Karol Przybyła: „To wciąż nie jest to, czego oczekujemy” komentarze pomeczowe

Olimpia Elbląg wróciła z Zambrowa z kompletem punktów, ale spokojnego popołudnia zdecydowanie nie miała. Elblążanie szybko objęli dwubramkowe prowadzenie, później sami pozwolili gospodarzom wrócić do gry i do końca musiała być uważana. Trener Karol Przybyła docenił charakter swojego zespołu, jednocześnie nie ukrywając, że pod względem piłkarskim wciąż oczekuje znacznie więcej.
Sami stworzyli sobie problemy
Początek spotkania ułożył się dla Olimpii niemal idealnie. Dwie szybko zdobyte bramki pozwalały myśleć o spokojniejszym kontrolowaniu wydarzeń na boisku. Zamiast tego elblążanie na własne życzenie przywrócili rywala do meczu.
– Na pewno mecz, który nie był najlepszy w naszym wykonaniu, bo sami na własne życzenie znowu pakujemy się w problemy. Prowadzimy 2:0, szybko obejmujemy prowadzenie, ale niestety indywidualne błędy powodują, że tracimy taką bramkę, którą w zasadzie strzelamy sobie sami. Szkoda, że to wypuściliśmy. Mogliśmy iść po kolejne bramki i pewnie w drugiej połowie byłoby spokojniej – mówił na pomeczowej konferencji Karol Przybyła.
Gol dla gospodarzy zmienił obraz spotkania. Olimpia Zambrów dostała impuls, a przewaga przyjezdnych przestała dawać poczucie bezpieczeństwa.
- Podaliśmy gospodarzom tlen i w końcówce, w zasadzie do końca, musieliśmy drżeć o wynik. Nie zamknęliśmy też tego meczu w drugiej połowie, gdzie mieliśmy ku temu świetne sytuacje – podkreślił szkoleniowiec Olimpii.
Charakter był podstawą
Trzy punkty pojechały jednak do Elbląga. Karol Przybyła zwrócił uwagę przede wszystkim na determinację drużyny, która mimo trudniejszych momentów potrafiła utrzymać prowadzenie.
– Dzisiaj wygraliśmy głównie na charakterze, na determinacji, co jest dla nas podstawą, bazą do tego, co chcemy robić dalej. Natomiast cały czas nie jest to to, czego oczekiwalibyśmy od naszej drużyny.
Szkoleniowiec nie zamierza więc sprowadzać oceny spotkania wyłącznie do korzystnego rezultatu. Olimpia zdobyła komplet punktów, jednak pozostawiła rywalowi zdecydowanie zbyt dużo przestrzeni na powrót do meczu.
– Cały czas pracujemy nad własnym modelem gry, żeby takie mecze po prostu wygrywać spokojnie i po piłkarsku – zaznaczył Przybyła.
Frycowe beniaminka
Z zupełnie innej perspektywy spotkanie oceniał Michał Kolanowski. Trener Olimpii Zambrów zwracał uwagę przede wszystkim na fatalny dla jego zespołu początek. Dwa zagrania za linię defensywy wystarczyły elblążanom do stworzenia dogodnych sytuacji i szybkiego zbudowania przewagi.
– Straciliśmy dwie szybkie bramki i to determinuje całe spotkanie. W bardzo prosty sposób, bo były to dwa długie podania za linię obrońców. Z tego przeciwnik wychodził do sytuacji w zasadzie sam na sam – mówił szkoleniowiec gospodarzy na konferencji pomeczowej.
Problemy Zambrowa dodatkowo powiększyły kontuzje. W środku tygodnia urazu doznał podstawowy obrońca Kamil Mosionek, a sztab musiał dokonać wymuszonych zmian w defensywie.
– Mamy wielu młodych chłopaków. Na środku obrony wypadł nam Kamil Mosionek, który jest podstawowym obrońcą i w środku tygodnia doznał kontuzji. Do tego jest jeszcze dwóch chłopaków kontuzjowanych. Musimy też te frycowe zapłacić w tej lidze, bo wielu z tych zawodników pierwszy raz gra w III lidze.
Kolanowski podkreślał jednak, że mimo dwubramkowej straty jego drużyna nie wypadła z gry i do ostatnich minut mogła myśleć przynajmniej o remisie.
– Cieszy mnie, że do końca była szansa na punkty. To nie było tak, że przeciwnik totalnie nas zdominował od początku i wygrał 3:0. Koniec końców punktów nie ma, natomiast był tutaj do wyrwania punkt i to było kluczowe, żeby spróbować go zdobyć. W naszej sytuacji, jako beniaminek, musimy te punkty wyrywać, szczególnie u siebie.
Kolejne spotkanie Olimpia rozegra w środę, 19 sierpnia. Żółto-biało-niebiescy podejmą rezerwy Widzewa Łódź. Początek spotkania na stadionie przy Skrzydlatej o godz. 17.
Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg