Zajrzymy też na Dziki Zachód (choć nie do końca), przyglądając się serialowi Westworld. Później czeka nas wizyta w Centrum Sztuki Galerii EL. Zaczynamy!

 

Błogie życie pirata

Seria Assassin’s Creed jest szeroko znana fanom komputerowej rozrywki, a zmagania tytułowych asasynów z templariuszami, które w opowiadanej przez produkcję fabule trwają, o dziwo, przez cała historię ludzkości, to temat na długie referaty. Dlatego nie będę tu pisać o wszystkich „Asasynach”, a zwrócę uwagę na jedną, wciąż zasługującą na uwagę część serii, opatrzoną podtytułem Black Flag.

Black Flag to, jak wszystkie inne części kultowej serii (a jest ich razem z pobocznymi produkcjami kilkanaście) gra akcji, w której kierujemy jednym z tytułowych zabójców. Skradamy się, po cichu likwidujemy wrogów, wykonujemy zadania, a pomaga nam w tym cały wachlarz umiejętności, którymi dysponują asasyni. Chociaż wszystkie produkcje osadzone są w konkretnych realiach historycznych (a fikcyjne zmagania bohaterów przeplatają się z prawdziwymi wydarzeniami), to bardzo silne są tutaj elementy science fiction. W świecie gry za pomocą nowoczesnej technologii tak naprawdę wcielamy się bowiem w osoby z innych epok, starając się „odtworzyć” ich udział w wydarzeniach przeszłości. Wszystko to związane jest z odwiecznym konfliktem między asasynami i templariuszami trwającym także współcześnie, a oni sami dzięki wspomnianej technologii… A, może zostawmy te szczegóły. Historia tak w Black Flag, jak i w innych częściach, jest pokręcona, mocno naiwna, a z drugiej strony potrafi wciągnąć, zwłaszcza gdy na naszej drodze spotkamy prawdziwe postaci znane z kart historii. Tylko nie o to chodzi w tej grze.

O co więc chodzi? W tej pirackiej części serii, w której sterujemy Edwardem Kenwayem, przede wszystkim… pływamy statkiem (cóż za zaskoczenie). Na otwartej mapie świata czeka nas szereg misji odnoszących się do głównej fabuły, a także mnóstwo aktywności pobocznych. To, co mnie samego urzekło w tej konkretnej odsłonie „Asasyna”, to właśnie te morskie podróże, przemieszczanie się okrętem z miejsca na miejsce, któremu towarzyszą szanty (które sami odblokowujemy stopniowo w czasie gry), bitwy morskie (do których warto przygotować statek i załogę uzyskując kolejne ulepszenia), poszukiwanie skarbów na morskim dnie itp. itd. Edward Kenway to jak na tę serię bohater nietypowy, nieco nieokrzesany, niekoniecznie identyfikujący się ze sprawą ratowania świata, ale nie może być przecież inaczej, skoro to pirat z krwi i kości.

Poza tym w Black Flag dostajemy to, co zawsze w tej serii: skradanie się, wykonywanie zadań, milion „znajdziek” do odblokowania na sporej wielkości mapie. Jeśli ktoś nie lubi Assassin’s Creed, nie polubi ich po tej części. Jeśli ktoś lubi taką rozrywkę, to pewnie ten tytuł doskonale zna. Jeśli ktoś jednak nie miał styczności z serią, to z pewnością może zainteresować się tą częścią, która mimo upływu lat godnie się zestarzała i wciąż potrafi dostarczyć mnóstwo rozrywki. Kto wie, może będzie to początek zainteresowania innymi „Asasynami”? Polecam serdecznie, jednak tylko pełnoletnim użytkownikom komputerów czy konsoli.

 

Ludzie, androidy, dziki zachód…

Westworld, serial dostępny ofercie HBO GO, ma swoje wzloty i upadki, te drugie stanowiły jednak raczej domenę drugiego sezonu. W miarę upływu czasu od kontaktu z tą produkcją dochodzę jednak do wniosku, że pomimo pewnych wad (choćby lekkiego „przekombinowania” historii w pewnym jej momencie i stosowania nieco dyskusyjnych zabiegów narracyjnych, o których nie napiszę więcej, by nie spoilerować) serial jako całość okazał się być godną, choć nieco bardziej wymagającą rozrywką. Może więc warto przyjrzeć mu się na nowo, zwłaszcza że właśnie ukazują się nowe odcinki trzeciego już sezonu?

No dobrze, ale o co chodzi w tej produkcji? „Westworld to park rozrywki przeznaczony dla najbogatszych obywateli, którzy mogą spełnić w nim swoje marzenia i najskrytsze pragnienia. Jedna z przestrzeni przypomina Dziki Zachód, znany z amerykańskich filmów i seriali, jednak zamieszkany przez hosty, czyli androidy wyglądające jak prawdziwi ludzie. Hosty posiadają co prawda sztuczną inteligencję, jednak nad ich działaniami czuwają pracownicy parku rozrywki. Do czasu… W pewnym momencie hosty zaczynają przejmować kontrolę nad swoimi zachowaniami” – czytamy na stronie HBO GO. Te kilka zdań skrótowo przedstawiają zawiązanie fabuły, którą naprawdę grzechem byłoby szerzej opisywać komuś, kto z Westworld nie miał do czynienia. Co więcej można w takim razie napisać o serialu?

Można wspomnieć o świetnej muzyce, bo choćby utwór otwierający każdy odcinek zdecydowanie zapada w pamięć. Można napisać o świetnych bohaterach, np. o androidzie Dolores granym przez Evan Rachel Wood czy właścicielu parku Robercie Fordzie (w tej roli jak zawsze znakomity Antony Hopkins). Koniecznie trzeba też wspomnieć o całym etycznym tle serialu. Czy mieszkańcy Westworld to wciąż maszyny czy jednak bliżej im do ludzi? Czy można robić wszystko to, na co ma się ochotę, jeśli nie niesie to za sobą żadnych konsekwencji i nie wyrządza innym szkody? Te pytania przewijają się w produkcji w miarę przebiegu historii, a na pewno mogą zrodzić się także w głowie samego widza.

Westworld to świetna historia dla pełnoletniego miłośnika seriali, która zostaje w głowie na dłużej. Pora więc chyba wrócić do tego świata i zacząć oglądać trzeci sezon…

 

O sztuce przez Internet

Centrum Sztuki Galeria EL kontynuuje swoją aktywność online w czasie pandemii i zaprasza na kolejną już część wykładów poświęconych sztuce, które można obejrzeć w serwisie YouTube. „Wykorzystując nieplanowaną przerwę w tradycyjnej pracy galerii, staramy się zaproponować realizując krótkie opowiadania o wybranych aspektach sztuk wizualnych, z którymi mamy do czynienia” – czytamy na stronie Galerii.

W linkowanym odcinku o fotografii i malarstwie w kontekście konfliktów wojennych opowiada Stanisław Małecki. Z filmu dowiemy się m. in. kto był pierwszym „wojennym fotoreporterem” czy jak zmieniało się przedstawianie wojny w sztuce w miarę upływu wieków. Warto posłuchać i zobaczyć, co pracownicy Galerii EL mają do zaproponowania elblążanom w tym czasie, w którym o osobistym odwiedzeniu instytucji kulturalnych możemy póki co tylko pomarzyć.

Przedstawiciele Centrum Sztuki Galeria EL informują, że ich cykl wykładów będzie w najbliższym czasie kontynuowany. „Powoli wchodzimy w galeryjno-domowo-poświąteczną rzeczywistość omawiając z zespołem tematy, które mogłyby zainteresować naszych bywalców, a jednocześnie posłużyć za inspirację do kolejnych realizacji mini Wykładów o Sztuce. Kilka pomysłów do głowy przyszło i aż chce się spróbować” – czytamy na facebookowym profilu Galerii. Czekamy!

Tomasz Bil
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
Reklama