Sytuacje są, punktów nie ma (komentarze pomeczowe)

Olimpia Elbląg po raz kolejny stworzyła sobie okazje, ale nie potrafiła przełożyć ich na punkty. Po porażce z Lechią Tomaszów Mazowiecki Michał Kiełtyka wskazywał przede wszystkim na brak skuteczności, Andrzej Witan nie ukrywał złości i wrócił do kontrowersyjnego rzutu karnego. Po drugiej stronie Mateusz Awdziewicz podkreślał ambicję i determinację swojego zespołu.
Brakuje wykończenia
Olimpia zaczęła spotkanie bardzo dobrze i szybko objęła prowadzenie. Później miała kolejne okazje, jednak żadnej nie potrafiła już zamienić na bramkę. Michał Kiełtyka właśnie w skuteczności widział jeden z głównych powodów porażki.
– Dzisiaj wyglądało to bardzo solidnie, jednak szwankuje finalizacja akcji. Byliśmy bezskuteczni. Nie wykorzystując okazji, nie będziemy wygrywać – mówił Michał Kiełtyka.
Zapytany o to, co przede wszystkim trzeba poprawić, ponownie wskazał na wykończenie akcji.
– Właśnie to, co już mówiłem. Finalizację, utrzymać zimną krew i wykorzystywać sytuacje, bo są – dodał.
Lechia nie podłamała się po szybkim ciosie
Zupełnie inne nastroje panowały po stronie Lechii Tomaszów Mazowiecki. Mateusz Awdziewicz zwracał uwagę przede wszystkim na reakcję drużyny po nieudanym początku.
– Myślę, że przede wszystkim przesądziła taka ambicja, chęć zwycięstwa i mimo że szybko tracimy bramkę, to nie podłamujemy się, tylko dalej walczymy. Strzelamy bramkę do szatni na 1:1, wychodzimy, szybko strzelamy na 2:1 i później determinacja. Ostatnie 15 minut to naprawdę wielka klasa. Brawa dla chłopaków i bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa – mówił bramkarz Lechii Tomaszów Mazowiecki.
Kontrowersja, pościg i złość
Andrzej Witan nie ukrywał po meczu rozczarowania. Olimpia dobrze weszła w spotkanie, jednak jeszcze przed przerwą straciła prowadzenie po rzucie karnym, który zdaniem bramkarza gospodarzy nie powinien zostać podyktowany.
– Zaczęło się dobrze, strzeliliśmy bramkę. Pierwsza połowa jeszcze w miarę jakoś wyglądała, ale końcówka pierwszej połowy, brak koncentracji, bo wcześniej trzeba było przerwać tę sytuację. Uważam też, że ten karny z mojej perspektywy nie powinien być, bo Michał sam się nabił. Albo oni gwiżdżą wszystkie ręki w polu karnym, albo niech będzie jeden przepis, bo później to jest kwestia interpretacji – mówił Witan.
Bramkarz Olimpii nie chciał jednak sprowadzać porażki wyłącznie do decyzji arbitra. Początek drugiej połowy przyniósł kolejny cios i od tego momentu gospodarze musieli już gonić wynik.
– Nie będę zrzucał na sędziego, bo uważam, że my wchodzimy w drugą połowę, dostajemy bramkę i później gonisz, gonisz, gonisz i się nie udaje.
Po ostatnim gwizdku trudno było znaleźć w tej wypowiedzi choćby odrobinę satysfakcji z fragmentów dobrej gry.
– Nie wiem, co mam powiedzieć, bo po meczu można powiedzieć, że wyciągamy wnioski, chcemy lepiej. Jestem zły i ciężko dzisiaj coś więcej powiedzieć – zakończył.
W kolejnym spotkaniu Olimpia zagra na wyjeździe z ŁKS-em Łomża. Mecz odbędzie się 3 października.