Co za czasy!

Duchowy wymiar komunii świętej staje się dziś tylko dodatkiem do bogatej otoczki w postaci "odlotowych" prezentów czy okazałego przyjęcia i bardzo się dziś zatraca. Przyjęcia w restauracjach czy kawiarniach przypominają konkurs na najlepiej zorganizowaną imprezę, coraz mniej mają wspólnego z duchowym przeżyciem.
Po co takie prezenty?
Uroczystość komunii świętej bardziej przypomina dziś ranking na najdroższy i najbardziej odjazdowy prezent niż jest duchowym świętem. Pieniądz, który rządzi światem, konsumpcja i materializm, niepotrzebnie eksponowane są także tam, gdzie rządzić powinno sacrum. Cel uroczystości jakim jest przyjęcie komunii świętej zatraca się. Dziś liczy się, co dziecko dostanie i jakie są jego wymarzone prezenty. Duchowa sfera tego święta staje się tylko piękną otoczką, dopełnieniem tego fajnego dnia.
Komunia: kiedyś i dziś
Jeszcze dwadzieścia lat temu komunijne prezenty traktowało się symbolicznie. Dzieci dostawały medaliki, obrazy ze świętymi, zegarki czy książki: biblię dla dzieci lub baśnie Andersena czy braci Grimm. Zdarzało się, że otrzymywały też pieniądze. Były to jednak bardzo niewielkie, symboliczne sumy. Czasami uzbierało się na rower Wigry czy Jubilat albo skromny magnetofon.
Dziś bez większej kwoty się nie obejdzie. Ubożsi albo na imprezę nie przychodzą, bo zwyczajnie ich na nią nie stać, albo ofiarują dziecku symboliczną sumę, jednak strasznie głupio im z tego powodu. Wśród prezentów królują dziś laptopy, tablety, aparaty fotograficzne, Xbox, konsole do gier, ipody czy rowery.
Raczej w restauracji niż w domu
Modnym w dzisiejszych czasach stało się także organizowanie wszelkich większych uroczystości w kawiarniach czy restauracjach. I często nie jest ważne, że rodziców nie stać na zorganizowanie tak drogiej imprezy. Można się zadłużyć (a coraz więcej jest takich przypadków), bo trzeba się pokazać. Czemu moje dziecko ma być gorsze od innych?
Średni koszt zorganizowania imprezy w restauracji to 80 zł za osobę. Do tego trzeba dokupić tort (120 zł), albę (100 zł), dodatkowy strój dla dziecka i buty (150 zł), dać na dekorację kościoła i na prezent dla księdza i siostry (220 zł), na zdjęcia i filmowanie (40 zł). Nie wspominając już o fryzjerze i kosmetyczce (coraz częściej z ich usług korzysta nie tylko mama, ale i córka) i o ubraniach dla pozostałych członków rodziny.
- Wydatki związane ze zorganizowaniem pierwszej komunii świętej są dziś naprawdę bardzo duże – mówi elblążanka, mama dziewięcioletniej Marty. - Od wielu miesięcy musiałam odkładać na tę uroczystość, gdyż wiadomo, na co dzień się nie przelewa. To ogromny stres, czy aby wystarczy nam funduszy, czy nie trzeba będzie pożyczać – dodaje. - Myślę, że ta uroczystość rzeczywiście zmaterializowała się w dzisiejszych czasach. Coraz mniej ważny jest wymiar duchowy tego święta, a ważna jest sama otoczka i prezenty.
Przyjęła się w naszych czasach tendencja, że najlepiej by było, gdyby organizatorom uroczystości (rodzicom dziecka komunijnego, parze młodej) koszty imprezy się zwróciły w postaci prezentów. Podobno są nawet widełki, ile pieniędzy dać wypada, a ile nie wypada.
- Będąc zapraszany na imprezę typu komunia czy ślub zastanawiam się, czy aby państwo młodzi albo rodzice dziecka chcą, żebym towarzyszył im w tym ważnym wydarzeniu, czy żebym zwrócił im koszt imprezy – mówi elblążanin. - Ludzie chcą teraz, żeby im się za nią zwróciło. Istnieje bowiem przekonanie, że prezent nie powinien być mniejszej wartości niż koszt poniesiony przez organizatorów za jedno miejsce. Podobno są też widełki, ile wypada, a ile nie wypada dać, wybierając się na jakąś imprezę. To jest chore.
Coraz mniej rodziców, mając na względzie wagę uroczystości, organizuje ją skromnie:
- Organizuję imprezę skromnie, w domu – mówi ojciec dziewięcioletniego Mateusza. - Nie lubię ulegać modzie dzisiejszych czasów. Jednak i tak zapraszam aż 20 osób, a to tylko najbliższa rodzina. Mimo wszystko na przyjęcie wydałem niemało, bo 1600 zł (jedzenie plus opłaty organizacyjne w kościele). Do tego doszły jeszcze alba, buty, stroje dla pozostałych członków rodziny.
Czy rzeczywiście uroczystość komunii świętej musi mieć aż tak bogatą otoczkę? Nie wystarczy już dziś skromny obiad w gronie najbliższych i takiż sam prezent dla dziecka? Bogate prezenty można przecież dać dziecku przy innej, nie tak doniosłej okazji. Najważniejszy jest przecież wymiar duchowy święta. A nie da się go w należyty sposób przeżyć, jeśli będzie się skupionym na tym, co tak bardzo materialne.
