[ X ]
Nie ma wolnej prasy bez finansowego wsparcia reklamodawców. Wszystko co publikujemy poniżej dostajesz w zamian za oglądanie banerów.To chyba nie jest wygórowana cena? Może wyłącz więc AdBlocka?

UWAGA!

Zadbaj o swoją przyszłość. Idź na wybory!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Życie jest pełne absurdów i śmiesznych sytuacji

 
Elbląg, Limo bawiło elbląską publiczność w sobotni wieczór
Limo bawiło elbląską publiczność w sobotni wieczór (fot. AD)

W sobotę (24 sierpnia), w ramach Elbląskich Nocy, na Dziedzińcu Galerii EL zaprezentowały się kabarety: Puk, K2, Jurki oraz Limo. Publiczność bawiły do łez, szczególnie trójmiejski team Abelarda Gizy. My zapytaliśmy członków Limo, co ich śmieszy, o "życie w sieci", a także o awanturę, którą wywołał o skecz o papieżu.

Czy po skeczu Abelarda o papieżu, za który na TVP została nałożona kara w wysokości 5 tys. zł, zwracacie większa uwagę na poprawność tekstów?
       LIMO
: - Nie, nic się nie zmieniło. To nas motywuje jeszcze bardzie do tego, żeby robić swoje. Skarg było chyba 12, a oglądało nas wiele tysięcy osób, nie mamy więc z tym problemu.
      
       Do Abelarda
: A jak twój stand up został przyjęty w kabaretowym środowisku. Nie zostałeś „czarną owcą”?
       Abelard Giza: -  Nie, tylko w środowisku seminarzystów (śmiech). To politycy i media nadmuchały ten balon, poprzekręcały różne rzeczy. Powinniśmy się cieszyć, bo mamy świetną reklamę i dużo występów. Ludzie z "Dwójki" byli zachwyceni. Za 5 tysięcy złotych program był w większości mediów.
      
       Wy rozbawiacie publiczność, a co na co dzień was bawi?
       LIMO
: - Rzeczy zaskakujące. Życie przygotowuje takie zbitki absurdów, których nikt by się nie spodziewał. Dobra książka lub film też potrafią nas rozbawić. W naszych skeczach coraz więcej jest o dzieciach, co również nie jest bez powodu. Coraz więcej osób z naszej ekipy ma dzieci, co dostarcza wielu inspiracji i śmiesznych sytuacji. Mniej nas bawi świat kabaretów, bo działamy w podobnych klimatach, ale gdy zdarzy się dobry skecz to też nas oczywiście rozbawia.
      
       Jak sobie radzicie, gdy musicie wyjść na scenę w dzień, który z jakiegoś powodu nie jest najlepszy
       LIMO
: - Wyjście na scenę, wbrew pozorom, dobrze robi w takich sytuacjach. Po mega traumie jedno z nas bierze wolne, natomiast, kiedy jesteśmy np. chorzy, adrenalina sprawia, że odchodzi gorączka i zmęczenie. Wtedy jesteś w stanie wspiąć się na wyżyny. Często następnego dnia po występie stwierdzasz, że choroba po prostu przeszła. Jest w tym więc jakaś magia. Podobnie jest w przypadku sytuacji trudnych emocjonalnie. Gdy dostajesz zwrot energii od publiczności, to nie sposób nie angażować się w występ i myśleć o czymś innym. Kiedy widowni poprawia się humor to nam też.
      
       Zaczynając od „Wożonka” poprzez kolejne produkcje krótkometrażowe dało się zauważyć ogromny postęp, zwłaszcza od strony technicznej. Ktoś wam pomaga czy robicie to sami od A do Z?
       LIMO
: - My reżyserujemy, wymyślamy, piszemy oraz występujemy w nich, a od strony technicznej zajmuję się tym Grupa Impact z Gdańska. Członkiem tej grupy jest elblążanin więc można powiedzieć, że macie w nie jakiś wkład. Ostatnio jednak coraz mniej działamy na tym obszarze, poszliśmy trochę w innym kierunku.
      
       Czy właśnie te filmiki miały na celu dotarcie do odbiorców poruszających się na co dzień w sieci?
       LIMO:
- Tak, ale też tymi skeczami, które wrzucaliśmy. Mieliśmy taki pomysł, żeby bawić się z tą formą, które zmieniamy co jakiś czas. Raz jest to właśnie filmik, raz skecz, raz piosenka czy nawet spektakl. Próbujemy się bawić, żeby rutyna nas nie zjadła. Ważne jest też, aby się rozwijać, co jest dla nas frajdą.
      
       Czy w waszej długoletniej karierze były jakieś występy, które szczególnie zapadły wam w pamięć?
       LIMO
: - Graliśmy kiedyś w więzieniu i odbiór był bardzo pozytywny. Po występie otrzymaliśmy robione własnoręcznie prezenty typu: rzeźby, obrazki itp. Była to dla nas bardzo ciekawa przygoda, mimo iż na początku zastanawialiśmy się jak to wyjdzie. Stres był, ale bezpodstawny. To była bardzo fajna przygoda.
       Zdarzyło nam się także występować dla młodzieży niepełnosprawnej umysłowo, co wtedy również było dla nas nowością. Nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać, ale występ był udany i była masa śmiechu.
      
       Najczęściej takie osoby są chyba bardzo szczere?
       LIMO:
- Szczere do bólu. Kiedy w skeczu celowo powiedziałem „rzut przeszczepem” w odpowiedzi usłyszałem z widowni „rzut oszczepem, baranie!”. Widać było, że publiczność się zaangażowała, co zawsze jest przyjemne.
      
mm
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
Reklama