Rozpędzony Widzew II pokonał Olimpię

Pięć kolejnych zwycięstw Widzewa II i pięć kolejnych porażek Olimpii. W Łodzi spotkały się drużyny znajdujące się na przeciwnych biegunach formy i niespodzianki nie było. Widzew II wygrał pewnie i ani przez moment nie sprawiał wrażenia zespołu, który zamierza zatrzymać swój rozpęd.
Mecz ledwo zdążył się rozpocząć, a Olimpia już musiała zbierać się po pierwszym ciosie. Faul, dośrodkowanie, chwila chaosu w polu karnym i Sebastian Zieleniecki, najaktywniejszy w całym zamieszaniu, głową skierował piłkę do siatki. Tymon Wojciechowski już na początku meczu musiał wyjmować piłkę z bramki. Zaczęło się źle, szkoda, bo pragnienia kibiców były jasno ukierunkowane. Wypatrywano reakcji, oznak życia i odpowiedzi na serię bezbarwnych występów. Pięć kolejnych porażek na boisku ciągnęło się za Olimpią, bo walkower z GKS-em Bełchatów poprawił tabelę, ale nie nastroje. Potrzebny był mecz z charakterem i piłkarską złością, zakończony zdobyczą punktową. Początek w Łodzi wyglądał jednak jak ponure przypomnienie ostatnich tygodni. Po straconej bramce żółto-biało-niebiescy nie pozostawali bierni. Próbowali odpowiedzieć, szukali przestrzeni i momentu, który pozwoliłby wrócić do meczu. Próbował Karbownik, uderzał także Laszczyk. Widzew II również nie odpuszczał, blisko podwyższenia był Gryzio, ale po jego strzale piłka odbiła się od słupka. Ostatecznie pierwsza połowa nie przyniosła kolejnych trafień. Olimpia wyglądała lepiej niż w ostatnich tygodniach, sprawiała wrażenie bardziej żywej i odważniejszej, tylko że futbol przyznaje punkty wyłącznie za konkrety. Po raz kolejny wynik pozostawał dla elblążan brutalny.
Zmiana stron nie przyniosła ofensywnego szturmu Olimpii. Spotkanie w dalszym ciągu układało się pod dyktando Widzewa II, który kontrolował tempo i nie pozwalał żółto-biało-niebieskim złapać większego rozpędu. Niemal po godzinie gry gospodarze znów dostali swoją szansę po stałym fragmencie. Kolejne dobre dośrodkowanie i po raz drugi w tym meczu piłkarz Widzewa II znalazł drogę do siatki. Daniel Tanżyna przyjmował gratulacje od kolegów z drużyny. A co później? Kolejny gol, kolejny dla Widzewa II. Składna, szybka akcja gospodarzy zakończyła się kapitalnym uderzeniem Juśkiewicza z ostrego kąta. Olimpia próbowała jeszcze odpowiedzieć. W 79. minucie najgroźniejszą akcję żółto-biało-niebieskich przeprowadził Karbownik. Najpierw dobry drybling, później mocny i celny strzał, ale fenomenalna interwencja bramkarza uratowała gospodarzy przed utratą gola. Więcej bramek już nie padło. Widzew II wygrał zasłużenie, a Olimpia wraca z Łodzi z kolejnym bolesnym rozczarowaniem
W najbliższą środę, 13 maja, Olimpia wraca na A8 gdzie o godz. 17. zagra z Wigrami Suwałki
Widzew II Łódź - Olimpia Elbląg 3:0 (1:0)
1:0 - Zieleniecki (3. min.), 2:0 - Tanżyna (59. min.), 3:0 - Juśkiewicz (74. min.)
Olimpia: Wojciechowski - Wierzba, Sarnowski (68’ Kondracki), Szczeliński, Sznajder (78’ Czernis), Pek (60’ Młynarczyk), Karbownik, Czapliński, Kołoczek (78’ Dettlaff), Laszczyk (68’ Krawczyk), Kozera