Uroczystość komunii świętej bardziej przypomina dziś ranking na najdroższy i najbardziej odjazdowy prezent niż jest duchowym świętem. Pieniądz, który rządzi światem, konsumpcja i materializm, niepotrzebnie eksponowane są także tam, gdzie rządzić powinno sacrum. Cel uroczystości jakim jest przyjęcie komunii świętej zatraca się. Dziś liczy się, co dziecko dostanie i jakie są jego wymarzone prezenty. Duchowa sfera tego święta staje się tylko piękną otoczką, dopełnieniem tego fajnego dnia.
Komunia: kiedyś i dziś
Jeszcze dwadzieścia lat temu komunijne prezenty traktowało się symbolicznie. Dzieci dostawały medaliki, obrazy ze świętymi, zegarki czy książki: biblię dla dzieci lub baśnie Andersena czy braci Grimm. Zdarzało się, że otrzymywały też pieniądze. Były to jednak bardzo niewielkie, symboliczne sumy. Czasami uzbierało się na rower Wigry czy Jubilat albo skromny magnetofon.
Dziś bez większej kwoty się nie obejdzie. Ubożsi albo na imprezę nie przychodzą, bo zwyczajnie ich na nią nie stać, albo ofiarują dziecku symboliczną sumę, jednak strasznie głupio im z tego powodu. Wśród prezentów królują dziś laptopy, tablety, aparaty fotograficzne, Xbox, konsole do gier, ipody czy rowery.
Raczej w restauracji niż w domu
Modnym w dzisiejszych czasach stało się także organizowanie wszelkich większych uroczystości w kawiarniach czy restauracjach. I często nie jest ważne, że rodziców nie stać na zorganizowanie tak drogiej imprezy. Można się zadłużyć (a coraz więcej jest takich przypadków), bo trzeba się pokazać. Czemu moje dziecko ma być gorsze od innych?
Średni koszt zorganizowania imprezy w restauracji to 80 zł za osobę. Do tego trzeba dokupić tort (120 zł), albę (100 zł), dodatkowy strój dla dziecka i buty (150 zł), dać na dekorację kościoła i na prezent dla księdza i siostry (220 zł), na zdjęcia i filmowanie (40 zł). Nie wspominając już o fryzjerze i kosmetyczce (coraz częściej z ich usług korzysta nie tylko mama, ale i córka) i o ubraniach dla pozostałych członków rodziny.
- Wydatki związane ze zorganizowaniem pierwszej komunii świętej są dziś naprawdę bardzo duże – mówi elblążanka, mama dziewięcioletniej Marty. - Od wielu miesięcy musiałam odkładać na tę uroczystość, gdyż wiadomo, na co dzień się nie przelewa. To ogromny stres, czy aby wystarczy nam funduszy, czy nie trzeba będzie pożyczać – dodaje. - Myślę, że ta uroczystość rzeczywiście zmaterializowała się w dzisiejszych czasach. Coraz mniej ważny jest wymiar duchowy tego święta, a ważna jest sama otoczka i prezenty.
Przyjęła się w naszych czasach tendencja, że najlepiej by było, gdyby organizatorom uroczystości (rodzicom dziecka komunijnego, parze młodej) koszty imprezy się zwróciły w postaci prezentów. Podobno są nawet widełki, ile pieniędzy dać wypada, a ile nie wypada.
- Będąc zapraszany na imprezę typu komunia czy ślub zastanawiam się, czy aby państwo młodzi albo rodzice dziecka chcą, żebym towarzyszył im w tym ważnym wydarzeniu, czy żebym zwrócił im koszt imprezy – mówi elblążanin. - Ludzie chcą teraz, żeby im się za nią zwróciło. Istnieje bowiem przekonanie, że prezent nie powinien być mniejszej wartości niż koszt poniesiony przez organizatorów za jedno miejsce. Podobno są też widełki, ile wypada, a ile nie wypada dać, wybierając się na jakąś imprezę. To jest chore.
Coraz mniej rodziców, mając na względzie wagę uroczystości, organizuje ją skromnie:
- Organizuję imprezę skromnie, w domu – mówi ojciec dziewięcioletniego Mateusza. - Nie lubię ulegać modzie dzisiejszych czasów. Jednak i tak zapraszam aż 20 osób, a to tylko najbliższa rodzina. Mimo wszystko na przyjęcie wydałem niemało, bo 1600 zł (jedzenie plus opłaty organizacyjne w kościele). Do tego doszły jeszcze alba, buty, stroje dla pozostałych członków rodziny.
Czy rzeczywiście uroczystość komunii świętej musi mieć aż tak bogatą otoczkę? Nie wystarczy już dziś skromny obiad w gronie najbliższych i takiż sam prezent dla dziecka? Bogate prezenty można przecież dać dziecku przy innej, nie tak doniosłej okazji. Najważniejszy jest przecież wymiar duchowy święta. A nie da się go w należyty sposób przeżyć, jeśli będzie się skupionym na tym, co tak bardzo materialne.
ew