Debata – tak, konsultacje – nie

W środę odbyła się w Urzędzie Miejskim debata budżetowa z udziałem radnych. Rozmawiano o projekcie budżetu na 2011 rok. Spotkanie to nazwano także konsultacjami społecznymi, choć na pewno nimi nie było.
Otwarta debata budżetowa wpisuje się w zapowiadaną przez nowych włodarzy Elbląga większą otwartość i przejrzystość władzy. Obecni na niej byli radni (choć nie wszyscy), dziennikarze oraz miejscy urzędnicy. Osoby zawodowo niezwiązane z tym wydarzeniem można było policzyć na palcach jednej ręki.
Nawet część radnych miała zastrzeżenia do terminu przeprowadzenia debaty. – Ta debata powinna odbyć się miesiąc wcześniej – mówił wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Jerzy Wilk. – Jest za późno na zgłoszenie jakichkolwiek poprawek do budżetu, już za tydzień będziemy ten projekt głosowali. Mam nadzieję, że w kolejnych latach takie debaty będą umożliwiały Prezydentowi uwzględnienie w budżecie uwag radnych.
O specyfice tegorocznego budżetu Elbląga – „Projekt Słoniny z poprawkami Nowaczyka”. W tym roku debata budżetowa nie mogła się odbyć wcześniej. Dobrze, że się odbyła i że miała cechy rzeczowej debaty. Poprawki do budżetu można będzie pewnie zgłaszać cały rok, mam nadzieję, że dotyczyć to będzie zarówno rządzących, jak i opozycji. Inna sprawa, to czy będzie można je uwzględnić.
Gorzej z konsultacjami – środowego spotkania na pewno nie można nazwać konsultacjami społecznymi. Zauważył to radny Marek Pruszak, pytając, czy ogłoszono konsultacje, czy projekty, nad którymi debatowano, były do wglądu mieszkańców?
Radnemu odpowiedziano twierdząco, ale...
Istotnie, 24 stycznia do mediów została wysłana informacja o dacie debaty budżetowej i media tę informację opublikowały. Ale o godzinie spotkania media dowiedziały się w przeddzień debaty (15 lutego), również dopiero tego dnia informacja z godziną rozpoczęcia debaty pojawiła się na stronie internetowej Urzędu Miejskiego.
Marek Pruszak zauważył również w środę, że godzina 12 jest może dobra dla urzędników Ratusza, ale to stanowczo zbyt wcześnie, jeżeli chcemy liczyć na znaczący udział w takich spotkaniach elblążan. Oni pracują.
Czy projekty, nad którymi debatowano, były do wglądu mieszkańców? Projekt budżetu na 2011 rok autorstwa prezydenta Henryka Słoniny od dawna „wisi” na stronie Urzędu, natomiast projektu poprawek prezydenta Grzegorza Nowaczyka nie ma tam do dziś.
Czy zachęcano elblążan do udziału w środowej debacie? Niespecjalnie.
Chyba nawet wiem, dlaczego. Zbyt mało było czasu na poprawienie projektu budżetu prezydenta Henryka Słoniny. Pracowano do ostatniej chwili. To można zrozumieć. Tylko po co nazywać konsultacjami społecznymi spotkanie, które nie ma żadnych cech konsultacji. Tak, jak konsultacjami nie były ubiegłoroczne spotkania prezydenta Henryka Słoniny w sprawie sprzedaży EPEC, tak nie była nimi środowa debata budżetowa.
Projekt budżetu na 2012 rok przygotuje już prezydent Grzegorz Nowaczyk. Od 15 listopada 2011 r. niemal do końca lutego 2012 r. będzie miał czas na staranne przygotowanie i przeprowadzenie zarówno debaty budżetowej, jak i konsultacji społecznych.
Mam nadzieję, że na te spotkania elblążanie przyjdą licznie, wyposażeni w rzetelną wiedzę na temat projektów, które władza chce z nimi konsultować.
Nawet część radnych miała zastrzeżenia do terminu przeprowadzenia debaty. – Ta debata powinna odbyć się miesiąc wcześniej – mówił wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Jerzy Wilk. – Jest za późno na zgłoszenie jakichkolwiek poprawek do budżetu, już za tydzień będziemy ten projekt głosowali. Mam nadzieję, że w kolejnych latach takie debaty będą umożliwiały Prezydentowi uwzględnienie w budżecie uwag radnych.
O specyfice tegorocznego budżetu Elbląga – „Projekt Słoniny z poprawkami Nowaczyka”. W tym roku debata budżetowa nie mogła się odbyć wcześniej. Dobrze, że się odbyła i że miała cechy rzeczowej debaty. Poprawki do budżetu można będzie pewnie zgłaszać cały rok, mam nadzieję, że dotyczyć to będzie zarówno rządzących, jak i opozycji. Inna sprawa, to czy będzie można je uwzględnić.
Gorzej z konsultacjami – środowego spotkania na pewno nie można nazwać konsultacjami społecznymi. Zauważył to radny Marek Pruszak, pytając, czy ogłoszono konsultacje, czy projekty, nad którymi debatowano, były do wglądu mieszkańców?
Radnemu odpowiedziano twierdząco, ale...
Istotnie, 24 stycznia do mediów została wysłana informacja o dacie debaty budżetowej i media tę informację opublikowały. Ale o godzinie spotkania media dowiedziały się w przeddzień debaty (15 lutego), również dopiero tego dnia informacja z godziną rozpoczęcia debaty pojawiła się na stronie internetowej Urzędu Miejskiego.
Marek Pruszak zauważył również w środę, że godzina 12 jest może dobra dla urzędników Ratusza, ale to stanowczo zbyt wcześnie, jeżeli chcemy liczyć na znaczący udział w takich spotkaniach elblążan. Oni pracują.
Czy projekty, nad którymi debatowano, były do wglądu mieszkańców? Projekt budżetu na 2011 rok autorstwa prezydenta Henryka Słoniny od dawna „wisi” na stronie Urzędu, natomiast projektu poprawek prezydenta Grzegorza Nowaczyka nie ma tam do dziś.
Czy zachęcano elblążan do udziału w środowej debacie? Niespecjalnie.
Chyba nawet wiem, dlaczego. Zbyt mało było czasu na poprawienie projektu budżetu prezydenta Henryka Słoniny. Pracowano do ostatniej chwili. To można zrozumieć. Tylko po co nazywać konsultacjami społecznymi spotkanie, które nie ma żadnych cech konsultacji. Tak, jak konsultacjami nie były ubiegłoroczne spotkania prezydenta Henryka Słoniny w sprawie sprzedaży EPEC, tak nie była nimi środowa debata budżetowa.
Projekt budżetu na 2012 rok przygotuje już prezydent Grzegorz Nowaczyk. Od 15 listopada 2011 r. niemal do końca lutego 2012 r. będzie miał czas na staranne przygotowanie i przeprowadzenie zarówno debaty budżetowej, jak i konsultacji społecznych.
Mam nadzieję, że na te spotkania elblążanie przyjdą licznie, wyposażeni w rzetelną wiedzę na temat projektów, które władza chce z nimi konsultować.
Piotr Derlukiewicz